„Ubik” to moje drugie spotkanie z twórczością Philipa Dicka, chociaż pierwsza recenzja, którą opublikowałam. Jak podobała mi się ta powieść, kiedy pisałam o niej w 2018 roku? Sprawdź!

Dowiedz się więcej o weird fiction!
Wycieczka poza Ziemię
Do firmy zajmującej się nadnaturalnymi zdolnościami zostaje przyjęta nowa osoba, Pat. Dziewczyna wyraźnie ma nadzwyczajne i nietypowe zdolności. Wkrótce potem razem z resztą ekipy zostaje wysłana na Lunę, by wykonać pewne zadanie. Wycieczka poza Ziemię kończy się jednak tragicznie.
Philip K. Dick to autor co najmniej specyficzny. Przez całe swoje życie brał narkotyki i w jego literaturze jak najbardziej to widać: „Ubik” jest często niezwykle irracjonalny, ale jednocześnie… po prostu ciekawy.
„Ubik” to ciekawa powieść
Wcześniej miałam okazję zapoznać się z innym dziełem tego autora, chyba najbardziej popularnym, czyli z „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”. Porównując te dwa dzieła, stwierdzam, że „Ubika” czyta się trudniej, bo częściej sens tekstu gdzieś umyka, ale paradoksalnie jest to ciekawsze i lepsze dzieło.
Tę specyficzną książkę podzieliłabym na dwie części. Pierwszą, stosunkowo „normalną”, w której poznajemy świat przedstawiony i która zapowiada stosunkowo zwyczajną powieść. Druga część zaś jest na tyle dziwna, że sama czasem musiałam książkę na moment odłożyć, by zastanowić się, czy to, co czytam, ma jakiś głębszy sens, czy jednak Dick w tym momencie odpłynął trochę za bardzo.
Historia o poszukiwaniu Boga
„Ubik” jest bardzo często rozważany jako powieść o drugim dnie, historia o poszukiwaniu Boga. I choć niewątpliwie można znaleźć w nim takie nawiązania, to osobiście nie dorabiałabym temu tekstowi bardzo konkretnych znaczeń. Dick pewnie próbował te kwestie trochę rozważać, ale biorąc pod uwagę, jak bardzo irracjonalną był osobą, naprawdę rozkładanie tego na części pierwsze może – moim zdaniem – po prostu źle się skończyć.
Świat, jaki przedstawia nam autor w „Ubiku”, jest… nieprzyjazny. Człowiek człowiekowi jest wilkiem, podobnie jak maszyna; nie istnieje coś takiego jak współczucie. Jeśli nie masz drobnych, nawet nie przejdziesz przez drzwi. A z czasem jest jeszcze gorzej.

Kim są bohaterowie powiesci Philipa Dicka?
O bohaterach niełatwo mi mówić: są pewnymi figurami, których ja nie traktuję jako pełnoprawne charaktery. Joe Chip to nasz główny bohater. Wiemy, że ma problemy finansowe i sercowe, ale poza tym po prostu idzie do przodu, starając się poradzić sobie w nieprzyjaznym świecie. Jego szef, Runciter, kocha swoją żonę i właściwie to ona jest siłą, która go napędza. Najciekawszą postacią jest chyba Pat, ale nie chcę tu o niej więcej mówić, bo jej działania naprawdę poważnie wpływają na samą fabułę.
Samo zakończenie „Ubika” nie jest czymś, czego człowiek w ogóle się nie spodziewa: da się go domyślić. Ale jednocześnie jest na tyle… irracjonalne, że osobiście nie do końca chciałam uwierzyć, że Dick jednak się na to zdecydował. Niemniej ładnie splata całość, sprawiając, że w tej niedługiej książce właściwie nie ma elementów zbędnych.
Książki tego autora są wyjątkowo specyficznymi lekturami, dlatego to, czy jego powieści przypadną czytelnikowi do gustu, jest rzeczą zupełnie indywidualną. Ja jego twórczość naprawdę sobie cenię i cieszę się, że mam ją na półce, a „Ubik” w pewnych aspektach na pewno zostanie ze mną na dłużej.
Któregoś dnia (…) ludzie tacy jak ja powstaną i obalą wasze rządy; taki będzie kres tyranii maszyn homeostatycznych. Wrócą czasy, kiedy liczyły się wartości ludzkie, serdeczność i współczucie. Wtedy ktoś, kto jak ja przeszedł ciężkie chwile i naprawdę potrzebuje filiżanki gorącej kawy, która podtrzyma go na duchu i pozwoli mu normalnie funkcjonować w sytuacji wymagającej od niego aktywnego działania, dostanie tę kawę bez względu na to, czy akurat ma przy sobie jeden poscred, czy też nie. – Podniósł maleńki pojemnik na śmietankę i odłożył go z powrotem na bar. – A ponadto wasza śmietanka czy mleko, czy cokolwiek mi podaliście, jest skwaśniałe.
Fragment „Ubika” Philipa K. Dicka

Tytuł: Ubik
Autor: Philip K. Dick
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Liczba stron: 305
Gatunek: weird fiction, science-fiction
Wydanie: Rebis, Poznań 2013
1 thought on “Ubik: Irracjonalna podróż w poszukiwaniu Boga [recenzja] [archiwum]”