Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Motylek: W poszukiwaniu dobrego polskiego kryminału [recenzja] [archiwum]

Posted on 17 stycznia, 2018

„Motylek” był moją kolejną próbą znalezienia dobrego, polskiego kryminału. Szukałam wówczas wśród popularnych autorów. Czy tym razem mi się udało? Sprawdź recenzję z 2018 roku!

Spis treści:

Toggle
  • Warszawianka kupuje dworek
  • Nie widzę nic nadzwyczajnego w tym stylu…
  • „Motylek” ma zbędną protagonistkę
  • To nie jest wybitna zagadka kryminalna
  • Do pewnego stopnia wciąga
Motylek

Poznaj więcej kryminałów!


Warszawianka kupuje dworek

Po rozstaniu z mężem Weronika, młoda pani psycholog, kupuje dworek w Lipowie. Warszawianka, prędko jednak odkrywa, że wieś nie jest tak spokojnym miejscem, jak jej się wydawało. Kilka dni po jej przeprowadzce dochodzi do zabójstwa zakonnicy. Okoliczna policja robi wszystko, by jak najszybciej odkryć sprawcę.

Do tej pory moje spotkanie z polskim kryminałem kończyło się nienajlepiej. „Ekspozycja” Remigiusza Mroza okazała się głupia i nielogiczna, a ani jednego, ani drugiego w książkach nie znoszę, zaś „Pochłaniacz” Katarzyny Bondy po prostu mnie wynudził. Dlatego, sięgając po „Motylka” Katarzyny Puzyńskiej, bałam się tego, co dostanę. Po części słusznie: ten debiut polskiej autorki okazał się książką lekką, ale dość przeciętną.

Nie widzę nic nadzwyczajnego w tym stylu…

Styl autorki jest wręcz opiewany w opisie wydawcy; ja niestety nic nadzwyczajnego w nim nie widzę. Puzyńska pisze w sposób bardzo prosty, który łatwo „wchodzi”, ale przy tym jest dość infantylny, naiwny; w niektórych momentach wyraźnie widać było, że autorka sama nie wie, jak dany fragment napisać i w trakcie „zmienia zdanie”. O ile takie rzeczy wybaczam tłumaczeniom, o tyle polskiemu autorowi, który powinien dobrze znać język polski, już niekoniecznie… Ale cóż, to debiut. A książkę mimo wszystko lekko się czyta i jeśli komuś to wystarcza, nie powinien narzekać.

Autorka wysyła nas na wieś. A dokładniej na Mazury, do swojego wymyślonego Lipowa. Szczerze mówiąc, z jednej strony sama idea wsi jest dość urocza, z drugiej jednak bardziej przypominała mi amerykańskie miasteczko, a nie polską wieś. Lipowo ma aż jeden sklep i przy tym własną komendę policji: mieszkam na wsi i jak pamięcią sięgam, nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Stróże prawa zwykle mają swoje oddziały w okolicznych, większych miejscowościach, a nie w tak wielkich dziurach.

Jakby tego było mało, wśród bohaterów mamy bogaczy, fryzjerkę, panią psycholog, sklepikarkę i policjantów… A gdzie rolnicy? Gdzie właściciele ośrodków wczasowych? Ich tu po prostu nie ma. Dlatego, choć Puzyńska niby kreuje nam wieś, w praktyce dostajemy niewielkie miasteczko. Tylko dość nierzeczywiste w swojej konstrukcji: w końcu w takich miejscach zwykle jest przynajmniej jeden market, prawda?

„Motylek” ma zbędną protagonistkę

Naszą główną bohaterką (teoretycznie) jest Weronika: młoda psycholog po rozwodzie, która szuka szczęścia na wsi. Jest milusia, ma pieska, konika i kilka głupich pomysłów. Czytając, miałam wrażenie, że autorka utożsamia się z nią i przez to ona gra główną rolę w „Motylku”, a przynajmniej to z nią spędzamy najwięcej czasu. Bo, niestety, nasza słodka postać w moim odczuciu jest tu kompletnie niepotrzebna. Wydawało mi się, że z racji wykonywanego zawodu będzie mocno współpracować z policją, a tu proszę! Ona tylko układa swoje rzeczy, jeździ konno po lesie i wchodzi nieproszona do cudzych domów, BO MOŻE. Bez problemu tę postać można byłoby zastąpić inną.

