„Kuzynka Bietka” to XIX-wieczny klasyk literatury francuskiej, który przeczytałam trochę z przypadku w 2017 roku. W tamtym okresie praktycznie nie czytałam tego typu powieści i wcale się nie dziwię temu, że wcale mi się nie spodobała. Pamiętam jednak do dzisiaj (a mamy 2026 rok, kiedy przenoszę ten wpis ze starej, blogspotowej domeny), że pochwaliłam się tym, że to czytam mojej wykładowczyni i redaktorce. Oczywiście narzekając. Dowiedziałam się wtedy, że Balzac to jeden z jej ulubionych pisarzy. Cóż… Co pisałam wówczas o tej powieści?

Sprawdź więcej XIX-wiecznej literatury!
Elizabeth Fischer próbuje zniszczyć rodzinę Hulotów
Elizabeth Fischer, nazywana kuzynką Bietką, to niezamężna chłopka, która w swoich oczach jest niezwykle pokrzywdzona przez los. Knując i planując, postanawia zniszczyć rodzinę Hulotów, ku której kieruje swoje negatywne uczucia.
XIX-wieczna klasyka. Szanowany autor. Tłumaczenie? Mistrzowskie – w końcu Boy-Żeleński to nie byle kto. I czytelniczka fantastyki jako czytelnik. Cóż, to połączenie po prostu nie mogło skończyć się dobrze.
To nie pierwsza XIX-książka, jaką przeczytałam
Poprzednią książką z XIX wieku, którą dane było mi poznać, była „Rozważna i romantyczna”. Nie porwała mnie, ale wytrwałam bez problemu do końca. Historia była prosta, styl ładny, narracja niczego sobie. Niestety z „Kuzynką Bietką” już tak miło nie było. Balzac zdecydowanie nie jest autorem, którego chcę czytać i przy tym, choć chcę, chyba po prostu nie potrafię go docenić.
Brakowało mi przerw w tekście
Chciałabym, by mój największy problem z tą książką polegał na braku rozdziałów i przerw w tekście w chwili, w której autor zmieniał narrację. Niestety… mnie „Kuzynka Bietka” po prostu cholernie wynudziła. Częściowo wynika to z braku wystarczającej wiedzy: Balzac często odwołuje się do współczesnych mu wydarzeń i przemian w społeczeństwie, które dla niego były czymś oczywistym, a dla mnie kompletnie nic nie znaczą. Żaden ze mnie fan Francji – nie znam za dobrze historii tego kraju, a to o nim autor opowiada.
„Kuzynka Bietka” to powieść o rodzinnych perypetiach
Moim drugim problemem jest linia fabularna powieści. Wydaje mi się, że dobrze rozumiem, co autor chciał w tej historii pokazać. Z jednej strony ukazuje nam kobietę, która po prostu czuje się niesprawiedliwie traktowana i w ramach tego planuje zemstę.
Z drugiej obserwujemy dramat rodzinny, który nie wynika wcale z jej działań: choć matka i córka są po prostu bardzo niewinnymi istotami, to mężczyźni wokół nich zachowują się jak nieodpowiedzialne dzieci. Zwłaszcza głowa rodziny, która powinna być przecież źródłem stabilności. Tyle że… historie rodzinne zawsze mnie nużyły, a co dopiero w chwili, w której mam do czynienia z narracją, którą odbieram po prostu jako toporną? Ta książka zdecydowanie była dla mnie niemałą katorgą, zwłaszcza że jeśli chodzi o relacje międzyludzkie, nie odkrywa niczego nowego – przynajmniej nie dla mnie.
Nie wiem, czy moja niechęć do tej pozycji wynika tylko z mojego charakteru, czy może po prostu do niej jeszcze nie dojrzałam? A może ten styl jest dla mnie zbyt trudny, bym była w stanie go zrozumieć kiedykolwiek? Może… ale niezależnie od tego w tym momencie „Kuzynka Bietka” jest po prostu moim małym koszmarkiem, którego nie chcę nigdy więcej trzymać w rękach. Być może jeśli ktoś interesuje się problemami rodzinnymi, Francją czy po prostu XIX wiekiem, odnajdzie w tej pozycji siebie i będzie w stanie się nią cieszyć. Ja niestety nie potrafię.
Wśród naszych paryżan, rzekomo tak sprytnych, znajdują się tacy, którzy sądzą, że w mundurze jest im nieskończenie bardziej do twarzy niż w zwykłym ubraniu, i posądzają kobiety o taką rozpustę smaku, aby sobie wyobrażać, iż widok włochatego kołpaka oraz żołnierskiego rynsztunku nastroi przychylnie ich serce.
Fragment „Kuzynki Bietki” Honoré de Balzaca

Tytuł: Kuzynka Bietka
Autor: Honore de Balzac
Liczba stron: 424
Gatunek: klasyka literatury, powieść obyczajowa