Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Wrota obelisków: Szukając dziecka Ojca Ziemi [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 2 stycznia, 2018

„Wrota obelisków” to drugi tom naprawdę niezwykłej serii postapokaliptycznej pióra N. K. Jemisin. Jak podobała mi się ta powieść, kiedy czytałam ją w 2017 roku? Sprawdź recenzję opublikowaną na początku 2018 roku!

Spis treści:

Toggle
  • Essun chce zapobiec końcu świata
  • „Wrota obelisków” to dobrze zaplanowana kontynuacja
  • Iskrzące relacje bohaterów w książce fantastycznej
  • Ta kontynuacja trzyma poziom
Wrota obelisków

Sprawdź inne książki w cyklu: „Piąta pora roku”  | „Kamienne niebo”


Essun chce zapobiec końcu świata

Trwa Piąta Pora Roku. Świat już wkrótce może ulec zniszczeniu… Essun zaś, by spróbować temu zapobiec, musi przestać szukać swojej córki i dowiedzieć się, jak przywrócić Ojcu Ziemi jego utracone dziecko.

Nora K. Jemisin dokonała czegoś, co od lat nie miało miejsca: dwie jej książki z rzędu zdobyły Nagrodę Hugo. Najpierw była to „Piąta pora roku”, a potem kontynuacja – „Wrota obelisków”. I nie bez powodu: obydwie części tej trylogii są wyjątkowe i naprawdę trzymają poziom.

„Wrota obelisków” to dobrze zaplanowana kontynuacja

Szczerze mówiąc, tym, czego się bałam, sięgając po ten tom, była narracja. W pierwszym tomie mieliśmy do czynienia z trzema wątkami, które w tym przypadku nie mogły być już kontynuowane, i obawiałam się, że autorka się w tym nieco zgubi. Na całe szczęście okazało się, że Jemisin wszystko doskonale zaplanowała już wcześniej. Drugi tom nie tylko stopniowo wyjaśnia nam, skąd wzięło się tak specyficzne opowiadanie historii, ale jednocześnie ciągle bardzo dobrze działa.

Między innymi narracja Jemisin sprawia też, że całość jest stosunkowo tajemnicza już od pierwszego tomu i w drugim nie ulega to zmianie. Autorka ma w zwyczaju nie wyjaśniać nam od razu, co się wokół dzieje, trzymając to przed nami w tajemnicy i zmuszając nas do zastanowienia się nad tym, o co w tym wszystkim chodzi. Jednocześnie nie przyprawia tym o irytację: przynajmniej moje zaufanie zdobyła na tyle, bym wierzyła, że prędzej czy później wyjaśni mi nieścisłości, jeśli sama nie domyślę się rozwiązania, w chwili, gdy będę tego potrzebowała do zrozumienia całości.

Taki zabieg, w połączeniu z narracją, naprawdę dodaje „Wrotom obelisków” niezwykłego charakteru i choć sprawia, że niektórzy mogą się od tej pozycji odbić, to… ja chyba właśnie za to tak lubię tę trylogię.

Wrota obelisków

Iskrzące relacje bohaterów w książce fantastycznej

W drugim tomie „Pękniętej ziemi” znów obserwujemy naprawdę ciekawe postacie oraz relacje między nimi, które po prostu iskrzą. Essun jest już mi dobrze znana i została po prostu porządnie poprowadzona. Cieszy mnie też to, że w historii pojawiła się inna postać, której relację z bohaterką uwielbiam obserwować. Chociaż… cała grupka, która wytworzyła się wokół niej, jest po prostu potrzebna i ciekawa – naprawdę nie mam tu na co narzekać.

Poza Essun we „Wrotach obelisków” obserwujemy też córkę bohaterki, Nassun. W końcu możemy poznać ją bliżej i… co ja mogę powiedzieć, to kolejna dobra postać. Także ona ma ciekawą relację, która przy tym rozwija niektóre z wątków z „Piątej pory roku”, pokazując nam kolejne aspekty świata wymyślonego przez Jemisin.

Jednocześnie miałam wrażenie, że na nieco dalszy plan zeszły wątki dotyczące izolacji, akceptacji i tym podobnych kwestii, zwłaszcza jeśli chodzi o wątek Essun. W tym przypadku jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało: te tematy zostały po prostu niemal wyczerpane w „Piątej porze roku”, a teraz możemy skupić się na samym działaniu tego świata. Poza tym to nie jest tak, że nie ma ich wcale: po prostu nasi bohaterowie mają na głowie poważniejsze sprawy niż rozmyślanie o tym, jak bardzo samotni są.

Wrota obelisków

Ta kontynuacja trzyma poziom

Nie chcę mówić tu więcej o samej fabule. Jeśli czytaliście część poprzednią, po prostu miejcie świadomość, że kontynuacja trzyma poziom. Jeśli nie, po prostu nadróbcie „Piątą porę roku”: to niestety (albo stety?) jedna z tych historii, w której uchylenie choćby rąbka tajemnicy może zniszczyć Wam ogrom zabawy płynącej z odkrywania świata przedstawionego.

„Wrota obelisków” to po prostu kolejna dobrze napisana część trylogii i wierzę, że następna mnie nie zawiedzie: wyraźnie widać, że całość została porządnie zaplanowana, a Jemisin ma bardzo konkretny pomysł na całość. Chociaż… jeśli chcecie dopiero sięgnąć po pierwszy tom, to – jeśli tylko macie możliwość – zapoznajcie się z jego fragmentem. Narracja, która tam występuje, we „Wrotach obelisków” jest jeszcze mocniej widoczna i po prostu, jeśli jej „nie kupicie”, możecie trochę zmęczyć się podczas czytania. Niemniej polecam obydwa tomy, zwłaszcza że kontynuacja stoi na tak samo wysokim poziomie jak część pierwsza.


Z młodości pamiętam kolory. Wszechobecną zieleń. Białe rozbłyski. Głębokie i żywe czerwienie. Te barwy tkwią wyraźnie w mojej pamięci, podczas gdy tak wiele innych rzeczy wyblakło albo prawie zupełnie zniknęło. Nie stało się tak bez powodu.

Fragment „Wrót obelisków” N. K. Jemisin


Dowiedz się więcej o książkach post-apo!


Wrota obelisków

Tytuł: Wrota obelisków

Tytuł serii: Pęknięta Ziemia

Numer tomu: 2

Autor: N. K. Jemisin

Tłumaczenie: Jakub Małecki

Liczba stron: 423

Gatunek: high fantasy, post-apokalipsa

Wydanie: SQN, Kraków 2017

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, literatura amerykańska, Literatura postapokaliptyczna, N. K. Jemisin, science fantasy, Wydawnictwo SQN

2 thoughts on “Wrota obelisków: Szukając dziecka Ojca Ziemi [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Piąta pora roku: Katastrofa czai się za rogiem [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme