Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Mit o Alarze: Epicka historia pełna jednozdaniowych akapitów [recenzja] [archiwum]

Posted on 6 września, 2020

W 2020 roku postanowiłam się przełamać i pojęłam współpracę z autorem-selfpublisherem. „Mit o Alarze” miał być epicką historią fantasy. Jak wyszedł mi ten eksperyment? Dowiedz się, o czym jest ta książka oraz jak mi się ją czytało!

Spis treści:

Toggle
  • Świat pełen potencjału, ale…
  • „Mit o Alarze” przerósł autora?
  • Formalny chaos i spłycona narracja
  • Ambitne próby bez wykończenia
Mit o Alarze Ryszarda Feina książka stoi na blacie, w tle inne książki oraz frgurki smoków. Na białym blacie niebieska podkładka, w tle niebieska kanapa - ilustracja do recenzji powieści high fantasy

Poznaj recenzje innych książek high fantasy: „Dom między chmurami” | „Rycerz Siedmiu Królestw”  | „Wygnaniec” | „Królestwo Mostu” 


Świat pełen potencjału, ale…

Andrygon, razem ze swoją kompanią, wyrusza w podróż na drugi koniec świata, podczas gdy mieszkańcy wysp badają tajemnicze i niemal opuszczone ziemie. W tym samym czasie Ja-meke wyrusza w drogę, aby zbliżyć się do Słońca i zdobyć trzecie imię, dzięki czemu stanie się Ujętym – wyniesionym ponad ludzi. Obydwoje nie mają pojęcia, że w Raju, odizolowanym od reszty świata regionie, zaczyna dziać się coś dziwnego. Jeden z jego mieszkańców po raz pierwszy opuszcza znane sobie ziemie, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, co właściwie się wydarzyło.

Po książki self-publisherów sięgam bardzo rzadko. Nie bez powodu. Do dziś pamiętam moje spotkanie w 2017 roku z powieścią Michała Podbielskiego („Wojny żywiołów. Przebudzenie ziemi: Udręczeni”), której najzwyczajniej w świecie nie dało się czytać. Wiem jednak, że z powodu obecnej sytuacji na rynku debiutanci mogą mieć spory problem z przełamaniem się i wejściem do oficjalnego obiegu. Dlatego postanowiłam dać szansę „Mitowi o Alarze” Ryszarda Feina. I choć nie czułam fizycznego bólu, tak jak w przypadku powieści Podbielskiego, to chwilami miałam ochotę płakać przez łzy.

„Mit o Alarze” przerósł autora?

High fantasy to niezwykle kuszący gatunek. Nie dziwię się więc, że Fein sięgnął właśnie po niego, próbując stworzyć epicki, potężny świat. Co więcej, autor miał nawet kilka naprawdę ciekawych pomysłów. Stworzył na przykład lud bazujący na strukturze starożytnego Egiptu, który – gdy człowiek przywyknie już do dziwnych nazw – ma całkiem interesującą konstrukcję. Nie jest to może koncept zupełnie nowatorski, ale dałoby się z niego sporo wyciągnąć.

Mamy tu również zderzenia kultur, które w fantastyce potrafią wypadać wręcz fenomenalnie. Wystarczy sięgnąć po wegnerowskie „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”, by zrozumieć siłę miejsc, w których łączą się różne ludzkie spojrzenia na świat.

Ale… „Mit o Alarze” nie jest dla mnie ukończonym, dojrzałym produktem książkowym. A przecież jako taki jest sprzedawany. Powieści tej brakuje zarówno autorskiego warsztatu, jak i porządnej redakcji. Z pozytywów pod tym względem mogę powiedzieć właściwie tylko jedno: Fein zazwyczaj w miarę poprawnie składa zdania.

Mit o Alarze Ryszarda Feina książka leży otwarta na blacie, widać ilustrację przedstawiających kobietę i mężczyznę. Walczą ze sobą za pomocą niewyraźnie widocznej broni białej. W tle widać niebieską podkładkę, figurkę smoka i książki  - ilustracja do recenzji powieści high fantasy

Formalny chaos i spłycona narracja

Problemem okazuje się już sama konstrukcja tekstu. Akapity w tej powieści są w lwiej części jednozdaniowe i często jednolinijkowe. Na dodatek, gdy autor chce napisać coś bardziej dynamicznego, nasyca tekst nagminnie powtarzającymi się wykrzyknikami. Z kolei gdy próbuje zbudować napięcie, kończy akapit trzema kropkami…

…i kolejny również od nich zaczyna, dodając przy tym parę dodatkowych spacji. Czemu, jak, po co i komu jest to potrzebne? Nie mam pojęcia, bo mi na pewno nie uprzyjemniało to lektury.

Dodatkowo autor w narracji skupia się wyłącznie na czynnościach bohaterów, często opisując je w sposób skrajnie ogólnikowy. Pisze na przykład, że postać wstała, poszła pracować, zjadła, poszła posiedzieć, a potem znów wstała. W ogóle nie wgłębia się przy tym w emocje i odczucia postaci. Przez to całokształt wypada bardzo topornie i sztucznie, a o jakiejkolwiek głębszej kreacji bohaterów trudno tu mówić.

Jakby tego było mało, Feinowi zdarzają się kuriozalne wstawki słowne. W quasi-antycznym świecie bohaterowie potrafią na przykład żartować z tego, że słowo „woda” rymuje się z „broda” (aż musiałam się po tym napić), a jedna z postaci pisze o tym, że chce jej się „siku” – używając słowa, które nijak nie pasuje do tonu powieści.

Ambitne próby bez wykończenia

Przy okazji autor dość często próbuje poruszać tematy filozoficzne. Początek „egipskiego” wątku kojarzył mi się nawet bardzo mocno z „Czarnoksiężnikiem z Archipelagu” Ursuli Le Guin. Problem polega na tym, że aby takie zagadnienia dobrze wybrzmiały w powieści, warsztat autora musi być nienaganny. W tym przypadku wypadają one co najwyżej śmiesznie i naiwnie.

Nie męczyłam się okrutnie w trakcie czytania. Widzę w tej powieści sporo radości z pisania, typowej dla takiego prostego, tworzonego masowo fantasy – co ma w sobie pewien urok. Jednak jednocześnie nie dostrzegam w „Micie o Alarze” pełnoprawnej książki. Na rynku mamy pozycje tańsze, ładniej wydane, łatwiej dostępne i przede wszystkim o wiele lepsze. Trudno mi więc wskazać, komu mogłabym ten tytuł polecić. Może jedynie komuś, kto przeczytał już absolutnie każdą powieść high fantasy na rynku? Ale to byłoby przecież nieistnie… przepraszam, niebywale wąskie grono odbiorców.


Mit o Alarze Ryszarda Feina okładka książki - ilustracja do recenzji powieści high fantasy

Tytuł: Mit o Alarze

Autor:  Ryszard Fein

Liczba stron: 464

Gatunek: high fantasy

Wydanie: Otomy, 2020

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Twarzą ku ziemi: Co pisał najpopularniejszy polski redaktor fantastyki? [recenzja] [archiwum]
  • Silver. Pierwsza księga snów: sympatycznie dla młodzieży, choć nie bez wad [recenzja] [archiwum]
  • Sto tysięcy królestw: Jemisin zaczynała od… młodzieżówek?! [recenzja] [archiwum]
  • W stronę życia: Powroty do komunistycznej ojczyzny [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme