Przygodę z „Zastępami Anielskimi” rozpoczęłam od tomu trzeciego, czyli wówczas: przedostatniego. Gdy teraz w 2026 roku przenoszę ten wpis ze starego bloga mam i świadomość, i znajomość kolejnych tomów z cyklu. Jednak wtedy, w tym 2016 roku, kiedy sięgnęłam po drugi tom „Zbieracza burz”, wydawało mi się, że to już koniec mojej przygody z tym światem przedstawionym. Kossakowska zresztą chyba również… Co sądziłam o tej powieści?
Sprawdź inne tomy cyklu: „Żarna niebios” | „Siewca Wiatru” |„Zbieracz Burz. Tom 1” | „Zbieracz burz. Tom 1” | „Bramy Światłości. Tom 1”
Daimon Frey ukrył się na Ziemi
Daimon Frey ukrył się na Ziemi przed okiem swych byłych przyjaciół, pragnących jego zagłady.
Michał totalnie oszalał, zaślepiony chęcią zabicia Abaddon.
Lampka próbuje ogarnąć Głębię. Razjel próbuje poradzić sobie z ginącymi członkami Służb Specjalnych. Mod zaś się zakochuje.
A nad wszystkimi wisi pewna straszliwa myśl… czy Burzyciel Światów naprawdę dostał od Jasności rozkaz zniszczenia Ziemi? Czy może to Cień mąci mu w głowie?
Dla mnie to książka o dorastaniu
Jeśli miałabym wybrać jedno słowo, które opisałoby ostatni tom „Zastępów Anielskich”, niewątpliwie brzmiałoby: dorastanie.
Bo tak, w ostatnim tomie właściwie wszystkie postacie, które dane było nam poznać, zmieniają się i ewoluują, zaczynając dostrzegać to, czego nie widziały wcześniej. I choć może wydawać się to nieco nachalne, mnie taki zabieg w żadnym razie nie przeszkadzał.
Mimo ogromnej liczby bohaterów wszyscy zostali w odpowiedni sposób rozwinięci, a ich wątki zostały porządnie domknięte. Oczywiście nie ma się co spodziewać w tej serii portretów psychologicznych, ale postacie, jak były, tak są, porządnie zarysowane. Cały czas je lubię, uwielbiam i rozumiem, nawet jeśli mówimy o panu Głębi, Lucyferze. Bo wiecie, tak szczerze, Lucek to naprawdę porządny facet. W historii Kossakowskiej chyba nie ma bohaterów, których bym nie polubiła… Gdybym jednak miała wybierać swoich faworytów, w dalszym ciągu byliby to Daimon Frey oraz Pan Tajemnic, Razjel.
Zmianna narracyjna w książce Kossakowskiej
Autorka w ostatnim tomie zaczęła nieco kombinować z narracją, nieco ją zmieniając. Czy wyszło jej to na dobre…? Trudno mi to ocenić. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, niemniej wielką fanką zastosowanego przez nią zabiegu, o którym nie będę więcej mówić, aby Wam niczego nie zaspoilerować, nie jestem. Muszę jednak przyznać, że niektóre opisy potrafiły mnie nieco nudzić… Na całe jednak szczęście akcja, która pojawiała się chwilę później, wszystko ładnie nadrabiała.
Zakończenie serii jest dokładnie takie, jakiego się spodziewałam, choć nie powiem, autorka ładnie ubrała wszystko w słowa. Nie czepiam się go, szczególnie że sama nie widzę innego rozwiązania dla tego typu historii, niemniej na pewno nie udało się jej mnie zaskoczyć. Jest dobre i takie, jakie powinno być — ni mniej, ni więcej.
Zakończenie „Zastępów Anielskich” powinno zadowolić sympatyków serii, a inni… cóż, inni nie mają po co sięgać po tę książkę 😉 W końcu to ostatni tom. Bez znajomości poprzednich nie ma po co do niego zaglądać. Mimo wszystko samą serię polecam każdemu, kto tylko czuje się zainteresowany: to dobra, choć dość lekka fantastyka, która na pewno umili wieczór sporej rzeszy fanów tego gatunku. Muszę też przyznać, że seria nieźle sprawdzi się w przypadku pań: bo choć nie jest to najdelikatniejsza historia, to jednak jej autorką jest kobieta, która chyba dobrze wie, jakich postaci chcą inne przedstawicielki jej płci 😀 O ile oczywiście czytelniczki nie mają nic przeciwko odrobinie brutalności…

Tytuł: Zbieracz Burz. Tom II
Tytuł serii: Zastępy Anielskie
Numer tomu: 4
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Liczba stron: 416
Gatunek: angel fantasy
1 thought on “Zbieracz Burz. Tom II: Kończymy i dorastamy! [recenzja] [archiwum]”