Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów: Nikita w akcji [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 14 maja, 2017

Był taki moment, w którym „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” wyskakiwała mi z lodówki. Swego czasu to była nie tylko najpopularniejsza powieść Anety Jadowskiej, ale również chyba najpopularniejsza polska powieść fantasy w polskiej blogsferze. Nie planowałam jej czytać, aż pewnego dnia znalazłam ją w sklepie w trakcie codziennych zakupów. Jak podobała mi się ta historia urban fantasy, kiedy poznałam ją w 2017 roku?

Spis treści:

Toggle
  • Nikita boi się, że jej przeszłość do niej wróci
  • To nie jest dobra książka na początek przygody z Anetą Jadowską
  • „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” mimo wszystko nie jest zła
  • Te rozkminy Nikity…
  • To nie jest urban fantasy moich marzeń
Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Sprawdź inne książki z cyklu: „Akuszer bogów” | „Diabelski młyn”


Nikita boi się, że jej przeszłość do niej wróci

Nikita, Alicja, Carmen – to tylko przykrywka, nie jej prawdziwe imię. W trosce o swoje bezpieczeństwo musi co chwilę je zmieniać. Cały czas obawiająca się, że przeszłość do niej powróci, dziewczyna pracuje jako szpieg, morderca czy tropiciel, zależnie od tego, do czego jest potrzebna i kto jej za to zapłaci. Jej życie nie jest łatwe, a teraz ma się stać jeszcze trudniejsze: odgórnie zostaje jej przydzielony partner, którego wcale nie chciała. Jakby tego było mało, z Dzielnicy Cudów znika bliska jej osoba, którą Nikita obiecuje odnaleźć.

Zwykle przy powieściach młodzieżowych nie mam problemów z ocenieniem ich. „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” jest jednak małym wyjątkiem, bo moje uczucia co do tej powieści są dość mieszane. Albo inaczej: choć nie uważam jej za złą pozycję, to jednak widzę w niej sporo wad i w żadnym razie nie mam zamiaru stać się największą fanką Jadowskiej. A przynajmniej nie po tej historii.

To nie jest dobra książka na początek przygody z Anetą Jadowską

Przede wszystkim przez kilka pierwszych stron żałowałam, że to od tej historii zaczęłam przygodę z uniwersum tej autorki. Miałam wrażenie, że niektóre rzeczy zostały wyjaśnione w innych jej książkach i tu sprawę traktowała po macoszemu. Z drugiej strony bolała mnie okropna dysproporcja między opisami: tu widzę niedomówienia, rzeczy, które czytelnik powinien już „wiedzieć”, a chwilę później bohaterka (swoimi słowami, bo historia napisana jest w pierwszej osobie) po raz kolejny mnie nudzi, opowiadając o tym, o czym mówiła już i co tłumaczyła mi dwie strony wcześniej. Tak jakbym jako czytelnik była tępa i nie rozumiała prostych słów. To zdecydowanie nie było najlepsze ani najciekawsze wyjście.

Przy okazji styl Jadowskiej też chwilami był dla mnie nieco męczący. Z jednej strony fajnie budowała klimat, świat przez nią przedstawiony był bardzo barwny, ale z drugiej krótkie zdania i czasami dziwna, wręcz nienaturalna składnia nie są czymś, co uwielbiam.

„Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” mimo wszystko nie jest zła

Ale, ale! Mimo że zaczęłam negatywnie, „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” to nie jest zła młodzieżówka. Jedynie ma sporo problemów, na które ja zwróciłam uwagę, ale „zwykły” czytelnik albo osoba bardzo lubiąca historie tego typu już niekoniecznie musi to zrobić.

Przede wszystkim, jako że jest to oryginał, a nie tłumaczenie, język jest bardziej soczysty, bardziej barwny, o czym przed chwilą pisałam, niż w książkach amerykańskich czy jakichkolwiek innych, co dla mnie zawsze jest olbrzymim plusem. A za lepszy język niż zwykle jestem w stanie naprawdę dużo wybaczyć.

Bohaterka tak istotna dla powieści tego typu? Jest! Oczywiście, że jest. Wprawdzie chwilami irytował mnie fakt, że niby nikomu nie ufa, a widzimy, jak podchodzi do ludzi i o każdym mówi, jaki to on miły i fajny, i jak ona bardzo chce mu wierzyć (co bywało śmieszne), ale poza tym… w końcu mamy postać, która może skopać komuś tyłek. Taka zabójczyni ze „Szklanego Tronu” była kochliwą idiotką, tu mamy nieco starszą (choć niekoniecznie przez zachowanie) kobietę, która, choć nieco zagubiona w świecie, potrafi być bezwzględna i odważna. Jednocześnie dba o swoich bliskich i ma w sobie trochę ciepła.

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Te rozkminy Nikity…

Niestety, pisząc o bohaterce, znów muszę przejść do konstrukcji tekstu i fabuły, a tu nie wszystko grało. Jak już wspominałam, rozkminy Nikity chwilami bolą, a jakby tego było mało, autorka za często pisze o sprawach pobocznych, rozpisuje się o nich… by potem nie miały one wpływu na historię. Bo co mnie obchodzi, że łaziła za kimś przez cały dzień parę lat temu? Albo co mówiła jej matka, skoro nie ma to żadnego wpływu na fabułę? Naprawdę, ta powieść mogłaby mieć dwieście stron i niewiele by straciła.

Co ciekawe, przy stosunkowo niedługiej historii mamy wielu bohaterów pobocznych, którzy są przy okazji nieźle zarysowani. Szkoda tylko, że główny bohater drugoplanowy wcale barwny nie był: partner Nikity, Robin, jest po prostu milusim twardzielem, który znów – tak samo jak opisy – według mnie nie jest kompletnie w tej historii potrzebny.

Sama historia nie należy do tych najbardziej oryginalnych, ale pseudo-kryminalistyczne opowieści zawsze mnie kuszą, a akcja chwilami naprawdę pędzi. Powieść nie zapewniła mi tym rozrywki wszech czasów, ale pod względem treści po prostu się sprawdza i jest tym, czym być powinna.

To nie jest urban fantasy moich marzeń

Styl – „meh”, ale lepsze to niż tłumaczenie. Historia? Potrafi być ciekawa, ale dłuuugie opisy wszystkiego, co wokół, potrafią znudzić i dać poczucie, że czytamy coś niepotrzebnego. Świat? Nic bardzo oryginalnego, ale jak najbardziej jest ciekawy i barwny. Bohaterowie raczej na plus, choć też nie bez wad: oto jak w skrócie mogłabym podsumować „Dziewczynę z Dzielnicy Cudów”. Nie żałuję tego, że spędziłam nad nią trochę czasu, i zdecydowanie trafia do powieści młodzieżowych, które będę polecać, ale nie jest to książka z moich marzeń 🙂


Uznałam, że jeśli jest za głupi, by docenić tę miejscówkę, sama ją wezmę na norę – zawsze milej mieć w norze ogrzewanie, ciepłą wodę, elektryczność, która częściej działa, niż nie działa… I sypialnię z prawdziwego zdarzenia. I wannę. Po co ja mu ją pokazałam? Jest stworzona dla mnie. Wprawdzie mieści się ledwie dwie przecznice od mojego domu, ale hej, kto powiedział, że nora musi być naprawdę daleko od głównego mieszkania?

– Biorę ją – odparł cicho. – Jeśli mnie stać. Jeśli nie, znajdź mi kogoś, kogo będę mógł zabić, by było mnie stać – dodał.

Parsknęłam śmiechem. Zaczynam go naprawdę lubić.

– Stać cię. Ale będziesz mi winien.

Obrócił się i spojrzał na mnie zimno.

– Co dokładnie?

– Niedługo mam urodziny, a to jest dobre miejsce na imprezę przy grillu. Co ty na to?

Napięcie opuściło jego twarz.

– Ale ty przynosisz alkohol. Jeśli pijesz tak, jak jesz, nie stać mnie na upijanie cię na mój rachunek.

Fragment „Dziewczyny z Dzielnicy Cudów” Anety Jadowskiej


Przeczytaj więcej o urban fantasy!

Szukasz polskiego fantasy? Sprawdź te książki: „Grimm City. Wilk!” | „Cienioryt” | „Krew i stal”


Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Tytuł: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Tytuł serii:  Seria Nikity

Numer tomu: 1

Autor: Aneta Jadowska

 Liczba stron: 320

Gatunek: urban fantasy, powieść młodzieżowa

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Aneta Jadowska, fantasy, literatura polska, urban fantasy, Wydawnictwo SQN

5 thoughts on “Dziewczyna z Dzielnicy Cudów: Nikita w akcji [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Akuszer bogów: O wiecznym narzekaniu i powtarzaniu [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Złodziej Dusz: Relacje przede wszystkimi [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Diabelski młyn: Cygańska przygoda z Nikitą [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Dynia i jemioła: Świetny pomysł na świąteczny prezent [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  5. Pingback: Trup na plaży i inne sekrety rodzinne: Tytuł idealnym streszczeniem [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme