„Zagubiony heros” to było niespodziewanie nieprzyjemne spotkanie z twórczością Ricka Riordana, a przynajmniej tak je pamiętam do dzisiaj. To miał być początek nowej serii dla nieco starszej młodzieży, choć z tymi samymi bohaterami. Jak podobał mi się pierwszy tom z cyklu „Olimpijscy herosi”?

Dowiedz się więcej o twórczości Ricka Riordana!
Jason niczego nie pamięta
Jason budzi się w autobusie szkolnym, nie mając pojęcia, skąd się w nim wziął. Podobno ma dziewczynę, Piper, i najlepszego przyjaciela, Leona, ale nie potrafi ich sobie przypomnieć. Prędko okazuje się, że cała trójka to herosi, na których barkach spoczywa bardzo ważna dla Obozu Herosów misja.
Rick Riordan miał genialny pomysł na serię. Najpierw stworzył „Percy’ego Jacksona i bogów olimpijskich”, czyli cykl osadzony w świecie herosów, kierowany do „prawie nastolatków”, a następnie zabrał się za kontynuację – „Olimpijskich herosów”, stworzoną już dla nieco starszego odbiorcy. Autor pozwala więc swojemu czytelnikowi dorastać w swoim świecie. Niestety, o ile tę pierwszą serię naprawdę lubię, o tyle pierwszy tom kontynuacji, „Zagubiony heros”, niezwykle mnie wymęczył.
„Zagubiony heros” jest dłuższy od poprzednich książek
Zacznijmy od objętości tej książki: ma o około dwieście stron więcej i zdecydowanie mniejszą czcionkę. I absolutnie by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie fakt, że kontynuacja to właściwie dokładna powtórka z rozrywki, jedynie rozciągnięta na o wiele więcej stron. Znów mamy trio z jedną dziewczyną i po raz kolejny nasi bohaterowie to niezwykle silne postacie z nadzwyczajnymi mocami: to naprawdę nie jest nic oryginalnego. Być może nie narzekałabym na to, biorąc pod uwagę target odbiorców, ale jednocześnie bardzo szybko miałam całości po prostu dość.
Nie zrozumcie mnie źle: wierzę, że osoby młodsze ode mnie będą się przy tej książce dobrze bawić. Mamy tu akcję, przygody, typowy dla Riordana żart, a na dodatek w dalszym ciągu nie brakuje nawiązań mitologicznych. Pomysł na obóz rzymskich herosów też jest ciekawy: to po prostu taka bardziej… „dojrzała” wersja obozu greckiego, co na pewno jest dobrym wyjściem, jeśli autor chciał trafić do nieco starszego czytelnika. Z tym że w tym wszystkim brakło mi pewnej lekkości i szybkości czytania: „Zagubiony heros” wlókł się niemiłosiernie, zwłaszcza że Riordan nie łamie swoich schematów i prędko wiedziałam, co wydarzy się w następnej kolejności.

Wiele rzeczy jest tu na siłę…
Często miałam wrażenie, że wiele rzeczy w tej książce jest na siłę. Nie możemy mieć „zwykłych” herosów: muszą dostać jakieś nadzwyczajne moce, o których nikt wcześniej nie słyszał. Muszą być kompletnie wyjątkowi i jedyni w swoim rodzaju, ale nie przez charakter, a właśnie umiejętności. Poza tym nawet nie trenując, potrafią walczyć, a satyr, który w tej części występuje, jest chyba jedną z bardziej irytujących postaci, z jakimi spotkałam się w ostatnim czasie. Poza tym autor niby porusza istotne tematy dotyczące rodziny i poszukiwania swojego miejsca na Ziemi, ale… w całości zabrakło mi tego przyjemnego ciepła z poprzedniej serii.
Jak już napisałam, nie uważam, by „Zagubiony heros” był powieścią absolutnie złą: to, że mnie wymęczył, nie oznacza, że to kiepska lektura dla nastolatka. Najzwyczajniej w świecie wyrosłam już z takiej literatury, a czytanie czegoś tak obszernego jest dla mnie bardzo męczące. Dlatego choć sobie nie polecam i raczej nie będę serii kontynuować, to… jeśli tylko jesteście fanami „Percy’ego Jacksona i bogów olimpijskich”, możecie kolejny cykl Riordana sprawdzić choćby z czystej ciekawości.
Leo opuścił śrubokręt. Spojrzał w sufit i pokręcił głową, jakby chciał powiedzieć: „I co ja mam zrobić z tym facetem?”.
– Staram się być denerwujący – powiedział. – Nie obrażaj mnie, twierdząc, że tego nie potrafię. I jak mam żywić do ciebie urazę, skoro zaczynasz mnie przepraszać? Jestem zwykłym mechanikiem. Ty jesteś księciem nieba, synem pana wszechświata. Powinienem mieć do ciebie żal.
– Pana wszechświata?
– No pewnie! Jesteś ta-da-bum. Miotaczem błyskawic. „Patrzcie, jak ja fruwam! Jestem orłem, który szybuje…”
– Zamknij się, Valdez.
Leo uśmiechnął się blado.
– No widzisz. Denerwuje cię.
– Przepraszam, że cię przepraszałem.
– Dzięki.
Fragment „Zagubionego herosa” Ricka Riordana

Tytuł: Zagubiony heros
Tytuł serii: Olimpijscy herosi
Numer tomu: 1
Autor: Rick Riordan
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Liczba stron: 520
Gatunek: młodzieżowe fantasy
Wydanie: Galeria Książki 2011