„Ekspozycja” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza. W 2016 roku nie byłam może najbardziej oczytana, jeśli chodzi o tego typu literaturę, ale już wtedy miałam co do jej jakości co najmniej wątpliwości. Co wówczas sądziłam o tej bestsellerowej, polskiej powieści? Wpis jest zarchiwizowany z bloga Drewniany Most.

Na Giewoncie pojawia się trup
Pewnego ranka na Giewoncie pojawia się trup, a wraz z nim policja. Wśród niej jest Wiktor Forst – niezbyt lubiany, ale genialny w swoim fachu komisarz. Mężczyzna podejmuje się śledztwa, jednak zaledwie chwilę później zostaje wydalony z pracy… Postanawia jednak rozwiązać zagadkę i wraz z Olgą Szerbską, poznaną na miejscu dziennikarką, robi wszystko, by dowiedzieć się, kto jest mordercą.
Wielkie kryminały i sensacje kojarzą mi się raczej ze Stanami. Oglądając film akcji, jestem w stanie uwierzyć w niemal każdą bzdurę, jaką wciskają mi autorzy, o ile wszystko choć trochę trzyma się kupy. Twórcy amerykańscy mają więc ode mnie zielone światło, jeśli o tępe twory przepełnione krzykami, bijatykami i strzelaninami chodzi. Czy jednak tyczy się to polskich twórców? Cóż, niekoniecznie.
Amerykańska sensacja z polską duszą?
„Ekspozycja” to książka na siłę próbująca być amerykańską sensacją z polską duszą. Nie muszę chyba mówić, że efekt tego połączenia wypada dość marnie… Nie wiem, jak Wam, ale mnie Polska zupełnie nie pasuje do wielkich, międzynarodowych akcji i wiecznie żywych bohaterów, których nie ruszy nawet dziesięć kulek w głowę. A Mróz jak najbardziej to tworzy, przy okazji między wierszami wciskając tonę nawiązań do polskich wydarzeń, co mnie po prostu cholernie irytowało. Nie chcę się jednak rozpędzać. Pozwólcie, że omówię wszystko po kolei.
Wiktor Forst to irytujący bohater
Główny bohater, Wiktor Forst, to przede wszystkim cholernie irytujący dupek. Co chwilę rzuca nawiązaniami seksualnymi, nie liczy się z nikim i z niczym. Jest kreowany na boga… i nie raz miałam wrażenie, że jest swego rodzaju alter ego autora. Czemu? Bo zdaje się mieć wszystkie cechy, które idealny facet według faceta powinien mieć. Walczy o sprawiedliwość, zalicza tyle pań, ile się da, i każda mu ulega.
Nie jest świętoszkiem, ale robi swoje. Rzuca mięsem i bije się doskonale, podobnie jest ze strzelaniem, a z migreną radzi sobie niczym najlepszy wojownik. Jego poglądy polityczne nie różnią się od poglądów typowego, osiedlowego Janusza. Przy tym wszystkim ogląda „Grę o tron”, wie, czym jest Pyrkon, i w najgorszych chwilach nawiązuje do „Skazanego na śmierć”. Iii… akurat to ostatnie zdecydowanie mi się z jego charakterem kłóci. Człowiek, który nieźle pamięta czasy PRL-u, miałby się czymś takim interesować? Zwłaszcza że żyje pełnią życia, wykonując swój czasochłonny zawód…?
Pozostałych bohaterów wcale nie jest łatwo opisać. O ile Szerbska była jakkolwiek zarysowana – choć często też sprawiała wrażenie bota, który ma pociągnąć monolog Forsta – to pozostałe postacie były po prostu zupełnie papierowe i równie dobrze na drodze naszego bohatera mogłyby stawać pluszowe króliki. Naprawdę, nie zrobiłoby to dużej różnicy.
„Ekspozycja” zawiera przesyt opinii odautorskich
O kolejnej irytującej części tej pozycji już wspominałam. Autor co chwilę nawiązuje do naszej współczesności i nie pozostawia nam złudzeń co do swoich poglądów politycznych, a tego zdecydowanie w sensacji nie trawię. Amerykańskie filmy mają do siebie to, że często pozostają neutralne politycznie albo nawiązują do przyjętych już od jakiegoś czasu ogólnych i modnych zagadnień. Mróz w zasadzie robi to drugie, tyle że zdecydowanie bardziej wchodzi w szczegóły, pozwalając co chwilę swoim postaciom nawiązywać do pozycji politycznej Rosji albo rzezi wołyńskiej.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu czytelników, którzy nie mają pojęcia o działaniu państwa, a jedyną wiedzę czerpią z telewizji, będzie to atutem książki. No bo jak to tak – czytasz i wow, widzisz, że ten koleś myśli TAK JAK TY. Jest fajnie. Lubisz go. I nawet nie skupiasz się na fabule, po prostu… ten człowiek Cię rozumie. Niestety, ja do tej grupy zdecydowanie się nie zaliczam, choć naprawdę rozumiem, jeśli ktoś ten zabieg Mroza pochwali.
Fabuła jest naciągana, ale jako tako daje radę
Akcja i styl autora to dwie rzeczy, które bezbłędne nie są, ale jako jedyne tę książkę ratują. Fabuła powieści jest bardzo naciągana i często miałam wrażenie, że autor na siłę utrudnia postaciom działanie, by jednak na końcu dać im banalnie proste wyjście z sytuacji. Mimo to akcja brnie szybko, raczej się nie dłuży. Możemy to zawdzięczać właśnie stylowi Mroza, który nie skupia się za bardzo na opisach, a stawia na szybkie wymiany zdań między bohaterami. Nie uważam tego za idealne wyjście, bo jego polszczyzna w żadnym razie mnie nie urzekła, ale przynajmniej była znośna. Bynajmniej do czasu, w którym uznał, że pora nam po raz setny przypomnieć o tym, jak ciężkie są zmagania Forsta z migreną albo rzuceniem palenia…
Jeśli miałabym zrobić portret psychologiczny osoby, dla której jest ta książka, byłoby to zadanie nadzwyczaj proste. Typowy Polak, którego wiedza na temat obecnych wydarzeń nie odbiega od tego, co jest w telewizji, przy tym prawdopodobnie uwielbiający rozmawiać o polityce i sprawach z nią powiązanych. Człowiek ten powinien też przepadać za amerykańskimi akcyjniakami, a bycie mężczyzną będzie tu dodatkowym atutem. Wpasowujesz się w ten profil? To kupuj książkę Mroza bez wahania. W innym przypadku zastanów się dwa razy, bo możesz wydać pieniądze na coś, co może się okazać nieco obleśnym i irytującym doznaniem.
W trakcie swojej pracy dziennikarskiej przekonała się, że najmocniejsze motywacje mieli ludzie kierujący się albo żądzą pieniędzy, albo potrzebą akceptacji Boga. Jedno i drugie było potężnym orężem zarówno dla szlachetnych, jak i niecnych zachowań.
Fragment z książki „Ekspozycja” Remigiusza Mroza

Tytuł: Ekspozycja
Tytuł serii: Trylogia z komisarzem Forstem
Numer tomu: 4
Autor: Remigiusz Mróz
Liczba stron: 480
Gatunek: sensacja, kryminał
2 thoughts on “Ekspozycja: Amerykański akcyjniak w polskim wydaniu [recenzja] [archiwum]”