„Kosiarz” to było moje drugie spotkanie z twórczością Pratchetta. Po pierwszym nie miałam jakiś wielkich oczekiwań i miałam podejrzewnia, że to może nie być autor dla mnie. Czy sprawdziło to się w kolejnym, kiedy zapoznałam się z historią o Śmierci?

Szukasz innych komedii? Sprawdź!
Śmierć na wakacjach
Śmierć w końcu dostaje czas i wyrusza, aby go spędzić. Jego brak od razu wywołuje wielkie zamieszanie w Świecie Dysku. Odczuwa to przede wszystkim stutrzydziestoletni mag Windle Poons, który, choć martwy, wciąż nie zmienił miejsca swojego pobytu i ciągle przemierza Ankh-Morpork w swym ciele.
Choć chciałabym wszystkie serie czytać po kolei, to nie zawsze mi to wychodzi. „Kosiarz” to moje drugie spotkanie ze Światem Dysku. Pierwszym jednak nie był wcale „Mort”, czyli poprzednia część tej historii, a „Para w ruch”, która właściwie tylko mnie zanudziła. Do lektury podeszłam więc dość sceptycznie, ale… okazało się, że zupełnie bezpodstawnie.
„Kosiarz” to lekka historia
„Kosiarz” nie jest najlepszą książką, jaką kiedykolwiek czytałam. Zdecydowanie nie: to bardzo lekka, niekoniecznie głęboka historia, której celem jest przede wszystkim zabawienie czytelnika. I… dobrze, bo czasami takich powieści po prostu brakuje 🙂
Jednocześnie historia jest dobrze napisana. Jest wiele książek, które chcą być lekkie i zabawne, ale przez styl czy jakąś nieumiejętność autora po prostu to nie wychodzi; Pratchett zaś wyraźnie świetnie się na tym zna. Nie powiem, bym śmiała się w trakcie lektury w głos, ale zdarzyło mi się parę razy uśmiechnąć pod nosem, a to jest już duży sukces. Całość napisana jest zgrabnie i choć brzmi absurdalnie, to jednak nie ma w niej grama chaosu. Czytelnik dobrze wie, co czyta, nie gubi się w wątkach i bez problemu nadąża za bohaterami.
Bawiłam się dobrze
Fabularnie też jest całkiem nieźle. Niestety, środkowa część wątku Windle’a Poonsa trochę mnie nudziła, ale poza tym bawiłam się naprawdę dobrze. Pratchett doskonale bawi się absurdem i stereotypami, pokazując nam dwie dość proste, niezbyt powiązane ze sobą historie. Wątek Śmierci w pewnych chwilach ujmuje, a dzięki magowi możemy lepiej poznać Świat Dysku.
Jeśli chodzi o postacie, to… po prostu uwielbiam Śmierć. Jest tak absurdalny, że nie umiem go nie lubić 🙂 Przypomina trochę dziecko, które powoli uczy się świata dorosłych i nie zawsze wszystko rozumie, ale stara się to zrobić. Niby próbuje być straszny, ale szczerze mówiąc, nie bardzo mu to wychodzi.
Nie trzeba znać innych książek Pratchetta
Sporą zaletą tej niedługiej historii jest fakt, że nieznajomość innych książek z cyklu wcale nie odbiera nam zabawy; nie musicie wiedzieć nic o pozostałych tytułach, by odnaleźć się w „Kosiarzu”.
Nie powiedziałabym, że Pratchett to twórca, po którego każdy musi sięgnąć. To nie jest lektura obowiązkowa. Jednak wydaje mi się, że tak lekka i przyjemna forma może zaspokoić ogromną rzeszę czytelników. „Kosiarz” sprawdzi się zarówno jako lektura dla dzieci, jak i dla dorosłych. Nawet osoby, które za fantasy nie przepadają, może się w niej odnajdą. W końcu całość to jeden wielki, absurdalny żart 🙂
Jako jedyne spośród wszystkich stworzeń na świecie trolle wierzą, że istoty żywe poruszają się w czasie do tyłu. Jeśli przeszłość jest widoczna, a przyszłość ukryta – tłumaczą – to znaczy, że musimy stać tyłem do przodu. Wszystko, co żyje, porusza się tyłem. To bardzo interesująca idea, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że wymyśliła ją rasa, która większość czasu spędza na waleniu się nawzajem kamieniami po głowach.
Fragment „Kosiarza” Terry’ego Pratchetta

Tytuł: Kosiarz
Tytuł serii: Świat Dysku –> Cykl o Śmirci
Numer tomu: 11 –> 2
Autor: Terry Prattchet
Liczba stron: 266
Gatunek: fantasy