„Złodziej dusz” to debiut Anety Jadowskiej, ale moje któreś z kolei spotkanie z tą popularną polską autorką. Jak podobało mi się to kryminalne urban fantasy? Czy i kiedy warto po tę książkę sięgnąć? Poznaj lepiej polskie fantasy!

Dowiedz się więcej na temat twórczości Anety Jadowskiej!
Dora łączy dwa różne światy
Dora Wilk łączy dwa światy: alternatywny i realny. Jest jednocześnie policjantką i wiedźmą. Dlatego też, gdy w Thornie, magicznej części Torunia, zaczynają znikać magiczne stworzenia, Starszyzna prosi ją o pomoc w znalezieniu winnego.
Mojej relacji z twórczością Anety Jadowskiej ciągle nie potrafię do końca określić. Cykl o Nikicie mocno mnie irytował, ale „Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” był naprawdę sympatycznym, lekkim kryminałem. O „Złodzieju dusz” słyszałam jednak, że wypada gorzej niż pierwsza wspomniana przeze mnie seria, więc nie ukrywam: obawiałam się mojej przygody z Dorą Wilk. Ale… na szczęście okazało się, że właściwie niepotrzebnie. Choć daleko tej książce do wyjątkowej, to jednak nie zawierała tych elementów, które w opowieści o Nikicie irytowały mnie najbardziej.
„Złodziej dusz” ocieka erotyzmem
Zacznijmy może jednak od tego, że „Złodziej dusz” to książka, która wręcz ocieka erotyzmem. W innych znanych mi książkach Jadowskiej tematy dotyczące seksualności jak najbardziej się pojawiały, jednak nigdy nie w takiej ilości. Wprawdzie w praktyce między bohaterami nigdy nie dochodzi do zbliżenia, to jednak myśli Dory cały czas krążą wokół spania z innymi. Jest to wprawdzie fabularnie wyjaśnione i ostatecznie uznaję ten element raczej za cechę, a nie za wadę czy zaletę powieści, niemniej mam wrażenie, że osoby bardziej wyczulone na takie treści mogą poczuć się nieco zniesmaczone.
Zwłaszcza że w tle dzieją się teoretycznie istotne rzeczy. Wiemy, że Dora ma rozwiązać ważną dla niej sprawę: wśród porwanych magicznych istot jest też znana jej nekromantka, osoba w jakiś sposób istotna dla naszej bohaterki. A ona zamiast po prostu pracować nad sprawą, właściwie przez większość czasu myśli o spaniu z kolejną osobą, zaś problem… rozwiązuje się jakby sam, tak trochę przy okazji.

Lubię i nie lubię to, jak pisze Jadowska
Styl Jadowskiej w tej konkretnej książce jest czymś, co lubię i nie lubię zarazem. Niewątpliwie „Złodzieja dusz” czyta się bardzo lekko i raczej przyjemnie, ale jednocześnie często miałam wrażenie, że ekspozycja jest trochę łopatologiczna, a samemu tekstowi przydałaby się jeszcze redakcja. Niektóre zdania były niepoprawnie złożone lub zbyt długie, co skutecznie wybijało z czytania.
Niemniej w tym przypadku sama narracja wypada o niebo lepiej niż w książce o Nikicie. Przede wszystkim autorka nie zakłada, że niektóre elementy świata przedstawionego znamy z poprzednich książek, dzięki czemu praktycznie nie da się w tej historii pogubić. Ponadto nie zawiera ona tego głównego, irytującego elementu: powtarzających się w kółko treści.
Świat przedstawiony z pierwszej książki o Dorze raczej już znałam, jednak w tym wydaniu również bardziej przypadł mi do gustu. Fakt, jest oparty na stereotypach i bazuje właściwie na wrzuceniu wszystkiego, co się da, do jednego worka, ale przy tym wypada naprawdę kolorowo i najzwyczajniej w świecie pozytywnie. Od tego typu lektury nie wymagam niczego więcej.
„Złodziej dusz” skupia się na relacjach
Przy tym wszystkim muszę przyznać, że Dora, a raczej jej relacje z przyjaciółmi, to coś, co… trochę chwyciło mnie za serce. „Złodziej dusz” jest raczej pozbawiony pretensjonalności i nadmiernej powagi, skupiając się mocno na relacjach między bohaterami, a te są po prostu bardzo sympatyczne. Na dodatek mimo bardzo dużej liczby postaci nie miałam problemu z ich rozróżnianiem.
Mimo początkowych obaw „Złodzieja dusz” oceniam raczej pozytywnie. Zdecydowanie nie jest to wprawdzie literatura wysokiego lotu, ma naprawdę wiele wad i nie jest szczególnie odkrywcza – nie wnosi niczego nowego do gatunku. Niemniej sympatyczni bohaterowie i przyjemna otoczka sprawiają, że żywię do tej opowieści pewną sympatię, a naprawdę od takich powieści po prostu niczego innego nie wymagam.
– Co znowu? – warknął Joshua na widok pergaminu obwieszonego pieczęciami jak choinka bombkami.
– Dziadek się stęsknił. – Miron był szczerze rozbawiony nieszczęśliwą miną przyjaciela. Dziadek Joshui był szychą w Radzie Archanielskiej. Może o nim słyszeliście — na imię ma Gabriel, a na koncie jedno spektakularne zwiastowanie.
Fragment „Złodzieja dusz” Anety Jadowskiej

Tytuł: Złodziej dusz
Tytuł serii: Seria o Dorze Wilk
Numer tomu: 1
Autor: Aneta Jadowska
Liczba stron: 445
Gatunek: urban fantasy, kryminał fantasy
Wydanie: Fabryka Słów, Lublin 2012
1 thought on “Złodziej Dusz: Relacje przede wszystkimi [recenzja] [archiwum]”