„Ash kontra martwe zło” w 2017 roku niezwykle mnie bawił. Uważałam, że tego typu komedia to coś, czego nie widziałam. I chyba faktycznie tak było. Nie wiem, jak odebrałabym ten serial dzisiaj, czyli w 2026 roku, ale na pewno wspominam tę przygodę miło. Sprawdź, co wtedy o nim pisałam!

Sprawdź recenzje innych seriali fantastycznych: „Westworld” | „Nie z tego świata” | „The Expanse”
Zło powraca i Ash musi sobie poradzić
Trzydzieści lat temu w niewielkiej chatce w lesie Ash (Bruce Campbell) razem z przyjaciółmi przez przypadek uwolnił Zło. Wtedy udało mu się je poskromić, teraz jednak znów powraca i mężczyzna musi stawić mu czoło.
„Ash kontra martwe zło” to kontynuacja trzech klasyków: „Martwego zła”, „Martwego zła 2” oraz „Armii ciemności”. Z tych wszystkich filmów oglądałam jedynie ten ostatni, który szczerze mówiąc niezbyt przypadł mi do gustu. Humor tam przedstawiony nie do końca mi odpowiadał, a efekty specjalne po latach po prostu kłują w oczy. Nie byłam więc zbyt pozytywnie nastawiona do kontynuacji, ale cóż — stało się: obejrzałam serial. I mimo moich obaw nie było tak źle, jak myślałam, że będzie.
Jeśli oglądaliście którykolwiek z wymienionych przeze mnie filmów i je lubicie, nie ma chyba możliwości, by ten serial Wam się nie spodobał: to pełnoprawna kontynuacja, która humorem i samym światem przedstawionym nie odbiega od nich. Miałam wrażenie, że twórcy po prostu uwielbiają i „czują” to, co robią, i w takim przypadku trudno się na tym zawieść.
„Ash kontra martwe zło” nie jest dla każdego
A w każdym innym przypadku… cóż, może być różnie: „Ash kontra martwe zło” to nie jest serial dla każdego. Łączy dwa gatunki: horror w bardzo klasycznym wydaniu i komedię. To połączenie w ostatecznym rozrachunku daje nam tonę kiczowatych efektów, krzyków i masę farby udającej krew, która po prostu MUSI spaść na twarz jakiejś postaci, gdy już się rozlewa. Nie jest to więc serial dla osób o słabych nerwach, ale z drugiej strony cała scenografia dotycząca Zła wygląda tak sztucznie, że chwilami trudno się nie uśmiechnąć.
W międzyczasie nasz główny bohater bezustannie raczy nas bardzo „mądrymi” tekstami, a sceny, w których zakłada swoją piłę, wręcz emanują epickością. Pozostała dwójka głównych bohaterów – Pablo (Ray Santiago) oraz Kelly (Dana DeLorenzo) – bezustannie próbuje naśladować swojego przyjaciela, przez część czasu robiąc za jego uczniów i obserwując, jak wspaniałym wojownikiem jest.

Ten serial działa dzięki komedii
Zdecydowanie to wątek komediowy jest tym, co sprawia, że ten serial działa, a ja równie zdecydowanie tego rodzaju żartów po prostu nie czuję. Rozumiem je, ale nie potrafię się z nich śmiać — przynajmniej zazwyczaj. Niemniej, jeśli ktoś kupuje ten kicz, tę tonę krwi i głupich tekstów, na pewno w świecie Asha się odnajdzie.
Poza żartami ten serial to po prostu prosta, ale dobra przygoda: mamy trójkę bohaterów, którzy wyruszają, by uratować świat, a my obserwujemy ich podróż, przygody i relacje między nimi. Każda z postaci jest bardzo charakterystyczna i ma w sobie coś, za co można ją polubić. Ash to starszy człowiek z duszą nastolatka, Pablo jest uroczym chłopakiem, zaś Kelly to typowa „kick-ass girl”. To połączenie charakterów dość dobrze działa, a gdy dodamy do tego wartką akcję, na tym serialu trudno się nudzić.
Sam pomysł ze złem budzącym się do życia i walką ze światem oczywiście najbardziej oryginalny nie jest, ale po pierwsze: to kontynuacja już starych filmów, po drugie: to nie fabuła robi ten serial, a po trzecie: całość jest na tyle dobrze poprowadzona, że tej wtórności jakoś szczególnie nie widać. No chyba że za wtórność ktoś uważa nawiązywanie do klasyki horroru 🙂
Odcinki sa naprawdę krótkie
O ile zwykle seriale trwają 45 minut albo więcej, tak w tym przypadku odcinek jest nieco krótszy i trwa niespełna pół godziny. Moim zdaniem to bardzo dobry czas na lekki przerywnik od pracy — bo jako taki sprawdza się naprawdę nieźle.
Powtórzę chyba po raz kolejny: „Ash kontra martwe zło” to niezły serial, ale nie dla każdego. Mogę go polecić fanom starych filmów albo osobom, które lubią krwawy i kiczowaty, a zarazem czarny humor. Inni niech lepiej zostawią go w spokoju 🙂
Ash kontra martwe zło, sezon 1
Ash vs evil dead
serial komediowy, horror
1 thought on “Ash kontra martwe zło. Sezon 1: Polowanie na martwiaki [recenzja] [archiwum]”