Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

The Expase. Sezon 2: Na pomoc [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 19 września, 2017

„The Expanse” to space opera, którą bardzo polubiłam. Jak wypada drugi sezon tego serialu? Sprawdź, co sądziłam na jego temat, gdy oglądałam go w 2017 roku!

Spis treści:

Toggle
  • Czym jest protomolekuła?
  • Sezon pierwszy rozkręcał się powoli
  • „The Expanse”: sezon drugi ma nowe postacie
  • Odrobina polityki pomaga temu serialowi
The Expase

Sprawdź też: Sezon 1 | Sezon 3


Czym jest protomolekuła?

Załoga Jima Holdena (Steven Strait) odkrywa protomolekułę – niebezpieczną, obcą technologię. Do ich ekipy dołącza Joe Miller (Thomas Jane). Razem próbują dowiedzieć się, co tak naprawdę knują Marsjanie i Ziemianie, jednocześnie starając się nie dopuścić do wojny między nimi.

Sezon pierwszy rozkręcał się powoli

Sezon pierwszy „The Expanse” miał jeden ogromny problem – bardzo wolno się rozkręcał, co potwierdziły także Wasze komentarze. Na całe szczęście nie dotyczy to sezonu drugiego: tym razem twórcy zafundowali nam jazdę bez trzymanki, z ogromem akcji, wybuchów i zwrotów akcji, przez co oglądając kontynuację tej space opery, po prostu nie da się nudzić.

Wydaje mi się, że głównym „winowajcą” tej poprawy jest zmiana perspektywy. W sezonie pierwszym mieliśmy dość rozbudowany wątek kryminalny. Teraz główna zagadka znika – nie mamy już detektywa z lupą, który powoli sobie gdzieś tam węszy: w sezonie drugim katastrofa goni katastrofę i nikt nie ma czasu na spokojne załatwianie swoich spraw.

„The Expanse”: sezon drugi ma nowe postacie

Do obsady doszło kilku nowych aktorów. Jedną z ważniejszych nowych postaci jest Bobbie Draper (Frankie Adams). Niestety, przy okazji dla mnie okazała się jedną z bardziej irytujących bohaterek. Żeby nie było – jest dla niej miejsce w serialu, a z czasem przestaje aż tak wkurzać, ale tak czy siak Bobbie jest po prostu idealnym przykładem „głupiej dziewczynki”, która wie lepiej niż cały świat 😀

W drugim sezonie dużo bardziej rozwinięty jest wątek związany z załogą. W poprzednim sezonie nasza drużyna dopiero się zgrywała, teraz stanowią już idealny zespół, który po prostu ze sobą współpracuje. Oczywiście mają jakieś wewnętrzne konflikty, ale zależy im na sobie, widać chemię między nimi, a co za tym idzie – bardzo dobrze się ich obserwuje. Jeśli chodzi o główną załogę Rocinante, tym razem moją uwagę szczególnie zwrócił pilot Alex (Cas Anvar), który ze swoją miłością do statku może nie jest bardzo wyjątkowy, ale jest tak uroczym człowiekiem, że jego zachowanie po prostu chwyta za serce.

The Expase

Odrobina polityki pomaga temu serialowi

„The Expanse” nie działałby tak dobrze bez odrobiny polityki. Nie jest to może serial przeładowany nią, ale niewątpliwie działania wielkich głów państw odgrywają tu ważną rolę i… nie, nie jest to nudne ani nie wymaga ogromnego skupienia, by całość zrozumieć. Dlatego nie ma się czego bać, jeśli za takimi wątkami nie przepadacie, a z drugiej strony – takie zabiegi w przypadku fabuł, w których na szali postawiony jest cały Układ Słoneczny, są często wręcz niezbędne.

Drugi sezon „The Expanse” wypadł naprawdę dobrze. Jak na razie serial idzie w bardzo dobrym kierunku. Ze spokojnym sumieniem polecam każdemu, kto szuka w miarę poważnego science fiction, w którym mimo wszystko nie brakuje akcji.


„The Expanse”, sezon 2

serial science-fiction

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantastyka naukowa, space opera

2 thoughts on “The Expase. Sezon 2: Na pomoc [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: The Expanse. Sezon 1: Kosmiczna zagadka [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: The Expanse. Sezon 3: To dalej dobra space opera [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme