„Łowcy dusz” to moje trzecie spotkanie z cyklem o Modimerze Madderdinie napisanym przez Jacka Piekarę. Nigdy nie czytałam go po kolei i szczerze mówiąc, nigdy nie byłam nim zachwycona. Jak podobało mi się to spotkanie z dziesiątą częścią cyklu, którą przeczytałam w 2018 roku?

Sprawdź recenzję innych książek z tego cyklu: „Dotyk zła” | „Bicz Boży”
Sam środek politycznych intryg
Modimer Madderdin, człowiek głębokiej wiary i inkwizytor, trafia w sam środek politycznych intryg oraz tajemniczych rytuałów. Znów musi zmierzyć się z najgorszymi potworami, zarówno w dosłownym, jak i przenośnym sensie. Czy tym razem jego talent do rozwiązywania zagadek go nie zawiedzie?
Moja przygoda z „Cyklem Inkwizytorskim” to sinusoida: pierwsze spotkanie wypadło bardzo blado, kolejne – bardzo przyjemnie, trzecie zaś… znów dość mdło i nijako. Choć nie znam nawet większości książek z tej serii, powoli zaczynam mieć dosyć tego świata.
Nie czytam tego cyklu po kolei
Zacznijmy jednak od tego, co powiedziane zostać musi: nie czytam książek o inkwizytorze po kolei. Nie bez powodu – mają one formę opowiadań stylizowanych na kryminalne, osadzonych w świecie, w którym historia potoczyła się trochę inaczej niż u nas. Są one ze sobą luźno powiązane i choć Mordimer czasem nawiązuje do tego, co było wcześniej, są to tylko niezbyt istotne wzmianki. Dlatego nie widzę przeszkód w tym, by czytać je w dowolnej kolejności. W tym przypadku mamy do czynienia z czterema opowiadaniami, z czego ostatnie jest właściwie minipowieścią (ok. 140 stron).
„Łowcy dusz” po prostu mnie nudzili
Niestety pod względem fabularnym po prostu czułam się przez większą część czasu znudzona. Choć Piekara pisze raczej w lekki sposób, sama akcja tym razem mnie nie interesowała. Zagadki były męczące i irytujące, a tak naprawdę tylko jedno opowiadanie – „Wąż i gołębica. Powrót” – zapadło mi jakkolwiek w pamięć. Wydaje mi się, że wynika to z pewnych braków warsztatowych twórcy: choć autor naprawdę dobrze kreuje świat sam w sobie, po prostu nie do końca udaje mu się stworzyć interesującą zagadkę, która potrafiłaby wciągnąć czytelnika. To samo widziałam w poprzednich opowiadaniach z tym bohaterem, ale wtedy na moją pozytywną opinię wpływała sama postać Mordimera.
Wtedy inkwizytor był dla mnie bohaterem dość świeżym: ironicznym hipokrytą, do którego naprawdę pałałam sympatią. Zdarzało mu się być zabawnym, miał swoje powiedzonka, a na dodatek jego serce wydawało się mimo wszystko być na właściwym miejscu. Tym razem jednak okazało się, że mimo upływu czasu Mordimer wcale się nie zmienia. Jego powiedzonka zapętlają się w kółko, a jego myśli są niemal identyczne jak wcześniej, co u mnie skutkowało po prostu znużeniem. Niestety, gdy zagadki nie do końca wypalają, a bohater z czegoś świeżego zmienia się w postać bardzo powtarzalną, całość nie może dobrze działać… nawet przy tak ciekawym koncepcie świata przedstawionego.

Piekara jaki jest, każdy widzi
Styl Jacka Piekary jest „taki jak zawsze” – raczej lekki, ironiczny, nie najwyższych lotów, ale stosunkowo przyjemny w odbiorze. Co ciekawe, miałam wrażenie, że w tym zbiorze opowiadań nawiązań seksualnych było nieco mniej, co chyba można uznać za plus: niestety autor czasem potrafi z tym przesadzić. Tylko dalej… co z tego, skoro i postać, i fabuła potrafią najzwyczajniej w świecie nudzić?
Znając życie, jeśli w moje ręce wpadnie kolejny tom „Cyklu Inkwizytorskiego”, bez wahania po niego sięgnę, jednak nie mogę uznać tego spotkania za nadzwyczaj udane. Mam wrażenie, że rozciągnięcie tej serii na tak wiele tomów nie wyszło autorowi na dobre i że lepiej byłoby albo skończyć tę opowieść wcześniej, albo przynajmniej wprowadzić nowego bohatera, który wniósłby do całości powiew świeżości.
Co was obchodzą ludzie? Co was obchodzą plotki i złe języki? Co was obchodzi wszystko, kiedy wiecie, że to jest ta jedna jedyna? Wymarzona, wyśniona i upragniona. Że nie możecie bez niej oddychać, tylko krztusicie się w beznadziejnych spazmach. Że wasze serce bije po to, by ona dotknęła ręką waszej piersi, że oddychacie tylko w tym celu, by swój oddech złączyć z jej oddechem.
Fragment „Łowców dusz” Jacka Piekary

Tytuł: Łowcy Dusz
Tytuł serii: Cykl Inkwizytorski
Numer tomu: 10
Autor: Jacek Piekara
Liczba stron: 416
Gatunek: alternatywna historia, fantasy
Wydanie: Fabryka Słów, Lublin 2006