Ten, kto widział mój studencki regał, ten wie, że w 2016 roku miałam na półce trochę naukowej literatury. A że książek też nie było na nim zbyt dużo to próbowałam przeczytać dosłownie wszystko, co się na nim znajdowało. Dlatego czytałam „Fakty i mity w ekonomii”. Nie żałuję, że sięgałam wtedy po takie książki, ale przyznaję, to nigdy nie było moje główne zainteresowanie. Ale recenzja powstała i widnieje poniżej. Zapraszam.
Co jest uzasadnione w ekonomii?
Co jest prawdą? A co tylko mitem? Co tylko wydaje się być logiczne, a co naprawdę w ekonomii jest uzasadnione? Na te pytania spróbuje odpowiedzieć Thomas Sowell, poruszając tematy związane z płcią, studiami czy rasami ludzkimi.
Gdy bierze się tego typu książkę do ręki, pierwsza myśl, jaka przychodzi nam do głowy, jest często wybitnie prosta – co takie coś, wyglądające jak siedem boleści, w ogóle robi na naszej półce? Nie muszę chyba mówić, jak okropna jest ta okładka… i naprawdę, choć chcę, nie mam bladego pojęcia, do czego ta grafika nawiązuje. Gniazdo z okiem/jajkiem w środku…? Pewnie nie mam wystarczającej wiedzy, by to zrozumieć, ale… naprawdę, nie podoba mi się ona pod względem wizualnym. Ale to przecież pozycja, która ma nas czegoś nauczyć, prawda? Jej szczególnie nie powinno się oceniać po okładce.
„Fakty i mity w ekonomii” nie czyta się łatwo
Nie będę nikogo okłamywać. To nie książka, którą czyta się i uwielbia się pisarza za to, co stworzył. Owszem, styl Sowella nie należy do najcięższych, poza tym autor nie zagłębia się w temat aż tak bardzo, by laik go nie zrozumiał, ale i tak to pozycja, do której trzeba przysiąść ze świeżym umysłem. Inaczej człowiek, czytając ją, po prostu się wyłączy i nie będzie nic z lektury pamiętał. Jeśli jednak interesuje Was ekonomia albo po prostu szukacie czegoś, co pozwoli Wam rozwinąć horyzonty, to… wydaje mi się, że to dość dobra pozycja.
Wprawdzie, sięgając po tę książkę, wypadałoby już coś o tej ekonomii wiedzieć, aczkolwiek osoby myślące w miarę logicznie nie powinny mieć większych problemów ze zrozumieniem jej, zwłaszcza że – jak już pisałam – autor nie zagłębia się w problem bardzo szczegółowo. Przy tym często porusza dość ciekawe tematy… a przecież kto z nas nie lubi obalania mitów? Nie wątpię, że wielu z Was z zainteresowaniem oglądało filmy to pokazujące, dlaczego więc nie mielibyście chcieć o czymś takim poczytać? I to potraktowane przez specjalistę w dziedzinie, a nie jakąś losową osobę w sieci czy telewizji.
Czy ta książka o ekonomii czegoś mnie nauczyła?
Nie mam wrażenia, by „Fakty i mity w ekonomii” nauczyły mnie czegoś w jakiś szczególny sposób, ale na pewno dały mi do rękawa kilka ciekawych argumentów, które będę mogła w przyszłości wykorzystać. Muszę jednak przyznać, że czasami przykłady autora niekoniecznie będą trafione dla Polaka – w większości przypadków są wzięte z życia mieszkańców USA, co niekoniecznie przekłada się na naszą sytuację. Na przykład, gdy Sowell opisuje system studiów w swoim kraju, to my, Polacy, niestety nie jesteśmy w stanie tego w pełni przenieść na naszą płaszczyznę. I choć owszem, to tylko przykłady pokazujące bardziej ogólną regułę, to przez to mogą nie być dla nas do końca zrozumiałe.
Jeśli macie chęci i cierpliwość, myślę, że po „Fakty i mity w ekonomii” warto sięgnąć. To dobrze opracowana książka, choć dla znawców tematu może być ciut za płytka. Nie ma co jednak czytać jej na siłę, bo – jak to z literaturą tego typu bywa – bez udziału własnej woli w jej poznawaniu możecie przysnąć w połowie i zupełnie nic z niej nie zrozumieć.

Tytuł: Fakty i mity w ekonomii
Autor: Thomas Sowell
Liczba stron: 320
Gatunek: literatura naukowa
1 thought on “Fakty i mity w ekonomii: Ekonomiczno-książkowy pogromca mitów”