Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Harry Potter i Przeklęte Dziecko: Maszynka do robienia pieniędzy [archiwum] [recenzja]

Opublikowano 24 lutego, 2017

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” J. K. Rowling to nie jest coś, co planowałam czytać. Nie dość, że to scenariusz do sztuki wystawianej na scenie (czyli: nie do czytania) to na dodatek w 2017 roku, kiedy publikowałam tę recenzję, raczej bardziej niż mniej krytykowałam cykl o Chłopcu, Który Przeżył. Ale ponieważ książkę postanowiła przeczytać moja siostra to i ja się za nią zabrałam. Co sądziłam o niej po lekturze?

Spis treści:

Toggle
  • Wychowanie dzieci nie jest proste dla Harry’ego Pottera
  • Na scenie to może by działało
  • „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” nie naprawia tego swiata
  • Jak wypada fabuła sztuki o Harrym Potterze?
  • Lepiej obejrzeć na scenie

Wychowanie dzieci nie jest proste dla Harry’ego Pottera

Harry Potter pokonał już Voldemorta i po ukończeniu szkoły zaczął pracę w Ministerstwie Magii. Wydawać by się mogło, że teraz będzie prowadził spokojne życie. Okazuje się jednak, że wychowywanie dzieci bywa nie raz trudniejszym zadaniem niż walka z Czarnym Panem…

Nostalgiczne dzieło dla fanów Pottera, kolejny gadżet, który ma pomóc w produkcji pieniążków i coś, co po prostu próbuje być podróbką całej serii – właściwie tak mogłabym w skrócie opisać cały scenariusz najnowszej części z najpopularniejszej serii Rowling.

Na scenie to może by działało

Gdyby to dzieło dane było mi obejrzeć na scenie, zapewne uznałabym, że to fajna zabawa dla dzieci – być może nie tylko – która dziełem sztuki nie jest, ale trudno nazwać ją stratą czasu. Czytając jednak, nie byłam w stanie nie zauważyć sporej ilości nielogiczności i innych błędów w „Harrym Potterze i Przeklętym Dziecku”.

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” nie naprawia tego swiata

Już od dawna nie uważam się za fankę serii, mimo że dość dobrze ją znam: w końcu to między innymi dzięki niej zaczęłam czytać książki w szkole podstawowej. Niestety, mając jakąś wiedzę na temat uniwersum, chcąc nie chcąc przyłapałam autorów na tym, co działo się także w poprzednich częściach serii: na braku stanowczości w tym, co się tworzy. Jak zwykle w przypadku Pottera bywa, ktoś po prostu ma pomysł i postanawia wcisnąć go w świat, mimo że przy poprzedniej części była już informacja, że tak się zrobić nie da.

Na przykład? Dzieci Pottera czarują poza szkołą, kompletnie bez żadnych konsekwencji; nie mamy też żadnej informacji odnośnie zmiany czarodziejskiego prawa, które by na to pozwalało. Poza tym (niezbyt istotny SPOILER) blizna Harry’ego znów daje o sobie znać, mimo że w części siódmej Rowling napisała wyraźnie, że już nigdy więcej się nie obudziła, a przynajmniej tak podpowiada mi moja pamięć. Poza tym jakimś cudem Potter odzyskuje umiejętność rozmowy z wężami, co też nie jest wyjaśnione w żaden logiczny sposób. W tej książce potęga miłości i przyjaźni sprawia, że świat nagina własne zasady bez żadnych konkretnych wyjaśnień, byleby tylko bohaterom się powiodło. Nie muszę chyba mówić, że takie coś nie świadczy dobrze o powieści fantasy?

Przy tym wszystkim nie uważam w żadnym razie, by to była kontynuacja Pottera. Sztuka przypomina bardziej fanfiction, którego autor żeruje na poprzednich częściach. W trakcie czytania obserwujemy sporo scen z poprzednich książek, co moim zdaniem ma na celu po prostu wywołać uczucie nostalgii u czytelnika.

Jak wypada fabuła sztuki o Harrym Potterze?

Cóż, gdyby ta książka była powieścią, a nie sztuką i gdyby nie żerowała tak bardzo na poprzednich historiach, to pewnie uznałabym, że to fajna historia o przyjaźni i dorastaniu dwóch chłopców. Niestety, przez powiązania z częścią poprzednią książka nie tylko zżyna z wcześniejszych pomysłów Rowling, ale na domiar złego kontynuuje coś, co powinno być już na zawsze zamknięte. „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” na siłę chce być powtórką z przygody, jaką wcześniej dostaliśmy od autorki, ale ponieważ tamta historia została już zakończona, to najzwyczajniej w świecie jej nie do końca wychodzi. Zwłaszcza że to scenariusz sztuki, a nie powieść, a co za tym idzie – całość poza sceną nie jest pełnym dziełem…

Muszę przyznać, że o ile postacie dziecięce zostały wykreowane po prostu w porządku, o tyle kreacja dorosłych trochę mnie zawiodła: Potter dalej jest cholernie nijaki, jedynie zrobił się dość irytujący, z Rona wyrósł się śmieszek, a Hermiona… dalej jest chyba tą samą Hermioną, tak jakby te dwadzieścia dwa lata pomiędzy akcją części siódmej a tą sztuką nigdy nie miały miejsca. Niemniej po części to rozumiem: to sztuka, nie mamy tu opisów, a to, jak na scenie zostaną odebrani bohaterowie, w sporej mierze zależy od samych aktorów.

Trudno mi się czepiać samego stylu pisania, biorąc pod uwagę, że tego tekstu tu po prostu wiele nie ma, ale muszę przyznać, że sposób, w jaki zostały napisane niektóre didaskalia, bywa po prostu nieco bolesny. Przykład? Już podaję. Wiatr wieje ze wszystkich stron, na dodatek ostry wiatr – wystarczyło napisać, że ostry wiatr wieje ze wszystkich stron… Choć wydaje mi się, że słowo „ostry” też należałoby zmienić. Wiatr może być mocny albo porywczy, ale „ostry”?

Lepiej obejrzeć na scenie

Zdecydowanie nie jestem tym dziełem zachwycona. Polecam oglądać na scenie, jeśli macie taką możliwość i ochotę, ale generalnie nie jest to nic wielkiego: „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” na pewno wywoła uczucie nostalgii u fanów serii i to byłoby na tyle 😉 Nie jest to jednak nic tragicznego: sztukę czyta się szybko, historia jest dość zwyczajna, ale trzyma się kupy. Nie sądzę jednak, by była to lektura ważna czy konieczna.


Sprawdź, jak wyglądała moja czytelnicza przygoda z książkami J. K. Rowling!


Harry Potter i Przeklęte Dziecko

Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko

Autor: J. K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne

Liczba stron: 368

Gatunek: scenariusz, fantasy młodzieżowe

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, J. K. Rowling, literatura brytyjska, literatura młodzieżowa, urban fantasy, Wydawnictwo Media Rodzina

1 thought on “Harry Potter i Przeklęte Dziecko: Maszynka do robienia pieniędzy [archiwum] [recenzja]”

  1. Pingback: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć: Coś dla fanów [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme