Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Stranger Things. Sezon 2: Jest dobrze! [recenzja] [archiwum]

Posted on 31 grudnia, 2017

Drugi sezon „Stranger Things” obejrzałam z dużym zainteresowaniem. Jak podobał mi się jeden z najbardziej kultowych seriali wyprodukowanych przez Netflix, kiedy oglądałam go w 2017 roku?

Spis treści:

Toggle
  • Will nigdy nie opuścił Drugiej Strony
  • „Stranger Things” to przede wszystkim horror
  • Pozostałe dwie grupy bohaterów
  • Dorośli podejmują najważniejsze decyzje
Stranger Things

Sprawdź recenzję poprzedniego sezonu: Sezon 1


Will nigdy nie opuścił Drugiej Strony

Minął niemal rok, odkąd w Hawkins doszło do zaginięcia Willa (Noah Schnapp). Życie mieszkańców miasteczka pozornie wróciło do normy. Im jednak bliżej Halloween, tym bardziej niespokojnie robi się w okolicy. Prędko okazuje się, że Will nigdy do końca nie opuścił Drugiej Strony.

„Stranger Things” to serial, który okazał się niezwykłym hitem. Nie dziwię się temu: sama naprawdę lubię go za lekkość i rodzinny ton połączony z mroczną zagadką. Sezon drugi lubię nie mniej niż pierwszy, chociaż należy przyznać, że kontynuacja zdecydowanie różni się od niego pod względem swojego tonu.

„Stranger Things” to przede wszystkim horror

Dlaczego? Pierwszy sezon to przede wszystkim horror. Mamy zwykłe, małe miasteczko, zaginionego chłopca i zło, które stopniowo przebija się do naszego świata. Nie wiemy, co to, nie wiemy, po co to, jak i dlaczego. W drugim sezonie mamy to mniej więcej wyjaśnione, dlatego serial traci na tajemniczości. Idzie za to bardziej w stronę akcji, rozwija też nieco bardziej wątki romantyczne. Nie jest to jednak jego wada: osobiście nie wyobrażam sobie, by twórcy mogli zachować ton z poprzedniego sezonu, nie tracąc na samej historii.

Największy atut tej historii jednak pozostał niezmieniony. Dalej główną rolę odgrywa paczka przyjaciół, którzy są gotowi oddać za siebie życie. Wprawdzie ich relacje nie są już nam tak mocno wyjaśniane, ale w końcu już wiemy, jakie zależności między nimi panują. Relacje Willa, Mike’a (Finn Wolfhard), Lucasa (Caleb McLaughlin) i Dustina (Gaten Matarazzo) dalej chwytają za serce, podobnie jak ich związek z Jedenastką (Millie Bobby Brown). Pojawia się tu jednak nowa bohaterka, Max (Sadie Sink), której relacja z resztą, moim zdaniem, nie wybrzmiewa już aż tak dobrze, ale ta ruda nastolatka jest pretekstem do kilku sympatycznych scen.

Pozostałe dwie grupy bohaterów

Poza naszą paczką dzieciaków mamy jednak jeszcze dwie inne grupy bohaterów, tak samo jak w części poprzedniej. Nie możemy przecież zapomnieć o starszym rodzeństwie Willa i Mike’a, Nancy (Natalia Dyer) i Jonathanie (Charlie Heaton). Ich relacja w tym sezonie jest w bardzo przyjemny sposób budowana, mają też swój własny wątek, niezwiązany aż tak bardzo z głównym nurtem fabuły. Za to do głównej akcji wplata się chłopak Nancy, Steve (Joe Keery), który doskonale sprawdza się jako opiekun naszej paczki dzieciaków.

Oczywiście fabułę najbardziej do przodu popychają dorośli, z mamą Willa, Joyce (Winona Ryder), w roli głównej. W porównaniu do części poprzedniej to w niej zaszło najwięcej zmian: nie jest już wiecznie na skraju załamania nerwowego. Jest spokojniejsza i skupiona na pomocy swojemu synowi.

Dorośli podejmują najważniejsze decyzje

Jak wspominałam przed chwilą, mimo tak dużej liczby młodych bohaterów to dorośli podejmują te najbardziej istotne decyzje. Fabuła ma przede wszystkim dwa główne wątki. Ten „większy” z nich dotyczy właśnie dorosłych, „mniejszy” zaś działań młodszej grupy, która wspiera i pomaga tej pierwszej. Uważam, że to jeden z lepszych zabiegów w tej serii, bo dzięki temu całość naprawdę zyskuje na realizmie. W końcu to nie dzieci ratują świat, a dorośli przy wsparciu dzieci.

Niestety, moim zdaniem najgorzej wypada wątek Jedenastki. Wprawdzie jej relacja z paczką jest cały czas cudownym wątkiem, ale autorzy postanowili pokazać, jak nasza bohaterka poszukuje siebie, co doprowadza do kilku przygód niezwiązanych w ogóle z główną linią fabularną. Miałam wrażenie, że ktoś wcisnął to trochę na siłę… bo w końcu musimy się na jakiś czas pozbyć najsilniejszej postaci z głównego wątku, bo inaczej zaraz uratowałaby wszystkich i byłoby po kłopocie, prawda? Gdyby tylko ten zabieg został zrobiony nieco subtelniej!

Chociaż „Stranger Things” nie jest najbardziej ambitną produkcją, to po prostu ogląda się ją z niezwykłą przyjemnością. Jeśli tylko nie wymagacie od filmowej twórczości zupełnej powagi, to jak najbardziej polecam zapoznać się z obydwoma sezonami serialu, a jeśli macie za sobą tylko pierwszy, nie obawiajcie się kolejnego. Choć różni się od poprzednika, naprawdę nie jest od niego gorszy.


„Stranger Things”, sezon 2

serial familijny, horror, science-fiction

1 thought on “Stranger Things. Sezon 2: Jest dobrze! [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Stranger Things. Sezon 1: Zaginiony chłopiec [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme