„Rycerz Siedmiu Królestw” to książka George’a R. R. Martina, której akcja rozgrywa się w Westeros. Przeczytałam ją w 2020 roku. Jak podobała mi się ta historia i czemu nie jest to typowa powieść? Sprawdź też, czy to może być odpowiednia lektura dla Ciebie!

Sprawdź, jak wygląda ilustrowane „Starcie Królów”!
Czym jest „Rycerz Siedmiu Królestw”?
„Rycerz Siedmiu Królestw” to nie powieść, a zbiór trzech (dość obszernych) opowiadań. Są w pewnym stopniu połączone fabularnie, jako że traktują o przygodach tych samych bohaterów, ale w dalszym ciągu są odrębnymi, zamkniętymi historiami. Trochę jak opowiadania z „Miecza przeznaczenia” Sapkowskiego, jak dwa pierwsze tomy „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” czy nawet początek „Kłamcy” Jakuba Ćwieka. Dlatego na pewno nie jest to typowa antologia zbierająca różnorakie teksty.
Fantastyka bez fantastyki – realia świata Westeros
Akcja tych historii rozgrywa się około stu lat przed „Grą o tron”, gdy w Westeros nie było już smoków, ale przy władzy wciąż pozostawał ród o srebrnych włosach i fioletowych oczach. To jednak właściwie nie jest aż tak istotne, bo… „Rycerz Siedmiu Królestw” jest swoistą fantastyką bez fantastyki.
Choć w tle opowiadane są nam legendy o smokach, choć nazwiska postaci są mi już bliskie, to gdyby wszystkie nazwy miejsc podmienić na realne… dostalibyśmy przygodowe opowiadania historyczne. Bo nikt tu nie włada magią i poza jakimiś gusłami czy zwyczajami jej w tych opowiadaniach po prostu nie ma. A przecież w okresie średniowiecza w różne rzeczy się wierzyło. Generalnie rzecz biorąc, George R. R. Martin w przypadku „Pieśni lodu i ognia” stawia na dość duży realizm, ale tutaj, przez brak smoków czy szerzej zakrojonej magii, jest on jeszcze mocniej widoczny.
Skupiamy się więc właściwie w pełni na rycerskich zmaganiach Duncana i jego łysego towarzysza. Nie są to „duże” historie: nikt tu nie ratuje świata ani nie podróżuje na drugi koniec globu. Za to Dunk bierze udział w turniejach rycerskich, pomaga uciśnionym, a czasem przypadkiem wplątuje się w polityczne konflikty. Żyje dość zwyczajnym życiem, co czyni je bliższym czytelnikowi i sprawia, że tak łatwo jest się cieszyć tymi historiami. Tymi przyjemnymi przygodami, w których czasem Dunk i Jajo ryzykują majątkiem, zdrowiem bądź życiem, ale zawsze starają się wybrać jak najlepiej.
Te postacie są naprawdę sympatyczne!
Bo tu jest chyba pies pogrzebany: główni bohaterowie są po prostu bardzo sympatyczni. Dunk nigdy nie był bogaty. To prosty, przerośnięty chłopak, któremu dawny nauczyciel wbił do głowy jedno: rycerz swój honor powinien mieć i postępować właściwie. Jajo zaś, pochodzący z innych rejonów niż Dunk, jest chłopcem o wiele sprytniejszym, bardziej wygadanym i inteligentniejszym. Jego rycerz podejmuje więc słuszne moralnie decyzje, a Jajo działa jak jego przeciwwaga, wspierając go, gdy szlachetne próby dotarcia do celu zawodzą. Nie jest to może najbardziej oryginalny z duetów, ale często w literaturze czy filmie świetnie się sprawdza… i tak też jest w tym przypadku.

„Rycerz Siedmiu Królestw” jest pięknie wydany
Dodać muszę, że naprawdę uwielbiam to wydanie. Wprawdzie sama okładka mnie nie zachwyca, ale wnętrze już owszem. Moja wersja ma bowiem kremowy, dość gruby papier oraz piękne, bardzo klimatyczne ilustracje. Czasem nie oddają dosłownie tego, co znajduje się w samej historii (np. często przedstawiają smoki, które w Westeros już nie występują), ale sprawiają wrażenie niedokończonych szkiców. To w moim odczuciu niezwykle pasuje do historii o wędrownym rycerzu.
Sympatyczne historie fantasy ze smokami w tle
„Rycerz Siedmiu Królestw” nie jest może opowieścią ponadczasową, która bezwzględnie wbije się w pamięć, ale na pewno to zbiór trzech historii stanowiących bardzo, bardzo przyjemną rozrywkę. A co najlepsze: aby te teksty poznać, nie trzeba wcale znać innej twórczości Martina. W końcu to odrębne dzieła, które jedynie dzieją się w tym samym świecie. Co prawda znajomość „Pieśni lodu i ognia” może być pomocna (np. nazwy rodów po prostu więcej nam powiedzą), ale nie jest niezbędna. Myślę więc, że po to dzieło może sięgnąć każdy zainteresowany przygodowym fantasy, ale nie tylko: osoby lubiące rycerską tematykę bez dodatku magii też powinny być z lektury zadowolone.

Tytuł: Rycerz Siedmiu Królestw
Autor: George R. R. Martin
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Liczba stron: 412
Gatunek: high fantasy
Wydanie: Mag, 2017