Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Pochłaniacz: Profilerka na tropie [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 27 listopada, 2016

W 2016 roku Katarzyna Bonda była tylko trochę mniej popularna od Remigiusza Mroza. A skoro zapoznałam się z jego „Ekspozycją” to nadszedł czas również na książkę polskiej popularnej pisarki kryminałów. „Pochłaniacz” był jednak moją małą wtopą: przypadkiem kupiłam tylko pierwszy tom powieści, ponieważ kupiłam wydanie kieszonkowe. Udało mi się jednak skończyć całość. Czy ta przygoda skończyła się lepiej niż spotkanie z Mrozem?

Spis treści:

Toggle
  • W tej sprawie chodzi o coś więcej, niż o zabójstwo muzyka
  • „Pochłaniacz” jest napisany lekko i poprawnie
  • Myślałam, że książka powie mi więcej o pracy profilerki
Pochłaniacz

W tej sprawie chodzi o coś więcej, niż o zabójstwo muzyka

W 1993 roku dochodzi do tajemniczej śmierci dwójki rodzeństwa. Ich sprawa zostaje nierozwiązana i porzucona, aż do czasu, gdy w 2013 roku profilerka Sasza Załuska wraca do kraju, po czym przypadkiem zostaje wplątana w sprawę kryminalną. Prędko okazuje się, że w sprawie chodzi o coś więcej niż tylko o zabójstwo znanego muzyka, a bohaterka postanawia odkryć, kto stoi za zbrodnią.

Jako że książka wpadła w moje ręce przez przypadek, nie miałam w stosunku do niej żadnych oczekiwań i wymagań. Ot, byłam ciekawa, bo pani Bonda pisze, bo nigdy wcześniej nie miałam z nią bliższego kontaktu i tyle. Koniec końców okazało się, że trafiła do mnie pozycja dobra, lecz nie wybitna, którą zapewne dość szybko zapomnę.

„Pochłaniacz” jest napisany lekko i poprawnie

Bonda ma dość… zwyczajny styl. Pisze poprawnie, w miarę lekko, ale nie za lekko. Jej opisy raczej się nie dłużą. Potrafi utrzymać napięcie, potrafi poprowadzić historię tak, by czytelnik się w niej nie zgubił, mimo że w „Pochłaniaczu” naprawdę szczegółów nie brakuje i niejeden autor mógłby się w tym wszystkim zaplątać. Ale nie pani Bonda! Historia jest klarowna, przemyślana i dobrze ułożona, a przy tym bardzo, ale to bardzo szczegółowa. Niemniej powieść nie zachwyca „magicznym brzmieniem” – wydaje się przy tym wszystkim dość szara. Czemu?

Myślę, że sporym problemem „Pochłaniacza” jest… przegadanie. Powieść ma prawie siedemset stron i sporą jej część zajmują opisy samej głównej bohaterki: opisy jej nałogu, jej córki, jej historii. I choć wielu osobom powinno się to spodobać, mnie – jako osobie, która za obyczajówkami nie przepada – raczej to nie ciekawiło. Przy okazji, choć Sasza jest postacią dobrze wykreowaną i mamy ją pod względem psychologicznym fajnie opisaną, to jest przy tym charakterem bardzo zwyczajnym.

Myślałam, że książka powie mi więcej o pracy profilerki

Wiedząc, że Załuska to profilerka, miałam nadzieję, że to na jej pracy skupi się historia. Niestety, ustalanie profilu sprawcy gdzieś ginie pod natłokiem spraw i tego, co dzieje się wokół. I choć niby ta historia w miarę ciekawi oraz jest dobrze poprowadzona, to w żadnym razie mnie nie zachwyciła. Była jak serial kryminalny w TV: niby można go obejrzeć, niby zainteresuje, ale w sumie jutro się o nim zapomni i do naszego życia kompletnie nic nie wniesie.

„Pochłaniacz” to niewątpliwie gratka dla tych, którzy szukają po prostu kryminału o dość klasycznej budowie – w miarę rozbudowanego, zwłaszcza jeśli chodzi o życie bohaterów poza pracą, dobrze poprowadzonego. Takim osobom zdecydowanie mogę go polecić. Być może i fani obyczajówek uznają powieść Bondy za bardzo dobrą i ciekawą. Dla mnie jednak to po prostu kolejna dość zwykła książka, przeciwko której nic nie mam, ale o której zapomnę lada dzień, gdy tylko sięgnę po kolejną. Ani mnie nie zachwyciła, ani szczególnie nie zniechęciła – odbieram ją po prostu zupełnie neutralnie.

Pochłaniacz

Tytuł: Pochłaniacz

Tytuł serii:  Cztery żywioły Saszy Załuskiej

Numer tomu: 1

Autor: Katarzyna Bonda

Liczba stron: 672

Gatunek: kryminał

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: kryminał, literatura polska, Wydawnictwo Muza

3 thoughts on “Pochłaniacz: Profilerka na tropie [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Trup na plaży i inne sekrety rodzinne: Tytuł idealnym streszczeniem [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Pod podszewką: Pisarze tworzą swoją garderobę [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Motylek: W poszukiwaniu dobrego polskiego kryminału [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme