„Iverson. Życie to nie gra” to książka, która trafiła do mnie w tej samej pomylonej paczce, co „Rzeczowo o modzie męskiej”. Nigdy nie byłam zainteresowana koszykówką, o NBA nie wspominając, ale skoro miałam okazję przeczytać coś z tej tematyki to po prostu przeczytałam. Jak odebrałam tę książkę w 2018 roku jako zupełny laik?

Poznaj więcej ciekawych biografii!
Ktoś zauważył jego talent
Zaczynał w slumsach. Miał jednak trochę szczęścia – jego talent sportowy został zauważony przez odpowiednich ludzi. I tak Allen Iverson z biedaka stał się koszykarzem z milionami na koncie. Przeszłość jednak nigdy tak naprawdę go nie opuściła.
Czasem książki trafiają do mnie przypadkiem. „Iverson. Życie to nie gra” to właśnie taka biografia. Gdyby nie to, prawdopodobnie nigdy nie sięgnęłabym po pozycję o koszykarzu NBA. Po pierwsze, nie lubię gier zespołowych. Po drugie, nie interesuję się sportem w ogóle. Po trzecie, przed lekturą tej książki nie miałam pojęcia, kim jest Allen Iverson. Z ciekawości postanowiłam jednak sprawdzić, z czym mam do czynienia, i raczej nie żałuję, choć jednocześnie nie będę ukrywać: nie jestem zakochana w tej tematyce, dlatego sama książka pozostawiła mnie raczej obojętną.
„Iverson. Życie to nie gra” to kawał dobrej reporterskiej roboty
Zacznijmy od tego, że to kawał dobrej reporterskiej roboty. Autor zebrał wiele faktów i zgrabnie je ze sobą połączył. „Iverson. Życie to nie gra” ma dobrze przemyślaną konstrukcję. Babb przeplata początki kariery koszykarza opisem jego rozwodu, dzięki czemu całość jest bardziej dynamiczna i zwyczajnie ciekawsza. Na dodatek wszystko zostało solidnie udokumentowane – dostajemy konkretne nazwiska, ogromną liczbę cytatów oraz informacje o miejscach, w których rozgrywały się opisywane wydarzenia. Trudno nie uwierzyć w tę historię.
Również sam styl Babba jest bardzo przystępny. Oczywiście jest bardziej surowy i mniej plastyczny niż w powieściach, ale narracja autora pozostaje klarowna i przyjazna dla czytelnika. Naprawdę trudno się w niej pogubić.
Zabrakło wywiadu z Iversonem
Żałuję jedynie, że autorowi nie udało się porozmawiać z samym Iversonem, bo wywiad z nim, umiejętnie wpleciony w całość, byłby świetnym dopełnieniem tej historii. Niestety nie zawsze da się zrobić wszystko, a mimo to uważam, że Babb wykonał kawał dobrej roboty.
Mój problem z tą książką jest jednak zupełnie osobisty: najzwyczajniej w świecie nie przepadam za Iversonem jako bohaterem tej biografii. To człowiek, który wyrwał się z biedy dzięki swojemu talentowi i ludziom, którzy o niego walczyli, a jednocześnie z czasem zachłysnął się sukcesem, popadł w alkoholizm i nie potrafił odpowiedzialnie zarządzać własnym majątkiem. Allen Iverson nie jest w tej książce postacią jednoznacznie pozytywną. Choć Babb dostrzega jego zalety, równie wyraźnie pokazuje także jego wady, a tych zdecydowanie nie brakowało.

Ta biografia nie daje motywacyjnego kopniaka
Właśnie przez to, jakim człowiekiem okazuje się Iverson, trudno czytać tę książkę jako historię, która ma dać czytelnikowi motywacyjnego kopniaka. To nie jest opowieść o kimś, kto wyłącznie ciężką pracą osiągnął sukces. Owszem, ciężko trenował, ale przede wszystkim miał ogromny talent i szczęście do ludzi, którzy pomogli mu wspiąć się na szczyt. Z czasem natomiast sam wielokrotnie utrudniał sobie życie. Wydaje mi się więc, że „Iverson. Życie to nie gra” jest biografią skierowaną przede wszystkim do osób zainteresowanych NBA, postacią Iversona albo po prostu literaturą biograficzną.
Wszystkim fanom takiej tematyki zdecydowanie ją polecam. Powtórzę raz jeszcze: „Iverson. Życie to nie gra” to kawał dobrej reporterskiej roboty. A to, że żeby naprawdę pokochać tę historię, trzeba po prostu lubić podobną tematykę, to już zupełnie inna para kaloszy.
– Pierdol się! – usłyszeli, jak Iverson wrzeszczy na Croce’a i dyrektora zarządzającego, Billy’ego Kinga, który wziął na siebie rolę mediatora. Zdawało się, że to koniec. Do mężczyzn znajdujących się po drugiej stronie ściany zaczęło docierać, że najbardziej utalentowana drużyna Filadelfii od lat właśnie się rozpada. Jak zawsze w przypadku Iversona i Browna prawda objawiła się w ponurych, choć jednocześnie całkiem zabawnych okolicznościach.
– Nie – odpowiedział Brown. Jego zawodnicy jeszcze nigdy nie słyszeli, by tak podniósł głos. – To ty się pierdol!
Fragment „Iverson. Życie to nie gra” Kenta Babba

Tytuł: Iverson. Życie to nie gra
Autor: Kent Babb
Tłumaczenie: Michał Rutkowski
Liczba stron: 336
Gatunek: biografia
Wydanie: SQN, Kraków 2016
1 thought on “Iverson. Życie to nie gra: Sława ze slumsów [recenzja] [archiwum]”