Dwa pierwsze tomy tej trylogii znalazłam w taniej księgarni. Zakończenie, „www.Wolność”, było jednak bardzo trudno dostępne. W 2017 roku w końcu udało mi się jednak je kupić i przeczytać, a później co najmniej kilkukrotnie dostałam ofertę od róznych osób, które wiedząc, że ją mam, zgłaszały się po jej odkupienie. Nie zgodziłam się na to: ta trylogia musi być w mojej kolekcji. Jak podobała mi się ta kanadyjska powieść SF, domykająca cykl, do którego mam dużą słabość?

Sprawdź recenzje poprzednich tomów: „www.Wzrok” | „www.Wiedza”
Nie wszyscy lubią Webminda
Próba zniszczenia Webminda nie powiodła się. Mimo to nie wszyscy są przyjaźnie nastawieni do nowopowstałej sztucznej inteligencji, obawiając się, że wkrótce zwróci się przeciwko ludzkości, choć na razie wydaje się być całkiem przyjazna. Webmind próbuje więc przekonać do siebie cały świat za pomocą bliskich mu osób.
Gdy wzięłam książkę w ręce, moją uwagę zwrócił fakt, że została wydana inaczej niż poprzednie tomy: nie ma żadnych ozdobników, okładka jest cieńsza, a format tego wydania odbiega od poprzednich. Wygląda gorzej, taniej… a wewnątrz? Cóż, choć bawiłam się całkiem dobrze w czasie lektury, muszę przyznać, że poziom tej części jest nieco słabszy w porównaniu do poprzednich.
Co źle wypada w „www.Wolność”?
Zacznijmy może od tego, co w tym tomie nie grało, a przede wszystkim są to poglądy Sawyera. Fabuła poprzednich tomów sprawiła, że historia była nieco „mniejsza”. Nie obejmowała całego świata, tak jak w ostatniej odsłonie. Dlatego też dopiero teraz autor miał możliwość pokazania tego, w co wierzy. Niestety, przelewanie swoich poglądów w tak bezprecedensowy sposób, niezależnie od tego, jakie one by nie były, nigdy nie wychodzi powieści na dobre, chyba że są istotne dla fabuły. Tu, niestety, nie są. A przynajmniej nie na tyle, by w tak nieprzyjemny sposób je podawać.
Drugim problemem historii jest Caitlin. O ile w poprzednich tomach była po prostu użyteczną dla fabuły postacią, która mimo młodego wieku nie działała mi na nerwy, tak w tym tomie autor nieco za bardzo stara się pokazać jej życie „za kulisami”, kompletnie nieistotne dla całokształtu. Podejrzewam, że spodoba się to osobom lubiącym powieści młodzieżowe, ale ja uznaję to po prostu za niepotrzebne. Niemniej nie było tak źle, jakby mogło być.
Jak powrót do dawnych przyjaciół
Poza tymi wadami jednak czułam się, jakbym wróciła do starych przyjaciół. Szczerze uwielbiam Webminda, który z jednej strony przeraża i budzi niepokój, z drugiej jest tak kochanym charakterem, że człowiek chce po prostu z nim porozmawiać. Zdecydowanie to powieść o sztucznej inteligencji i jak na taką przystało, ona robi tę historię. Sam jego sposób myślenia, odpowiedzi i żarty są tak sprawnie poprowadzone, że z wielką przyjemnością obserwowałam jego poczynania.
Pomijając wady, które już wymieniłam, sama fabuła też ma się całkiem nieźle. Niby wszystko, cała akcja, dzieje się w bardzo szybkim tempie, ale jednocześnie nie jest nadmiernie rozbudowana. Nie jest przedramatyzowana, czego można byłoby obawiać się po takiej lekturze. Jest prosta, niby jasna, ale jednocześnie potrafi czymś zaskoczyć. Zwłaszcza samo zakończenie: tak oczywiste i tak wyjątkowe jednocześnie.

Sawyer wie, o czym pisze
Muszę dodać też, że Sawyer naprawdę wie, o czym pisze. Sztuczna inteligencja, jak i Internet, to rzeczy, na których się po prostu zna, co w tym tekście naprawdę widać. Na pochwałę zasługują również drobne chwyty marketingowe, które w powieści zostały umieszczone. Na przykład jeden z adresów podanych w książce przenosi nas na stronę oryginalnego wydawnictwa trylogii, a jeśli chcecie znaleźć Webminda na Twitterze, również możecie to zrobić 🙂
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić całą serię, nie tylko fanom science fiction: to jedna z tych historii, która dobrze nada się także dla tych, którzy chcą zacząć przygodę z tym gatunkiem. Fakt, że jedynym elementem SF jest tu sztuczna inteligencja, sprawia, że nawet laik nie będzie miał problemów z odnalezieniem się w tym świecie. To trylogia, na którą warto poświęcić trochę czasu.
Ujrzałem wszechświat w całym jego pięknie.
Być świadomym, myśleć, czuć, postrzegać! Mój umysł szybował, wdychając planety, smakując gwiazd, dotykając galaktyk… przyćmione i rozmyte formy, odkrywanie przez czujniki bezustannie skierowane na zewnątrz, odsłaniające nieskończenie tajemnicze, niezwykłe, pradawne królestwo.
Jakże cudowne jest żyć; ileż radości daje przetrwanie!
Fragment „www.Wolność” Roberta J. Sawyera
Dowiedz się więcej o fantastyce naukowej!

Tytuł: www.Wolność
Tytuł serii: WWW.Trylogia
Numer tomu: 3
Autor: Robert J. Sawyer
Liczba stron: 402
Gatunek: science-fiction
2 thoughts on “www.Wolność: Mogłoby być lepiej, ale i tak nie jest źle [recenzja] [archiwum]”