„Psycho-Pass” obejrzałam w 2016 roku i choć w 2026, kiedy przenoszę materiały z poprzedniego bloga na nowego, minęła już dekada, wciąż wspominam to anime bardzo pozytywnie. Jak wówczas odebrałam tę dystopijną wizję przyszłości z akcją osadzoną w Japonii?

Świat, w którym wszyscy są kontrolowani
„Psycho-Pass” to anime z 2012 roku, którego akcja rozgrywa się w przyszłości, w odciętej od świata Japonii. Świat, jaki znamy, w tym kraju niemal przestał istnieć: ludzie są kontrolowani przez System Sybilli, który poprzez tytułowy Psycho-Pass mierzy nastrój i poziom przestępczości obywateli, od którego zależy, czy dana osoba jest kryminalistą, czy nie. Bo właśnie w tym świecie z tej animacji nie trzeba popełnić przestępstwa, aby trafić do więzienia – wystarczy, aby wskaźniki były odpowiednio wysokie.
Główną bohaterką anime jest młoda Tsunemori Akane. Ukończyła szkołę z wyjątkowo wysokimi wynikami, dzięki czemu Sybilla dała jej szeroki wybór prac po ukończeniu szkoły. Akane wybiera pracę w Biurze Bezpieczeństwa. Tym samym staje się Inspektorem – swego rodzaju policjantem, którego główną rolą jest pilnowanie, aby utajnieni kryminaliści skutecznie łapali innych sobie podobnych, tak aby nie wzrósł poziom przestępczości wśród niewinnych.

Trudno wypowiadać mi się na temat samej animacji. Jak wspominałam, nie mam w tym zakresie większej wiedzy. W każdym razie – nie razi w oczy, jest przystępna, dlatego jeśli tylko nie odrzuca Was manga i anime, powinna Wam odpowiadać.
To wciągająca opowieść, od której nie da się oderwać
Sama historia jednak jest niezwykle wciągająca. Odcinki kończą się w najbardziej irytujących momentach, zmuszając do włączenia kolejnego. Bohaterowie są może i dość typowi, ale przyjemni w odbiorze – trudno ich nie lubić. Sam kryminał, który możemy obserwować w dziwnym świecie opanowanym przez Sybillę, jest naprawdę nieźle poprowadzony.
Tu nie ma klarownego podziału na dobrych i złych
To, co na pewno zasługuje na uwagę w przypadku „Psycho-Passu”, to brak jasnego podziału na dobrych i złych w przypadku głównych bohaterów. Mam tu na myśli obie strony konfliktu: zarówno Biuro Bezpieczeństwa, jak i głównych złoczyńców. Obie strony mają swoje racje, nierzadko bardzo trafne, i w niektórych sytuacjach nie wiadomo, po której stronie stanąć.
Historia nie zalicza się do tych, które umieszczę wśród moich ukochanych, ale na pewno jest warta poznania – szczególnie że jeden odcinek to zaledwie 22 minuty. Ma dobry klimat, specyficzne uniwersum, ciekawych bohaterów i niezłą fabułę. A czego można chcieć więcej od kryminału science fiction? 🙂
2 thoughts on “Psycho-Pass: Przyszłość bez miejsca na błędy [recenzja] [archiwum]”