„John Wick 2” obejrzałam nie do końca z własnej woli. Z tego co pamiętam, mojemu ówczesnemu chłopakowi bardzo zależało na tym, by obejrzeć ten film. Jak mi się podobał, kiedy pisałam recenzję w 2018 roku? Sprawdź!

Inne filmy w serii: „John Wick”
Wickowi nie dane jest spokojne życie
Zemsta Johna Wicka (Keanu Reeves) została dokonana. Bohater chce już wieść spokojne życie. Niestety znów ktoś mu je przerywa. Tym razem to przyjaciel z przeszłości, Santino D’Antonio (Riccardo Scamarcio), który żąda od niego spłacenia zaciągniętego lata temu długu. Nie mając innego wyboru, Wick znów wkracza do akcji.
Pierwsza część historii Johna Wicka była niedługa. Pod względem fabularnym była prosta i zupełnie niewymuszona, a scen akcji nie brakowało. Całość zaskoczyła mnie tym, jak płynnie i lekko się ją oglądało. Niestety, choć kontynuacja nie jest złym filmem, to jednak w stosunku do pierwszej części nieco tych atutów straciła.
Unwiersum morderców i łotrów
Podobnie jak w swoim poprzedniku, „John Wick 2” tworzy własne uniwersum morderców i łotrów. Poznajemy w nim drugą najważniejszą zasadę, która rządzi tym światem i której przestrzeganie jest dla wszystkich typów spod ciemnej gwiazdy największą świętością. To ciekawy zabieg: dzięki niemu osobiście traktuję tę serię trochę jak filmy Marvela, wybaczając im brak realizmu i po prostu dobrze się na nich bawiąc.
Warto też wspomnieć o tym, że gdy w wielu innych filmach kamera odwraca się, gdy ktoś w jakikolwiek sposób obrywa, tutaj przeciwnie — pozwala nam się na te sceny napatrzeć. Dzięki temu film jest na tyle brutalny, byśmy mogli się o bohaterów po prostu bać. Niestety, choć efekty specjalne wypadają nieźle, to w porównaniu do poprzednika „John Wick 2” w pewnym momencie zaczął mi się dłużyć.
Wpływ na to miała niewątpliwie fabuła: o wiele bardziej skomplikowana i naciągana niż w części poprzedniej. Motywacja głównego bohatera nie jest tak wiarygodna, a on sam nie jest tak ludzki jak wcześniej. Film ma jednak do opowiedzenia dłuższą historię, a co za tym idzie — trwa dłużej, co sprawiało, że w okolicach połowy seansu czułam się już nim zmęczona.

Wszystko zaskakiwało bardziej w poprzedniej części
Dodatkowo miałam wrażenie, że sama choreografia i żarty były bardziej zaskakujące w pierwszej części. Tu mamy właściwie powtórkę z rozrywki, przy okazji moim zdaniem nieco gorzej wykonaną. Przez to nie widzimy niczego nowego czy w jakikolwiek sposób lepszego i w moim przypadku ani żarty, ani sceny akcji nie wzbudziły żadnych większych emocji.
Poza tym John Wick w tej części zostaje praktycznie sam, bez żadnego konkretnego przyjaciela, z którym łączyłaby go w miarę głęboka więź. Wprawdzie twórcy filmu próbują to gdzieś tam budować, ale z niezbyt dobrym skutkiem. To też sprawia, że „John Wick 2” działa gorzej: bez ciekawych relacji między bohaterami jakakolwiek historia wypada po prostu słabiej.
Muszę pochwalić jednak muzykę, która dobrze wpasowywała się w sceny akcji i po prostu pasowała do całości, nadając jej specyficznego klimatu.
„John Wick 2” to dobry akcyjnak, ale…
„John Wick 2” sprawdza się jako film akcji. Nie dał mi jednak tyle radości co jego poprzednik i nie sądzę, bym wracała do niego nawet myślami, bo po prostu nie zrobił na mnie większego wrażenia. To po prostu film na raz, o którym raczej wspominać często nie będę.

„John Wick 2” (2017)
(ang. „John Wick: Chapter 2”)
reż. Chad Stahelski
film akcji