„Słodkie zwycięstwo” przeczytałam w 2018 roku w ramach współpracy z portalem Czytam Pierwszy. To zakończenie młodzieżowego romansy sportowego. Dwa poprzednie tomy nieszczególnie mnie zachwyciły, mówiąc bardzo łagodnie. Jak podbało mi się zakończenie?

Cykl „The Perfect Game”: „Rozgrywka” | „Zmiana”
16 lat życia na 255 stronach
Życie Cassie i Jacka w końcu zaczyna się układać. Jako mąż i żona próbują wspólnie stworzyć rodzinę. Nie jest to jednak proste, gdy Jack jako zawodowy gracz spędza całe tygodnie poza domem.
Gdy autorka próbuje zmieścić około szesnastu lat życia bohaterów na dwustu pięćdziesięciu stronach, to wiedz, że coś jest nie tak. „Słodkie zwycięstwo” J. Sterling w swojej formie przypomina streszczenie albo – ewentualnie – powieść pisaną na Wattpadzie, a nie pełnoprawną książkę, którą ktoś postanowił wydać.
Autorce brakuje pomysłu na fabułę
Należy zacząć od tego, że już w poprzednich tomach autorce brakowało konkretnego pomysłu na fabułę. Już „Rozgrywka” nie miała w sobie wiele treści, a kolejne tomy zostały dopisane na prośbę fanów, a nie z powodu artystycznej wizji Sterling. Z tego powodu w „Słodkim zwycięstwie” nie mamy praktycznie żadnej sensownej historii czy poruszanego problemu. Cassie i Jack bezustannie sobie słodzą, nie przeżywając ani jednego istotnego dramatu. Ich życie jest absolutnie idealne, a przez to najzwyczajniej w świecie nudne.

„Słodkie zwycięstwo” próbuje przenieść ciężar na innych bohaterów
Autorka podjęła próbę przeniesienia ciężaru historii na dwoje innych bohaterów powieści: brata Jacka i Melissę, przyjaciółkę Cassie. To postacie, które do tej pory pojawiały się jedynie w tle i przez dwa poprzednie tomy nie zostały zbyt dobrze wykreowane (zresztą Jack i Cassie też nie), dlatego trudno sprawić, aby obchodziły czytelnika. Zwłaszcza że ich problemy są – co jest już typowe dla tej serii – absolutnie głupie i absurdalne. Mimo że mamy tu do czynienia z dorosłymi ludźmi, to oni w dalszym ciągu zachowują się jak paczka gimnazjalistów, a nie osoby, które same się utrzymują i decydują o sobie.
Czy ten cykl jest szkodliwy dla młodzieży?
Mam wrażenie, że cała seria, a szczególnie ta jej część, może być dość szkodliwa dla młodzieży, do której jest kierowana. To książka przedstawiająca absolutnie sztuczną i przesłodzoną rzeczywistość, w której największym dramatem głównej bohaterki jest to, że przez połowę każdego miesiąca siedzi sama w domu, ponieważ jej ukochany zarabia grube miliony jako zawodowy sportowiec. Naprawdę, życzyłabym nam wszystkim, aby to było największe życiowe zmartwienie.
Ta książka wygląda jak streszczenie powieści!
Jak już wspominałam, „Słodkie zwycięstwo” wygląda jak streszczenie faktycznej powieści. Książka ma bardzo specyficzną strukturę. Nasi bohaterowie często prowadzą bardzo ogólną narrację w stylu: „Zeszły rok minął nam spokojnie. Często robiliśmy zakupy i kupiliśmy nowy dom, który bardzo się nam spodobał”. Przerywają ją jedynie krótkie scenki z konkretnymi wydarzeniami, po których znów wracamy do tego typu opisów. Cóż, przynajmniej kolejna książka Sterling to nie same dialogi, ale szczerze mówiąc, coś takiego wcale nie wychodzi jej lepiej.

To wcale nie jest ostatni tom…
Należy dodać, że to nie jest ostatni tom serii Sterling. Choć trylogia dotycząca Jacka i Cassie została zakończona, to autorka napisała kolejny tom dotyczący drugiej pary pojawiającej się w tej książce. Zastanawiam się tylko, jaki jest w tym cel, biorąc pod uwagę, że w epilogu „Słodkiego zwycięstwa” otrzymujemy informacje o tym, jak historia całej czwórki bohaterów się zakończyła. Pewnie autorka znów ugięła się pod wpływem „próśb fanów” albo amerykańskiego wydawcy, który liczy na łatwy pieniądz.
„Słodkie zwycięstwo” to książka absolutnie niepotrzebna, która nie wnosi nic do życia czytelnika. Być może osoby, które lubią poprzednie tomy, znajdą w niej coś dla siebie, ale wszystkim, którzy zawiedli się na poprzednich częściach albo w ogóle zastanawiali się nad przeczytaniem tej serii, odradzam sięganie po serię „The Perfect Game”. Dobrych książek nie brakuje, a na złe szkoda czasu, dlatego nie ma po co sięgać po serię Sterling.
No bo przecież jakim trzeba być szczęściarzem, żeby dostawać kupę szmalu za codzienne pojawianie się na boisku? Ale życie rzadko okazywało się tak proste, jak to sobie wyobrażano. W baseballu chodziło o znacznie więcej. To był biznes. Czasem brzydki.
Fragment „Słodkiego zwycięstwa” J. Sterling

Tytuł: Słodkie zwycięstwo
Tytuł serii: The Perfect Game
Numer tomu: 3
Autor: J. Steling
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Liczba stron: 250
Gatunek: romans
Wydanie: SQN, Kraków 2018
1 thought on “Słodkie zwycięstwo: streszczenie zamiast powieści [recenzja] [archiwum]”