„Ballada o przestępcach” była moją wygraną w konkursie na blogu Klaudii Malik. Przeczytałam ją jeszcze w grudniu, a opinia na jej temat została opublikowana w lutym 2027 roku. Dziś o tej książce pamięta raczej niewiele osób i nie dziwię się temu. Co sadziłam wówczas o tej powieści historycznej?

Zaatakowani przez gildię przystępców
Anglia, XIV wiek. Dwunastoletni William i ośmioletni Gilbert podróżują z rodzicami do Londynu. Nie udaje się im jednak dotrzeć na miejsce. Ich grupa zostaje zaatakowana przez członków gildii zrzeszającej przestępców. Tylko chłopcy uchodzą z życia. Porwani przez jednego z szkoleniowców ugrupowania stopniowo zostają wdrażani w ich niemoralny świat…
„Ballada o przestępcach” zbiera dość dobre recenzje: jest chwalona między innymi za dobrze przedstawione średniowiecze i niezły klimat. Promowana jest zaś jako książka dla dorosłych oraz tej starszej młodzieży. Jakie są jednak moje odczucia…? Muszę niestety szczerze przyznać, że nieco inne niż czytelniczej większości. Książka o średniowiecznej Anglii, zwłaszcza traktująca o przestępcach, powinna być brutalna, śmierdząca i ostra. Niestety, „Ballada o przestępcach” tylko próbuje taka być. Sposób, w jaki została napisana, przypomina mi trochę „Pocałunek Śmierci” Marcusa Sedgwicka albo „Tajemnice Królów” Victorii Gische: to książka, która nie jest tak do końca młodzieżówką, ale z drugiej strony przedstawia przeszłe czasy w bardzo naiwny sposób.
„Ballada o przestępcach” niby jest młodzieżowa, ale…
Czemu to nie jest do końca powieść dla tych młodszych czytelników? Bo mamy tu trochę brzydkich słówek oraz niekoniecznie przyjemnych wizji. O ile wątek dotyczący Williama jest dość lekki i bardzo młodzieżowy, o tyle wątek Gilberta jest bardzo ciekawy i doskonale pokazuje zmiany w psychice postaci. Niestety, to właśnie przede wszystkim on jest dość brutalny i sprawia, że „Ballada o przestępcach” nie jest książką typowo młodzieżową.
Naiwność tej pozycji można dostrzec niemal w każdej chwili. Styl autora jest bardzo prosty i lekki, a gdy tylko Marcin Hybel próbuje wprowadzić coś mocniejszego, to brzmi to niemal karykaturalnie. Pojedyncze brzydkie słówka bardzo mocno wybijają się na tle jego języka i zdają się nie pasować do całości. Gildia przestępców być może istniała, ale jej opisy bardziej pasują do powieści fantasy, a nie historycznej, zaś postacie przedstawione były wręcz dziecinnie, nie licząc wspomnianego przeze mnie wcześniej Gilberta.
Nie zrozumcie mnie źle: William to bohater typowo młodzieżowy, którego młodsi czytelnicy praktycznie na pewno polubią, ale w chwili, w której ma ponad dwadzieścia lat i dalej mówi, jakby miał jedenaście, powoli zaczęłam tracić do tej pozycji cierpliwość. Przy okazji według „Ballady o przestępcach” dziewczyna mająca piętnaście lat to dalej dziecko czy nastolatka; zresztą dalej nim jest, mając lat dwadzieścia czy dwadzieścia pięć.

Co jeszcze nie podobało mi się w tej powieści historycznej?
Co jeszcze uderzyło mnie dość negatywnie w tej historii? Pozwólcie, że wymienię dwie rzeczy: jedną ogólną, drugą dokładną, dotyczącą konkretnego przypadku.
Po pierwsze, Marcin Hybel pisze cholernie chaotycznie. Opisuje nam świat, skacząc po perspektywach bohaterów. W jednym zdaniu poznajemy świat oczami postaci A, a już w kolejnym postaci B i C. Jakby tego było mało, próbuje sprawić, byśmy na siłę wsiąknęli w jego świat i stara się go jak najdokładniej opisać niemal od razu, na starcie, co też nie jest najlepszym wyjściem i potrafi nieźle czytelnika zanudzić.
Po drugie… czy ktoś z Was widział, by ranione zwierzę dumnie unosiło łeb? Podejrzewam, że nie: takie stworzenie będzie się wściekać, będzie gryźć, kopać, upadać, piszczeć z bólu… ale robić coś z dumą? Raczej nie. Marcin Hybel jednak nieco inaczej postrzega świat niż większość i u niego konie dokładnie to robią.
Samo zakończenie powieści jest dość dobrze napisane, jednak jeśli chodzi o samą historię, to nie jest ona nadmiernie ciekawa. Cała „Ballada o przestępcach” opisuje przede wszystkim trening i perypetie głównych bohaterów, nie skupiając się na konkretnych, istotnych wydarzeniach. Muszę przyznać, że to nie jest zbyt typowe wyjście, ale przez to powieść może niektórych znudzić, a sama jej historia wydaje się nie być zbyt istotna; raczej nie porusza zbyt głęboko i jeśli nie kupimy w całości świata przedstawionego zaprezentowanego przez Marcina Hybela, może rozczarować.
To nie jest książka dla historyków
„Ballada o przestępcach” to powieść dla tej nieco bardziej wytrzymałej psychicznie młodzieży oraz dorosłych, którzy nie są historykami, nie interesują się szczególnie tym tematem, ale mieliby ochotę na niezbyt wymagającą opowieść utrzymaną w średniowiecznych klimatach. Nie wątpię, że takim osobom naprawdę ta pozycja przypadnie do gustu. Innym jednak odradzam, bo raczej nie znajdziecie w niej nic wyjątkowego.
Thomas wydął krwistoczerwone usta, skupiając na nim całą uwagę.
– Wiesz, co masz jutro robić? – spytał wreszcie.
– Tak.
– Więc mi to powiesz. Chcę to usłyszeć od ciebie.
Jordan poczuł zakłopotanie, bo przecież tyle razy już to powtarzał. Czyżby Thomas się rozmyślił? Czyżby zwątpił w jego umiejętności?
– Mam słuchać i obserwować, panie. Działać tylko w ostateczności.
– Dobrze.
Chłopak poczuł na nowo rosnącą pewność siebie, lecz Thomas nie spuszczał z niego spojrzenia.
– Boisz się?
– Ja? – spytał i zaśmiał się nerwowo pod nosem. – Nie, skąd.
– Odwagę łatwo pomylić z głupotą, chłopcze. Pamiętaj o tym, bo Waleran wiąże z tobą duże nadzieje. Ja… też pokładam w tobie nadzieję.
– W-wiem. Nie zawiodę was.
– Dobrze. – Thomas rozparł się na krześle i splótł dłonie na piersi. – Posłuchajcie teraz, w jaki sposób macie się za to zabrać.
Fragment „Ballady o przestępcach” Marcina Hybela
Szukasz książek osadzonych w historii? Sprawdź recenzję „Szubienicznika” , a także opinię o książce Elżbiety Cherezińskiej!

Tytuł: Ballada o przestępcach
Autor: Marcin Hybel
Liczba stron: 462
Gatunek: przygodowo-historyczna, powieść młodzieżowa
1 thought on “Ballada o przestępcach: Średniowieczna Anglia i brak klimatu”