„Dom nad kanałem” to kolejna powieść Aghaty Christie, z którą się zpoznałam. Tym razem jednak to było moje pierwsze spotkanie z Tommy’m i Tuppence. Sprawdź, co sądziłam o tym kryminale w 2018 roku?

Recenzje innych powieści Aghaty Christie: „I nie było już nikogo” | „Entliczek pentliczek” | „Morderstwo w Mezopotamii” | „Karaibska tajemnica”
„Dom nad kanałem” o poszukiwaniu miejsca z obrazu
Gdy umiera ciotka Tommy’ego, Tuppence ma przeczucie, że coś chyba jest nie tak z domem starców, w którym jej krewna spędziła swoje ostatnie lata. Próbuje odnaleźć miejsce namalowane na obrazie, który zmarła dostała wkrótce przed śmiercią.
Poirot i panna Marple to nie jedyni detektywi Agathy Christie. Autorka tych klasycznych bohaterów stworzyła także Tommy’ego i Tuppence: dopełniające się wzajemnie małżeństwo, które razem wplątuje się w liczne zagadki. I chociaż „Dom nad kanałem” nie jest wybitnym dziełem, to po moim pierwszym spotkaniu z tymi postaciami mogę stwierdzić, że zdecydowanie są moimi ulubionymi bohaterami, których stworzyła Christie.
Naciągana, ale ciekawa zagadka kryminalna
Poza jednym wyjątkiem wszystkie książki tej autorki, które przeczytałam, wypadają w moich oczach raczej neutralnie i ta raczej nie jest wyjątkiem. Christie daje nam zagadkę, chwilami może nieco naciąganą, ale dalej stosunkowo ciekawą i, podsuwając tropy, pozwala rozwiązywać tajemnicę razem z bohaterami. To się raczej nie zmienia.
Tak samo styl Christie jest „taki jak zawsze” – prosty i bazujący na dialogach, pozbawiony poetyckiego piękna i niezwykłego klimatu, za to na tyle klarowny, że doskonale wiemy, kiedy autorka podsuwa nam podpowiedź do rozwiązania zagadki. Pytanie brzmi tylko, czy po nią sięgniemy?
Ten duet bohaterów działa
Tę powieść jednak „robią” Tommy i Tuppence właśnie. On – raczej zdystansowany, ale jednocześnie pewny siebie. Ona – to „terier”, jak nazywa ją mąż. Gdy ma przeczucie lub gdy się w coś wplącze, nie odpuści, dopóki nie dopnie swego. A że Tommy doskonale wie, że jej nie powstrzyma, to nie próbuje tego robić i w razie potrzeby lub prośby wkracza do akcji. Ich relacja jest naprawdę ciepła i urocza.
Szczerze mówiąc, to te postacie sprawiały, że miałam ochotę czytać „Dom nad kanałem”. Sama zagadka naprawdę wypada bardzo neutralnie. Jest poprowadzona zgrabnie i płynnie, ale jej zakończenie szczególnie nie zaskakuje, a ona sama też nie wciąga jakoś szczególnie. Po prostu jest wystarczająco angażująca, by można było czytać tę powieść w pociągu czy hałaśliwym miejscu, gdy nie możemy w pełni się skupić, ale jednak chcemy coś poczytać. Mocnych wrażeń trzeba będzie poszukać jednak gdzieś indziej.
Christie porusza temat starości
Dodać muszę, że Christie w tej powieści pokazała dobry obraz starości. Wprawdzie nie pogłębiała go (w końcu nie pisze literatury psychologicznej), ale zdecydowanie kilka interesujących myśli dotyczących tego tematu w czwartym tomie tej serii się pojawiło.
„Dom nad kanałem” to po prostu przyjemne „czytadło” – książka nie wybitna, ale sympatyczna, z bohaterami, których nie da się nie lubić. I cóż… chyba tu po prostu nie ma nic więcej do dodania. Jeśli szukacie lekkiego kryminału, warto na niego zerknąć, jeśli jednak to jest dla Was za mało – po prostu wybierzcie inną lekturę.
Natomiast starsze osoby nie kierują się logiką, wolą, żeby im powtarzać to, w co chciałyby wierzyć. I byle co je cieszy. Mam tu bardzo miły personel. To ludzie cierpliwi, pogodni, niezbyt inteligentni, bo ci myślący zbyt prędko się denerwują.
Fragment „Domu nad kanałem” Agathy Christie

Tytuł: Dom nad kanałem
Tytuł serii: Tommy i Tuppence
Numer tomu: 4
Autor: Aghata Christie
Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Liczba stron: 256
Gatunek: kryminał
Wydanie: Dolnośląskie, Wrocław 2015