Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – zachód: Rozległe stepy i cień olbrzymiego miasta [recenzja] [archiwum]

Posted on 1 września, 2019

„Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód” to drugi tom cyklu Roberta M. Wegnera, który przenosi czytelnika do zupełnie innej części świata. Jak podobała mi się ta historia, kiedy zapoznałam się z nią w 2019 roku? Sprawdź, czy to książka dla Ciebie!

Spis treści:

Toggle
  • Czardaan to więcej niż oddział
  • „Wschód – Zachód”; jeszcze ciekawsza odsłona Meekhanu
  • Najemnicy, wierzchowce i łotrzykowski klimat
  • Czy warto wracać na Pogranicze?
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód

Inne książki w cyklu: „Północ-Południe” | „Niebo ze stali”


Czardaan to więcej niż oddział

Czardaan to nie oddział. To rodzina, do której przystępujesz na dobre i na złe. Kailean doskonale o tym wie i docenia bycie częścią drużyny Laskolnyka – legendarnego generała, który postanowił przewodzić niewielkiej grupie najemników pilnującej rozległych stepów. Mieszkający po drugiej stronie kontynentu Altsin nie może pochwalić się tak cudowną rodziną. Młody złodziejaszek pracuje sam, będąc jednak pod opieką jednego z najpotężniejszych ludzi w mieście. Jego codziennością są bijatyki w ciemnych zaułkach olbrzymiej metropolii, drobne napady i zakazana magia, która już lata temu zakorzeniła się w Ponkee-Laa.

„Wschód – Zachód”; jeszcze ciekawsza odsłona Meekhanu

Po pierwszym tomie „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” byłam przekonana, że sięgnę po kolejny. Naprawdę niełatwo znaleźć tak dobre jakościowo polskie high fantasy, które jednocześnie miałoby w sobie świeżość, przygodę i dobrze nakreślony świat, a przy tym pozostawałoby klasyczne w swoim gatunku. Druga część książki Roberta M. Wegnera w żadnym razie mnie nie zawiodła. Przeciwnie – „Wschód – Zachód” są w moim odczuciu wręcz ciekawsze od Północy i Południa.

Sama konstrukcja książki pozostaje niezmienna w stosunku do tomu pierwszego. „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód” podzielone są na dwie części, które opowiadają o dwóch głównych bohaterach i dwóch zupełnie różnych światach. Dzięki temu stopniowo coraz lepiej poznajemy uniwersum, mając czas, by szczerze przywiązać się do zaprezentowanych postaci. Ponadto to wciąż zbiór opowiadań. Podobnie jak w cyklu wiedźmińskim Andrzeja Sapkowskiego, tak i tutaj zaczynamy od połączonych ze sobą historii, które równie dobrze funkcjonują jako spójna całość, jak i zupełnie odrębne twory.

W stylu Wegnera naprawdę coś jest. Z jednej strony jego pióro okazuje się na tyle lekkie i klarowne, by całość bez problemu pochłonąć na raz. Osobiście nie czułam zagubienia w świecie przedstawionym ani „niezrozumienia” z autorem. Jednocześnie jego opowiadania są niezwykle zgrabne, przepełnione emocjami, przygodą oraz sercem do wykreowanego świata, nie mając przy tym w sobie ani grama infantylności. To po prostu pełnokrwiste high fantasy w najlepszym wydaniu.

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód

Poznaj więcej polskiego fantasy: „Cienie Nowego Orleanu” | „Nomen omen” | „Wiedźma” | „Zły brzeg” 


Najemnicy, wierzchowce i łotrzykowski klimat

W poprzedniej części autor przedstawił czytelnikom Północ i Południe Imperium Meekhańskiego. Pierwsza połowa tomu była bardzo militarna, a ja mimo wszystko nie jestem wielką fanką kwestii związanych z taką tematyką. Dlatego dużo bardziej podobała mi się część druga, w której pisarz wyszedł od romansu, czerpiąc z kultury Bliskiego Wschodu. Mimo to obydwie tamte historie nie sięgały do moich najbardziej ulubionych motywów.

Z tym tomem jest inaczej. Najpierw otrzymałam opowieść o grupie najemników przemierzających stepy, którzy spędzają ogrom czasu na swoich wierzchowcach. Są do nich niezwykle przywiązani i traktują je jak wspólników, a nie jak zwykłe zwierzęta. Zażyłość głównej bohaterki, Kailean, zarówno do całego czardaanu, jak i do jej własnego konia to coś, co wyjątkowo trafia w moje gusta.

Z kolei część zachodnia jest czymś, czego naprawdę brakowało mi w ostatnio czytanej przeze mnie fantastyce. Wegner sięga w niej po łotrzykowskie motywy i odrobinę dark fantasy, tworząc bohatera, na którym naprawdę zacząło mi zależeć. Co prawda wcale nie tak dawno poznałam utrzymane w podobnym klimacie „Dwie karty” Agnieszki Hałas, ale tam nie czułam aż tak głębokiego przywiązania do postaci i świata jak w tym przypadku.

Czy warto wracać na Pogranicze?

„Opowieści z meekhańskiego pogranicza” są naprawdę wyjątkowym tworem jak na polski rynek. Stworzone z ogromnym rozmachem, czerpiące z klasyki gatunku, ale jednocześnie mające w sobie coś unikalnego. Na pewno będę kontynuować przygodę z tą serią, a tych, którzy o tych książkach jeszcze nie słyszeli bądź wciąż się wahają, gorąco zachęcam do zapoznania się z twórczością Wegnera.

Jeśli tylko lubicie przygodowe fantasy z elementami militarnymi (bo i w tym tomie parę starć się znajdzie), to nie wątpię, że przedstawione przez autora historie przypadną wam do gustu.


– Aha. Ciekaw jestem tylko, dlaczego, jeśli chodzi o walkę dobra ze złem, kapłani tak rzadko ruszają sami swoje tyłki. Gadanie, gadanie, gadanie, a potem zawsze idźcie, dzieci, tłuc się z siłami Mroku sami, bo ja tu muszę jeszcze Świątynię pozamiatać…

– Wina się napić – dodała Daghena.

– Dziewkę wy… – Kailean obejrzała się, wyczuwając ruch – …wyspowiadać.


Fragment „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód” Roberta M. Wegnera


Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - zachód

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – zachód

Tytuł serii: Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Numer tomu: 2

Autor: Robert M. Wegner

Liczba stron: 688

Gatunek: high fantasy

Wydanie: Powergraph, Warszawa 2018

1 thought on “Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – zachód: Rozległe stepy i cień olbrzymiego miasta [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Niebo ze stali: Wozacy muszą odzyskać swój dom [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • 451⁰ Fahrenheita: Gdyby historia kultury masowej poszła jednak innym torem [recenzja] [archiwum]
  • Złota Karta: Kosik i jego literatura dziecięca [recenzja] [archiwum]
  • Gry Nemezis: Koniec pomysłów na dalszą fabułę? [recenzja] [archiwum]
  • List Pożegnalny: Gazetowe opowiadania i wspomnienie Janusza A. Zajdla [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia angel fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska poradnik przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romans paranormalny romantasy science fantasy sensacja Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Ursula Le Guin Wampiry weird fiction zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme