„Logan” to film, który obejrzałam jak najszybciej mogłam po jego premierze. Zawsze miałam słabość do uniwersum X-menów. Sprawdź, co pisałam o tej produkcji w 2018 roku!

Poczytaj wiecej o superbohaterach!
Mutanci wymierają
Od 25 lat na świat nie przyszedł żaden mutant. X-meni nie istnieją. Logan (Logan: Wolverine) choruje, słabnąc i starzejąc się. Jego ostatnim życiowym celem jest opieka nad Profesorem X (Patrick Stewart), z którym z powodu wieku jest coraz gorzej i gorzej, co przy tak potężnym umyśle nie jest zbyt bezpieczne dla otoczenia. Pewnego dnia do ich kryjówki trafia młoda mutantka, jedenastoletnia Laura (Dafne Keen). Dziewczynce grozi niebezpieczeństwo i Logan postanawia jej pomóc.
Seria o mutantach to jedyna część uniwersum Marvela, która szczerze mnie interesuje. „Logan” (Logan: Wolverine) musiałam więc obejrzeć, ciekawa, jak wyszło pożegnanie Hugh Jackmana w roli Wolverine’a. Okazało się, że to chyba najbardziej mroczny i najmniej kolorowy film z tej serii, który jednocześnie wypadł po prostu bardzo dobrze.
„Logan” to głównie mordobicie
Zacznijmy od tego, że „Logan” w dużej mierze to po prostu mordobicie. Scen akcji tu nie brakuje, a te wypadają naprawdę stosunkowo naturalistycznie. Nie przypominam sobie, by w jakimkolwiek innym filmie Marvela tak wiele postaci miało odcinane głowy, przebijane szponami różne części ciała lub takowe w różny sposób odrywane. Tego jest tu naprawdę dużo i nie ma kompletnie nic wspólnego z zabawnymi scenami akcji, które mogliśmy oglądać na przykład w „Deadpoolu” (Deadpool). „Logan” jest poważny – nawet gdy na ekranie wypruwane są flaki.
Oczywiście bez konkretnej fabuły tego typu sceny akcji raczej by nas nie obchodziły, a ta jest dobrze zarysowana, choć nie należy do najbardziej skomplikowanych. To film mający w sobie coś z westernu i kina drogi. Przede wszystkim wędrujemy z naszymi głównymi bohaterami, którzy przez większą część czasu podróżują przez USA, ścierając się w różnych miejscach z niebezpieczeństwem.
Dwóch głównych bohaterów, Logana i Xaviera, widzowie znają nie od dzisiaj. Obydwie postacie wypadają bardzo dobrze, zresztą w przypadku tych aktorów chyba trudno, by było inaczej. Pozytywnie jednak zaskakuje młodziutka Dafne Keen, która stworzyła naprawdę wiarygodny charakter: półdzikie dziecko, które stopniowo buduje relacje z pozostałymi bohaterami, wypada bardzo dobrze.
Jedyna rzecz, która nieco mnie raziła, dotyczy wprowadzenia do fabuły pewnego „mutanta-niewolnika”, o którym pisać więcej nie chcę, by przypadkiem nikomu nic nie zaspoilerować, a który był jednym z najprostszych wyjść fabularnych, przez co ten wątek wypadł po prostu nieco nudno.

Mam mieszane odczucia o tym filmie
Jeśli chodzi o moje osobiste odczucia, to szczerze mówiąc są… nieco mieszane. To znaczy, jak już napisałam wyżej, to dobry film akcji, z dobrymi bohaterami i sensowną fabułą, który bardzo dobrze się ogląda. Poza tym to pożegnanie z niektórymi postaciami, a co za tym idzie – po prostu nie mógł być zbyt radosny. Ale… jednak lubię X-menów w wersji nieco bardziej pozytywnej i barwnej; takiej, gdzie dużą rolę odgrywa przynależność do jakiejś drużyny. W tym przypadku nieco przytłoczyła mnie samotność bohaterów. Obiektywnie nie jest to w żadnym razie wada filmu. Po prostu jako osoba, która żywi sporą sympatię do przedstawionych postaci, poczułam ukłucie smutku. Hej, w końcu Logan zawsze był nieco zabawną postacią, która mogła wszystko, prawda? Zaś w swoim ostatnim filmie w żadnym razie taki nie jest.
„Logan” to dobry przykład tego, że filmy akcji mogą jednocześnie dostarczać rozrywki pod względem ilości akcji, ale jednocześnie niekoniecznie być superpozytywnymi opowieściami o niezniszczalnych postaciach. Przy okazji moim zdaniem można go oglądać nawet ze szczątkową wiedzą na temat uniwersum X-menów. To dobry, choć gorzki w wydźwięku film. Jeśli jednak ta surowość oraz spora ilość krwi na ekranie Wam nie przeszkadza, naprawdę warto go zobaczyć.
„Logan: Wolverine” (2017)
ang. „Logan”
reż. James Mangold
akcja, science-fiction, dramat
1 thought on “Logan: Wolverine (2017): Gorzkie pożegnanie [recenzja] [archiwum]”