„Bicz Boży” to jeden ze środkowych części cyklu o inkwizytorze Jacka Piekary i pierwszy, który przeczytałam w 2014 roku. Nie było to jednak moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Poniżej znajduje się wpis bez większych naniesionych zmian; powieść czytałam w wakacje, czytając wówczas niewiele. Co sądziłam wtedy o tej powieści i co się u mnie działo?
Czytanie w wakacje nie było zbyt intensywne
Witajcie! Znów moja dłuższa nieobecność na blogu… Cóż, w czasie wakacji odpoczywałam od wszystkiego 🙂 Nawet od książek — z ledwością przeczytałam „Starcie Królów” Martina oraz połowę książki, której recenzję macie poniżej. Nawet z fotobloga niemal zupełnie zrezygnowałam i chyba przeniosę to, co pisałam tam, tutaj — tak od czasu do czasu. Blogspot ma jednak o wiele większe możliwości, a mimo sentymentu do tamtej platformy — mój najstarszy blog wszech czasów — jest niewystarczający. Ale dość gadania! Zapraszam do recenzji 🙂
Alternatywny świat, w którym Chrystus zszedł z krzyża
„Bicz Boży” to, jeśli pamięć mnie nie myli, ósmy tom „Cyklu Inkwizytorskiego” i pierwszy, jaki z niego przeczytałam, a szczerze mówiąc, na razie nie zapowiada się, bym czytała kolejne… Ale po kolei!
Cały cykl przenosi nas do alternatywnego świata, w którym Chrystus zszedł z krzyża i zabił wszystkich niewiernych, niemal doszczętnie niszcząc przy tym Rzym, przez co zupełnie zmieniony został charakter chrześcijaństwa. Wprawdzie Bóg dalej jest miłosierny i podobno wybacza winy skruszonym, jednak przy tym jest też karzący i brutalny. Aby rozprawić się z niewiernymi, powołał Świętą Inkwizycję, instytucję z ogromnymi wpływami, przed którą drżą nawet najsilniejsi. Piekara wysyła nas do XV wieku i za przewodnika w swoim świecie daje nam nijakiego Mordimera Madderdina, który jest nikim innym jak właśnie inkwizytorem. W tej części cyklu nasz bohater jest członkiem śledztwa, które bada tajemniczą śmierć biskupa oraz innych dostojników Kościoła.
Mimo że jest to już któraś z kolei część, nie trzeba czytać poprzednich, aby się w tym świecie odnaleźć: wszystko jest dobrze wyjaśnione, przy okazji każda część jest zupełnie innym opowiadaniem. To nic innego jak powieści detektywistyczne; jedyną różnicą jest właśnie alternatywny świat.
Zawiodłam się na książce Jacka Piekary
Spodziewałam się po tym cyklu naprawdę dużo, szczególnie że słyszałam o nim wiele dobrego, ale… zawiodłam się i to bardzo. Nie, nie jest to zła książka! Nie zrozumcie mnie źle. Sama fabuła w miarę wciąga, wprawdzie niektóre fragmenty bardziej, inne mniej — ale pod tym względem wszystko gra. Powieść jest dobrze skonstruowana. Narracja nie jest wybitna: Mordimer mnie nieco irytował, szczególnie gdy zaczynał sam siebie wychwalać, a jak na książkę osadzoną w dość mrocznym świecie język jest zbyt lekki, zbyt… ironiczny wręcz, przez co całość trudno traktować na serio, ale w gruncie rzeczy nie jest źle. Sam bohater, jak już wspomniałam, bezustannie siebie chwali, chwali swoją lotność umysłu, swoje talenty, spryt etc., czym właśnie nieco irytuje, ale skonstruowany jest dość dobrze. Niemniej nie wydaje mi się, by była to postać, do której będzie wzdychać żeńska część czytelniczek… co akurat mi nie przeszkadza, aczkolwiek znam kilka osób, dla których jest to mały problem.
Ale… ale… właśnie, te pozornie małe rzeczy, które zwróciły moją uwagę, sprawiły, że czuję spory zawód. Obiło mi się o uszy, że te pierwsze części „Cyklu” są lepsze — kto wie, może i prawda. W końcu przy ósmej części zaczyna robić nam się tasiemiec… a biorąc pod uwagę fakt, że ta część nie łączy się za dobrze w całość z poprzednimi, ma ku temu całkiem niezłe predyspozycje. Ale i tak miałam nadzieję, że będzie to kolejna wybitna książka polskiego pisarza, którą będę uwielbiać — a szczerze mówiąc, nie mam większej ochoty, by sięgać po inne części. Owszem, Piekara jest pomysłowym pisarzem i tego odmówić mu nie można, ale przynajmniej w przypadku „Bicza Bożego”, choć sam wykreowany świat jest ciekawy, to sama zagadka jest… zwykła, dość typowa i wcale nie aż tak trudna do rozwiązania przez czytelnika. Jeśli spojrzeć na tę powieść przez pryzmat powieści detektywistycznych, jest po prostu przeciętna. Także… jeśli macie możliwość, by tę powieść przeczytać, i nie przeraża Was wizja takiego świata — sięgnąć możecie, bo poznać warto i tego nie żałuję, ale… chyba lepszym pomysłem byłoby sięgnąć po wcześniejszą część… Kto wie, może są napisane na wyższym poziomie?

Cykl: Ja, inkwyzytor (Cykl Inkwizytorski)
Tytuł: Bicz Boży
Autor: Jacek Piekara
Liczba stron: 483
Gatunek: fantastyka
2 thoughts on “Ja, inkwizytor. Bicz Boży [recenzja] [archiwum]”