Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Zabójczy księżyc: Senna baśń w egipskich klimatach [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 29 września, 2018

„Zabójczy księżyc” to kolejna powieść N. K. Jemisin, w której się zakochałam. Czytałam ją w 2018 roku, po tym jak kupiłam ją na jakiejś wyprzedaży. Sprawdx, jak odebrałam wówczas tę powieść fantasy oraz co wyróżnia ją na tle innych książek z tego gatunku.

Spis treści:

Toggle
  • Pomysł na świat i język
  • „Zabójczy księżyc” jest inspirowany mitologią Egiptu
  • Ciekawy system magiczny w powieści fantasy
  • „Zabójczy księżyc” snuje się powoli i tajemniczo
  • To nie jest skomplikowana fabuła
Zabójczy księżyc

Sprawdź recenzję kontynuacji, czyli powieści „Mroczne słońce”.

Dowiedz się więcej o twórczości Nory K. Jemisin i nie tylko!


Pomysł na świat i język

W skwarnym mieście-państwie Gujaareh króluje spokój. Pilnują go kapłani bogini snu zwani zbieraczami, leczący chorych i rannych, ale także odbierający życie tym, których czas nadszedł. Ehiru jest najsłynniejszym z nich. Mężczyzna dostaje zlecenie na pobranie snów ambasadorki z odległego kraju, przez co nieświadomie zostaje wplątany w polityczną intrygę.

Są pisarze, którzy zachwycają wartką akcją. Inni mocno skupiają się na bohaterach. Nora K. Jemisin skupia się w swoich dziełach jednak na czymś innym: w jej książkach to sam pomysł na świat oraz język są tym, co wysuwa się na pierwszy plan. „Zabójczy księżyc” nie jest wyjątkiem: ta nominowana do Nagrody Nebula powieść jest niczym spokojna baśń, która snuje się leniwie, powoli odkrywając przed czytelnikiem historię.

„Zabójczy księżyc” jest inspirowany mitologią Egiptu

We wstępie do powieści autorka przyznaje, że w trakcie pisania inspirowała się mocno mitologią starożytnego Egiptu. Choćby z tego powodu byłam naprawdę zadowolona, że sięgnęłam po ten tytuł. Nie dość, że lubię książki Jemisin, to na dodatek starożytny Egipt jest czymś, co od dziecka mnie fascynowało, mimo że nie rozwijałam szczególnie swojej wiedzy na ten temat. Autorka jednak, choć z tego tematu jedynie czerpie inspiracje i ogólny klimat powieści, wykonała swoją pracę naprawdę dobrze: przez jej barwny (choć przez to niekoniecznie najprostszy) styl magię tego państwa można poczuć na własnej skórze.

Ciekawy system magiczny w powieści fantasy

Na dodatek Jemisin wzięła na tapet – po raz kolejny zresztą – naprawdę ciekawy system magiczny. Autorka wrzuca nas do świata, który kontrolowany jest przez kapłanów władających snem. Skupia się przede wszystkim na zbieraczach, czyli osobach, które przede wszystkim pobierają tak zwaną senną krew. To substancja pobierana w chwili śmierci – z ich ostatniego snu. Przy czym pisarka naprawdę wiele czasu poświęca na analizę tego zachowania: czy uśmiercanie ludzi, czasem wbrew ich woli, jest moralne? Czy to coś koniecznego, faktycznie potrzebnego do utrzymania spokoju w mieście-państwie?

Zabójczy księżyc

„Zabójczy księżyc” snuje się powoli i tajemniczo

„Zabójczy księżyc” jest powieścią stosunkowo powolną i tajemniczą. Jak pisałam już wcześniej, to nie fabuła, a sam świat przedstawiony w tej opowieści grają główne skrzypce. Jednocześnie, tak samo jak w późniejszej powieści autorki, „Piątej porze roku”, tak i tutaj sens wszystkich słów i znaczeń odkrywamy stopniowo, powoli, przez co nie należy zniechęcać się od razu do opisów świata przedstawionego tylko dlatego, że nie każdy szczegół dostajemy od razu na tacy.

To nie jest skomplikowana fabuła

Sama fabuła pierwszego tomu z dylogii „Sen o krwi” jest przy tym wszystkim wyjątkowo prosta. Ehiru, nasz główny bohater, to postać bardzo praworządna i w pełni oddana swojej bogini. Dlatego też, gdy okazuje się, że ma dokonać zbioru na kobiecie, której zepsucie niszczące spokój nie jest pewien, postanawia najpierw sprawdzić, jakie ta naprawdę ma zamiary. W ten sposób wplątuje się w polityczną intrygę, która jednak nie należy do tych zbyt zawiłych i właściwie jest przede wszystkim wymówką do opowiedzenia nam o baśniowym, pełnym snów świecie, jaki zrodził się w głowie Jemisin.

Lubię snujące się powoli, baśniowe historie. Uwielbiam starożytny Egipt, kocham motyw snów w powieściach – nic więc dziwnego, że „Zabójczy księżyc” to opowieść, która naprawdę przypadła mi do gustu. Dobrze wiem jednak, że to nie historia dla każdego: osoby, które nie lubią leniwych opowieści, oraz takie, które szukają jasnych, klarownych światów, raczej nie znajdą w „Zabójczym księżycu” wiele dla siebie.


Nie pragnął podbojów. Jednak pożądał spokoju i dawno temu uświadomił sobie, że spokój jest naturalną konsekwencją porządku. Ten wspaniały sen, jakim był Gujaareh, udowadniał to raz po raz. (…) Reszta świata nadal zmagała się z nieporządkiem, więc na dłuższą metę, na jaki spokój mógł liczyć Gujaareh z tak słabymi i małodusznymi sąsiadami? A oto rozwiązanie problemu: podbić świat, ale po to, by zaprowadzić spokój, nie aby zyskać władzę.

Fragment „Zabójczego księżyca” N. K. Jemisin


Zabójczy księżyc

Tytuł: Zabójczy księżyc

Tytuł serii: Sen o krwi

Numer tomu: 1

Autor: N. K. Jemisin

Tłumaczenie: Maciejka Mazan

Liczba stron: 448

Gatunek: high fantasy

Wydanie: Akurat, Warszawa 2014

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, literatura amerykańska, N. K. Jemisin, Wydawnictwo Akurat

4 thoughts on “Zabójczy księżyc: Senna baśń w egipskich klimatach [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Srebrny Kruk: Nie wiem, co właśnie przeczytałam [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Mroczne słońce: Senna zaraza i analiza kobiecości [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Zakon Drzewa Pomarańczy: Królestwo bez dziedziczki, Shannon bez warsztatu [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Sto tysięcy królestw: Jemisin zaczynała od… młodzieżówek?! [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme