„Dotyk zła” to część cyklu, który zaczęłam czytać w 2014 roku… a potem miałam przerwę aż do 2017 roku. Poniższa recenzja pochodzi właśnie z tamtego czasu. Jak podobała mi się kolejna już książka, którą napisał Jacek Piekara?

Mordimer wyrusza zbadać przyczynę zbrodni
W świecie, w którym Jezus zszedł z krzyża, zabijając niewiernych, rządzi inkwizycja: Słudzy Boga krzewiący wiarę i sprawiedliwość. Jeden z nich, Otton, prosi swojego kolegę po fachu, Mordimera Madderdina, o pomoc: jego krewny zabił swoją ukochaną żonę i został skazany na śmierć. Młody Sługa Boży wyrusza więc, aby zbadać przyczynę morderstwa. To, co odkrywa, zadziwi nie tylko jego.
Gdy sprawa przycicha, Mordimer wyrusza, by zapoznać się z kolejną. Tym razem wpada jednak w sidła ślicznej Dorotki, której uroki sprawiają, że zostaje w jej ramionach nieco dłużej, niż początkowo miał zamiar.
„Dotyk zła” to rozrywkowe kryminalne fantasy
„Dotyk zła” to dwie minipowieści, będące mieszanką fantasy oraz kryminału osadzonego w niezwykle ciekawie wykreowanym świecie. Jacek Piekara to człowiek z olbrzymią wiedzą zarówno historyczną, jak i religijną, nic więc dziwnego, że w swoim cyklu o inkwizytorze udało mu się stworzyć coś tak niezwykłego. Nie będę nikogo oszukiwać: czytanie tej powieści sprawiło mi niemałą radość. I choć moje poprzednie spotkanie z tą serią w 2014 roku skończyło się dość… neutralnie, tak teraz chyba w końcu do niej dorosłam i jestem w stanie czerpać z tej zabawy tyle, ile tylko się da.
Bo i owszem, „Dotyk zła” to przede wszystkim zabawa. Autor nie próbuje udawać, że wciska nam coś więcej niż lekki cykl do poczytania. Mimo to, jeśli skonfrontujemy tę serię z powieściami Ćwieka czy Pilipiuka, które z założenia miały podobne role („Chłopcy”, „Kłamca”, „Oko Jelenia”), to Piekara wypada na ich tle zdecydowanie lepiej. Jego historia jest pełna ironicznego humoru, a przygotowanie do tematu naprawdę widać: „Dotyk zła” bawi, ale nie jest zupełnie pustą rozrywką.

Ten bohater bardzo lubi piękne kobiety…
Jacek Piekara uwielbia piękne kobiety, co w jego książkach naprawdę łatwo da się zauważyć. Mordimer wcale się od swojego twórcy tym nie różni: kocha ładne panie i bezustannie o nich myśli. Na całe szczęście w tej pozycji autor nie przegiął z ilością tego typu treści: nawet w drugiej powiastce noszącej tytuł „Mleko i miód” nawiązania do seksualności przybrały bardziej rolę żartu niż obrazoburczych treści.
Skoro już o żarcie mowa, to muszę dodać, że sama postać głównego bohatera jest jedną wielką komedią. Mordimer jest wykreowany doskonale: często zaprzecza sam sobie i jest przy tym okropnym hipokrytą, ale mimo tego ma swój kręgosłup moralny i chyba po prostu nie da się go nie polubić. To jego przemyślenia i wybory czynią z tej pozycji tak dobrą książkę, a nie same przedstawione historie.
To nie jest zaskakująca opowieść
Jeśli o fabułę chodzi, to skłamałabym, mówiąc, że jest zupełnie nieprzewidywalna: zakończenia obydwu historii do pewnego stopnia dość łatwo przewidzieć. Mimo to łatwo jest dać się wciągnąć w ten świat, który, odkrywany stopniowo, staje się dla czytelnika coraz ciekawszy.
Dość istotny w całej serii o Mordimerze jest fakt, że bohater wypowiada się w pierwszej osobie. Jak się to sprawdza? Doskonale! Bo to właśnie dzięki temu możemy śledzić każdą myśl naszego inkwizytora, a ten jest tak ciekawym człowiekiem, że aż nie chce się przestawać go obserwować.

Ciekawy świat przedstawiony
Podejrzewam, że seria nie przypadnie do gustu dziewczynkom lubiącym bardzo delikatne historie, ale… wszystkim innym ze spokojem mogę ją polecić. To niewymagająca lektura, która potrafi rozbawić i wprowadza czytelnika w bardzo ciekawy świat. Przy okazji nie jest to seria, którą trzeba czytać po kolei: mimo że nie czytałam poprzednich tomów, a jedynie jeden z następnych, nie miałam problemu, by odnaleźć się w historii. Jeśli więc widzicie ten tom na półce w bibliotece i żadnego innego, to nie bójcie się po niego sięgnąć, bo czytanie tego od środka krzywdy nikomu nie zrobi 😉
– Spytała, czy mógłby podać wino, a on ją zabił. Chwycił za włosy, przycisnął jej twarz do obrusa i zatłukł wieprzowym gnatem. Zatłukł na śmierć, Mordimerze. – Otton Pleiss ostatnie zdanie wypowiedział z takim niedowierzaniem, jakby zatłuczenie kogoś na śmierć nie mieściło mu się w głowie. Chociaż… rzeczywiście, wieprzowym gnatem? Przy stole? O podobnym wydarzeniu ja sam również nie słyszałem.
Fragment „Ja, inkwizytor: Dotyk zła” Jacka Piekary.
Sprawdź inne książki Jacka Piekary, o których pisałam: „Necrosis: Przebudzenie” | „Bicz Boży” | „Szubienicznik” | „Szubienicznik. Falsum et verum” | „Przenajświętsza Rzeczpospolita”
A może szukasz innego kryminały fantasy?

Tytuł: Ja, inkwizytor. Dotyk zła.
Tytuł serii: Cykl inkwizytorski
Numer tomu: 3
Autor: Jacek Piekara
Liczba stron: 352
Gatunek: fantasy, kryminał
1 thought on “Ja, inkwizytor. Dotyk Zła: Sługa Boży wyrusza w świat [recenzja] [archiwum]”