Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny [recenzja] [archwium]

Posted on 25 czerwca, 2015

„Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny” nie zrobił na mnie szczególnie dobrego wrażenia, gdy czytałam tę książkę w 2015 roku. Dziś raczej też prawdopodobnie nie wpisałby się dobrze w moje gusta, dlatego teraz, gdy przenoszę ten wpis ze starego bloga na nową stronę w 2026 roku, raczej nie planuje się za niego zabierać. Co wówczas dokładniej o nim sądziłam?

Janosha znam jako autora książek dla dzieci

Spis treści:

Toggle
  • Janosha znam jako autora książek dla dzieci
  • To naprawdę porządnie wydana książka
  • „Cholonek” to nie jest typowa powieść
  • To miała być zabawna historia o Śląsku

Janosha znam od dawna jako autora książek dla dzieci, które — szczerze mówiąc — nie zrobiły na mnie zbyt pozytywnego wrażenia. Zdziwiłam się więc nieco, gdy dostałam jego powieść dla dorosłych. Ba, nawet nie jedną, a dwie! Postanowiłam więc zabrać się za poniższą, by zobaczyć, co autor ma do zaoferowania.

Janosh to mężczyzna urodzony w latach 30. XX wieku w Zabrzu i właśnie o tym mieście w „Cholonku” opowiada. Autor jest niemieckojęzyczny, nigdy w Polsce nie mieszkał, mimo że bywał w niej kilkukrotnie (swego czasu miałam nawet okazję się z nim spotkać, chociaż skończyło się na zdjęciu i podpisaniu książki). Jego powieść opowiada nam historię rodziny Świętków oraz ich sąsiadów czy znajomych. Są to prości, niezbyt bogaci ludzie, mający więcej wspólnego z Polakami niż Niemcami. Córka Świętkowej, Michcia, ma wkrótce rodzić — ojcem jej dziecka jest nijaki Stanik Cholonek, za którym gospodyni nie przepada. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że malec przyjdzie na świat 29 lutego… a każdy wie przecież, że może to przynieść pecha!

To naprawdę porządnie wydana książka

Tym razem pozwólcie, że zacznę od strony wizualnej. Książka, którą mam, jest naprawdę porządna — gruba okładka z obrazkiem, który wprawdzie niezbyt mi się podoba, ale pasuje do tego, o czym powieść traktuje. Wewnątrz mamy dwa zdjęcia: jedno przedstawiające stare Zabrze, drugie — familioki, w których wychował się autor. Kartki są dość grube i białe, a tekst pisany jest niebieskim tuszem, co uważam za plus, ponieważ przy takim papierze i czarnym tuszu łatwo o ból oczu, gdy czytamy na dworze (przynajmniej u mnie), w chwili, gdy na kartki zacznie świecić słońce. Przy każdym rozdziale znajduje się niewielki rysunek wykonany w stylu tego okładkowego. Naprawdę, pod tym względem książka prezentuje się bardzo dobrze.

„Cholonek” to nie jest typowa powieść

Przynajmniej dla mnie jednak z jej treścią jest znacznie gorzej. Dlaczego? Cóż, należy zacząć od tego, że to nie jest typowa powieść z fabułą i akcją. Janosh opisuje życie mieszkańców Śląska, a nie konkretną historię: jasne, najważniejsza jest Michcia i jej dziecko, dlatego do niej autor bardzo często wraca, jednak większość opisów to krótkie historie sąsiadów albo przemyślenia Świętkowej na temat tego, jak powinien żyć porządny człowiek (które znacznie odbiegają od naszego patrzenia na świat). I, kto jak kto, ja czegoś takiego po prostu nie lubię. Chcę zżyć się z bohaterami, a Janosh mi na to nie pozwolił.

Druga rzecz, która sprawiła, że „Cholonka” nie polubiłam, to sam klimat powieści. Mieszkam na Śląsku, jednak tutejszego klimatu, kultury i gwary nigdy do końca nie polubiłam, a ta książka jest tym wszystkim wręcz przesycona. I chociaż cenię ją za to, co robi — bo naprawdę fajnie pokazuje te tereny w latach 30., aż do zakończenia II wojny światowej — to jednak nie potrafię jej za to lubić.

To miała być zabawna historia o Śląsku

Opis z tyłu okładki wszem i wobec ogłasza, że to nie tylko jedna z niewielu prawdziwych książek o Śląsku, ale przy tym niebywale śmieszna. I… może niektórych ten sposób przedstawiania rzeczywistości będzie śmieszył, ale ja się do tych ludzi na pewno nie zaliczam. Treść mnie wręcz odrzucała i czytałam ją najszybciej, jak to było możliwe, byleby tylko wiedzieć, o co mniej więcej w tym chodzi.

Nie… to nie jest lektura dla większości młodych ludzi, bo po prostu nudzi. To raczej coś dla bardziej dojrzałych czytelników, których interesuje Śląsk i którzy chcą się czegoś o nim dowiedzieć — a że ja się do tej grupy nie zaliczam, nie tylko jej nie lubię, ale i polecać nie mam zamiaru. Jak już pisałam, cenię „Cholonka” za to, czym jest, ale najzwyczajniej w świecie zupełnie nie trafił on w mój gust i istną katorgą było dla mnie jego czytanie.

Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny

Tytuł: Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny

Autor: Janosh

Liczba stron: 247

Gatunek: literatura współczesna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme