„The Expanse” to space opera, którą bardzo polubiłam. Jak wypada drugi sezon tego serialu? Sprawdź, co sądziłam na jego temat, gdy oglądałam go w 2017 roku!

Sprawdź też: Sezon 1
Czym jest protomolekuła?
Załoga Jima Holdena (Steven Strait) odkrywa protomolekułę – niebezpieczną, obcą technologię. Do ich ekipy dołącza Joe Miller (Thomas Jane). Razem próbują dowiedzieć się, co tak naprawdę knują Marsjanie i Ziemianie, jednocześnie starając się nie dopuścić do wojny między nimi.
Sezon pierwszy rozkręcał się powoli
Sezon pierwszy „The Expanse” miał jeden ogromny problem – bardzo wolno się rozkręcał, co potwierdziły także Wasze komentarze. Na całe szczęście nie dotyczy to sezonu drugiego: tym razem twórcy zafundowali nam jazdę bez trzymanki, z ogromem akcji, wybuchów i zwrotów akcji, przez co oglądając kontynuację tej space opery, po prostu nie da się nudzić.
Wydaje mi się, że głównym „winowajcą” tej poprawy jest zmiana perspektywy. W sezonie pierwszym mieliśmy dość rozbudowany wątek kryminalny. Teraz główna zagadka znika – nie mamy już detektywa z lupą, który powoli sobie gdzieś tam węszy: w sezonie drugim katastrofa goni katastrofę i nikt nie ma czasu na spokojne załatwianie swoich spraw.
„The Expanse”: sezon drugi ma nowe postacie
Do obsady doszło kilku nowych aktorów. Jedną z ważniejszych nowych postaci jest Bobbie Draper (Frankie Adams). Niestety, przy okazji dla mnie okazała się jedną z bardziej irytujących bohaterek. Żeby nie było – jest dla niej miejsce w serialu, a z czasem przestaje aż tak wkurzać, ale tak czy siak Bobbie jest po prostu idealnym przykładem „głupiej dziewczynki”, która wie lepiej niż cały świat 😀
W drugim sezonie dużo bardziej rozwinięty jest wątek związany z załogą. W poprzednim sezonie nasza drużyna dopiero się zgrywała, teraz stanowią już idealny zespół, który po prostu ze sobą współpracuje. Oczywiście mają jakieś wewnętrzne konflikty, ale zależy im na sobie, widać chemię między nimi, a co za tym idzie – bardzo dobrze się ich obserwuje. Jeśli chodzi o główną załogę Rocinante, tym razem moją uwagę szczególnie zwrócił pilot Alex (Cas Anvar), który ze swoją miłością do statku może nie jest bardzo wyjątkowy, ale jest tak uroczym człowiekiem, że jego zachowanie po prostu chwyta za serce.

Odrobina polityki pomaga temu serialowi
„The Expanse” nie działałby tak dobrze bez odrobiny polityki. Nie jest to może serial przeładowany nią, ale niewątpliwie działania wielkich głów państw odgrywają tu ważną rolę i… nie, nie jest to nudne ani nie wymaga ogromnego skupienia, by całość zrozumieć. Dlatego nie ma się czego bać, jeśli za takimi wątkami nie przepadacie, a z drugiej strony – takie zabiegi w przypadku fabuł, w których na szali postawiony jest cały Układ Słoneczny, są często wręcz niezbędne.
Drugi sezon „The Expanse” wypadł naprawdę dobrze. Jak na razie serial idzie w bardzo dobrym kierunku. Ze spokojnym sumieniem polecam każdemu, kto szuka w miarę poważnego science fiction, w którym mimo wszystko nie brakuje akcji.
„The Expanse”, sezon 2
serial science-fiction
1 thought on “The Expase. Sezon 2: Na pomoc [recenzja] [archiwum]”