Poza Weroniką mamy naprawdę ogrom bohaterów, którzy kręcą się wokół sprawy i są z nią jakoś powiązani. I z nimi mam mały problem: choć, gdy obserwujemy ich na osobności, mają jakieś ciekawe zaczątki charakterów i motywacji, tak, gdy są w grupie, stają się bezimienną masą. Chwilami miałam wrażenie, że Puzyńska zdaje sobie z tego sprawę, dlatego bezustannie wymienia ich z imienia i nazwiska…

Motylek

To nie jest wybitna zagadka kryminalna

Sama zagadka nie jest źle poprowadzona, ale… No właśnie, znów mam „ale”! I to nie jedno, a dwa! Po pierwsze „ale” – w „Motylku” mamy przy okazji za dużo nieistotnych dla fabuły wątków pobocznych.

Przez lekki styl autorki da się przez nie przebrnąć, ale uważam, że Puzyńska spokojnie mogła z tych pomysłów zrobić osobną powieść, a nie wciskać je do kryminału. Po drugie „ale” – pozornie skomplikowaną historię dość łatwo jest rozwiązać samemu, a ilość brudów, które przy okazji wychodzą na jaw, jest po prostu zbyt duża jak na tak małą wieś. Bo nagle okazuje się, że ktoś się znęca nad żoną, ktoś truje swoją ukochaną, ktoś jest nielegalnym tatą, ktoś jest gwałcicielem… etc., etc. Przez to całość wydaje się naciągana i bardzo sztucznie ustalona.

Dlatego naprawdę lepiej byłoby, gdyby Puzyńska napisała, że Lipowo to miasteczko w USA, a nie polska wieś, która raczej kojarzy się ze spokojem i małymi skandalami. Miałam też wrażenie, że jeśli chodzi o psychologię zabójcy i przedstawienie go, „Czerwony smok” Thomasa Harrisa był dla autorki sporą inspiracją… a może po prostu obydwoje mieli podobny pomysł? W każdym razie największy atut „Motylka”, czyli dokładne pokazanie motywów i psychiki mordercy, wypadłby w moich oczach bardzo dobrze, gdybym już wcześniej nie poznała książek o Hannibalu: na ich tle książka Puzyńskiej wypada jak średnio udana próba udawania tamtego klasyka. Zwłaszcza, że obydwie książki poruszają motyw związany ze skrzydlatymi owadami.

Do pewnego stopnia wciąga

Mimo wszystko zagadka jednak do pewnego stopnia ciekawi, a książka wciąga, choć zdecydowanie nie jest pozbawiona wad. To lektura, która sprawdzi się zwłaszcza dla pań szukających w książkach zagadki umieszczonej na sielskim, dość obyczajowym tle: osobom szukającym kryminału z prawdziwego zdarzenia nie polecam, bo do tego miana sporo mu jeszcze brakuje.


Wyjrzała na zewnątrz. Za oknem las tonął w śnieżnej bieli. Nigdy nie lubiła zimy, ale tu na wsi nagle zaczęła patrzeć na nią inaczej. Zaśnieżone gałęzie, ślady zwierząt odciśnięte w białym, nieskazitelnym puchu. Wszystko wyglądało tak romantycznie.

Fragment „Motylka” Katarzyny Puzyńskiej


Motylek

Tytuł: Motylek

Tytuł serii: Lipowo

Numer tomu: 1

Autor: Katarzyna Puzińska

Liczba stron: 608

Gatunek: kryminał

Wydanie: Prószyński i S-ka, 2014

1 thought on “Motylek: W poszukiwaniu dobrego polskiego kryminału [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Morderstwo na plebani: Stara panna w akcji [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme