„Zadra” została przeze mnie przeczytana w 2018 roku, już po premierze kontynuacji, „Czterdzieści i cztery”. Sprawdź, czy warto poznać te steampunkową powieść. O czym jest, jakie są jej wady i zalety?

Dowiedz się więcej o twórczości Krzysztofa Piskorskiego!
Świat ogarnięty rewolucją po odkryciu mocy próżni
W roku 1819 świat ogarnięty został rewolucją: dzięki odkryciu mocy próżni, etheru, wkroczył w nową epokę. Naukowiec Maurice Dalmont w trakcie badań nad nią wplątuje się w zaginięcie pewnego starszego kolegi po fachu. Jednocześnie ukochany jego siostry, polski wojskowy Stanisław Tyc, zostaje wysłany na front, odkrywając magiczne tajemnice wroga.
„Zadra” została wydana po raz pierwszy w dwóch tomach przez nieistniejącą już Agencję Wydawniczą Runa w 2008 roku. Teraz zaś Wydawnictwo Literackie zdecydowało się na nie byle jakie wznowienie powieści: nie tylko pojawiła się w jednym tomie, w przepięknej okładce, ale również została poprawiona przez samego autora. Gdy tylko dowiedziałam się, że to będzie miało miejsce, natychmiast uznałam, że książka znajdzie się u mnie: w końcu moje dwa dotychczasowe spotkania z Krzysztofem Piskorskim były bardzo udane. Muszę też przyznać, że to trzecie również dostarczyło mi sporej dawki rozrywki.
„Zadra” ma ciekawy świat
No bo właśnie… „Zadra” to książka przede wszystkim rozrywkowa, osadzona w ciekawym świecie. Zresztą w tym samym, w którym dzieje się akcja nagrodzonej Zajdlem powieści „Czterdzieści i cztery”. Niestety, miałam wrażenie, że o ile tamta powieść bardzo dobrze wyjaśniała to, jak działa uniwersum i jakimi prawami się rządzi, o tyle w „Zadrze” wszystko zdaje się być mniej konkretne. Wprawdzie dzięki temu wszystko jest bardziej tajemnicze, ale jednocześnie mam wrażenie, że może powodować gubienie się w trakcie lektury. Niemniej to właściwie mój jedyny większy zarzut do tej książki, bo… to jest po prostu powieść, którą dobrze się czyta.
Bardzo lubię styl Piskorskiego: jest bardzo sympatyczny i ma w sobie coś ciepłego, dzięki czemu losy bohaterów obserwuje się z przyjemnością. Jednocześnie nie jest w żadnym razie infantylny, co czasem spotyka osoby, które, pisząc, „próbują” w ten sposób grać na emocjach czytelnika. Piskorski po prostu nie stara się tego robić na siłę: on po prostu w ten sposób tworzy.

Różnorodni bohaterowie w powieści Krzysztofa Piskorskiego
Główni bohaterowie zaś to trzy kompletnie inne od siebie postacie, których chyba nie da się nie lubić. Najbardziej obszerny wątek dotyczy naszego naukowca, Maurice’a. Człowieka nieco szalonego, z kompleksami, jednocześnie dość naiwnego i czasem lekkomyślnego, który jednak troszczy się o najbliższych i gdy trzeba, wykazuje się odwagą. To naprawdę dobra mieszanka cech, która daje nam bohatera, z którym do pewnego stopnia możemy się utożsamiać i któremu chcemy kibicować. Zwłaszcza że to on rozwiązuje główną, zabarwioną kryminalnie zagadkę całej fabuły.
Najmniejszy wątek dostała siostra Maurice’a, Natalie, która przez większość czasu w gruncie rzeczy jest zakochaną dziewczyną i przez wyjazd ukochanego na wojnę pozostaje w rozsypce. Jednocześnie jednak, gdy trzeba, potrafi pokazać charakter: jest w stanie zarówno przyznać się do winy, jak i ryzykować życie, byle tylko postawić na swoim.
Najbardziej „przyziemnym” bohaterem jest Stanisław: przedstawiciel sprawy polskiej w całym tym zamieszaniu. O ile Natalie i Maurice często żyją z głowami w chmurach, o tyle on twardo stoi na ziemi. To człowiek z przejściami i doświadczeniem, którego wojenne perypetie obserwuje się naprawdę dobrze. Zwłaszcza że często dostajemy do czytania jego listy w narracji pierwszoosobowej, które kieruje do swojej ukochanej.
Wydaje mi się, że to właśnie bohaterami ta powieść stoi: gdyby nie byli interesujący i gdyby nie chciało się śledzić ich losów, to… w gruncie rzeczy byłaby to kolejna, dość już typowa mieszanka powieści przygodowej z wątkiem śledczym i wojennym, w której musimy odkryć jakąś tajemnicę. Niemniej całość poprowadzona jest dość zgrabnie i płynnie, chociaż cały czas ubolewam nad tym, że jednak świat przedstawiony lepiej wypadał w „Czterdzieści i cztery” niż w tej powieści.
To jest seria!
Muszę poruszyć jeszcze chyba kwestię kolejności czytania książek z tej „serii”. Gdy w 2016 roku Wydawnictwo Literackie wydało „Czterdzieści i cztery”, książka była promowana jako zupełnie odrębny twór; coś, co częścią serii nie jest. Dopiero przy wznowieniu „Zadry” pojawił się na Lubimy Czytać cykl „Świat Etheru”, w którym ta powieść jest pierwszą, a „Czterdzieści i cztery” drugą. I słusznie, bo i uniwersum jest to samo, i chronologia się zgadza. Jednak w tym przypadku nie ma się co do końca sugerować tymi numerami: to dwie zupełnie odrębne historie, które swobodnie można czytać osobno.
Naprawdę bardzo się cieszę, że powstało wznowienie „Zadry”, a już szczególną radość sprawia mi fakt, że mamy wszystko w jednym tomie: niespełna siedemset stron przygody to dla mnie wręcz idealna długość, by jednocześnie zżyć się ze światem przedstawionym i przy okazji nie zmęczyć się całokształtem. „Zadra” to naprawdę przyjemna powieść fantasy, przy której można się bardzo dobrze bawić.
Dalmont otarł pot z karku, w myślach przeżywając własną egzekucję. Najpewniej go zetną; bezbolesna i czysta śmierć, jeśli wierzyć pismom doktora Guillotine’a. Ale Maurice wiedział, że istniały też inne badania — prywatne dochodzenie pewnego paryskiego kata, który prosił skazańców, by po dekapitacji dawali mu znaki mruganiem tak długo, jak tylko zachowają świadomość.
Wielu mrugało pół minuty.
Jak to jest poczuć upiorną lekkość, gdy ciało, które się czuło przez całe życie, zostaje oddzielone lodowatym ostrzem gilotyny? Jak to jest potoczyć się po brudnych deskach, bryzgając krwią z rozerwanych tętnic, i patrzeć szklącym się wzrokiem w nienawistne gęby miejskiej biedoty i pijanych gapiów? Jak to jest krzyczeć, gdy gardło ma się rozpołowione, a struny głosowe trzepoczą, pozbawione punktów zaczepienia?
Fragment „Zadry” Krzysztofa Piskorskiego

Tytuł: Zadra
Tytuł serii: Świat Etheru
Numer tomu: 1
Autor: Krzysztof Piskorski
Liczba stron: 696
Gatunek: steampunk, alternatywna historia, fantasy
Wydanie: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018