„Wichrowe Wzgórza” przeczytałam w 2018 roku, mam poczucie, że zupełnie bez zrozumienia. Gdy oglądałam ekranizację tej powieści w kinie w lutym 2026 roku nie byłam w stanie przywołać z tej powieści zupełnie niczego. Jak jednak wtedy pisałam o tej klasycznej powieści?

Dowiedz się więcej o XIX-wiecznej literaturze!
Co wydarzyło się w Drozdowym Gnieździe?
Pan Lockwood dzierżawi Drozdowe Gniazdo od pana Heathcliffa. Gdy go odwiedza w jego posiadłości – Wichrowych Wzgórzach – okazuje się, że to bardzo nieprzyjemny w obyciu człowiek, mieszkający pod jednym dachem z równie nieprzyjemnymi osobami, w tym ze śliczną i młodą, choć wyraźnie smutną Katarzyną. Po powrocie do siebie jego gospodyni, pani Ellen Dean, opowiada mu, co wydarzyło się w okolicy przed jego przybyciem.
Wydawać by się mogło, że „Wichrowe Wzgórza” to słodki romans, zwłaszcza spoglądając na kwiecistą okładkę ze Świata Książki, jaką posiadam u siebie. Otóż nic bardziej mylnego: choć miłość jest istotnym elementem tej historii, to z uroczą i sielską opowieścią ta klasyka literatury angielskiej nie ma zupełnie nic wspólnego.
Dramatyczna historia rodzinna
„Wichrowe Wzgórza” opowiadają nam przede wszystkim bardzo dramatyczną historię związaną z niezrozumieniem młodych ludzi, co doprowadza do cierpienia trzech pokoleń. Wszystko rozpoczyna dobry uczynek pana Earnshawa, właściciela Wichrowych Wzgórz, który adoptuje chłopca – Heathcliffa. Złe traktowanie dziecka przez innych członków rodziny już na zawsze odciska na nim piętno, zwłaszcza że ten nieszczęśliwie zakochuje się w córce Earnshawa, Cathy, z którą dorastał. To doprowadza w przyszłości do lawiny nieszczęśliwych zdarzeń, które napędza właśnie Heathcliff – postać ciekawa, ale zarazem niezwykle tragiczna.
Jak zawsze, gdy sięgam po klasykę, obawiałam się, że nie podołam czytaniu przez niekoniecznie przyjemny styl. Na całe szczęście w polskim tłumaczeniu dzieło Emily Brontë wypada naprawdę przystępnie. Język autorki jest ładny, nieco cięższy niż w typowej współczesnej książce, ale nadal przyjemny. Naprawdę nie miałam problemów z przebrnięciem przez tekst, czym nie każda współczesna lektura może się pochwalić. Na pewno też język przypadł mi do gustu bardziej niż w przypadku Jane Austen i jej „Rozważnej i romantycznej” – nie jest aż tak flegmatyczny.

„Wichrowe Wzgórza” raczej mnie zmęczyły
Niemniej to przede wszystkim dramat rodzinny, który przynajmniej mi wydał się nieco przerysowany, a że nie jest to do końca moja tematyka, nie mogę powiedzieć, bym „Wichrowych Wzgórz” nadmiernie uwielbiała. Potrafiłam czuć zmęczenie rodzinnymi waśniami albo męczącym charakterem głównej bohaterki – Katarzyny – która nie jest wcale najmilszą i najprzyjemniejszą osobą kroczącą po świecie.
Intryga, której inicjatorem jest Heathcliff, to chyba jeden z ciekawszych elementów tej historii. Niemniej nawet ona opiera się na rodzinnych problemach, dlatego po tych ponad trzystu stronach po prostu czułam pewne zmęczenie tą tematyką.
Dość ciekawy jest też sam klimat „Wichrowych Wzgórz”. Brontë stworzyła powieść gotycką, a ta bez niego po prostu nie jest w stanie istnieć. Otoczenie błotnistych, niekoniecznie przyjemnych wzgórz sprawia, że to ponura w odbiorze historia.
Ta powieść jest klasykiem literatury, przy okazji takim, który po prostu dobrze się czyta. Zdecydowanie warto zwrócić na nią uwagę, zwłaszcza że daleko jej do uroczej i delikatnej opowiastki. Nie dajcie się zwieść okładce: to mroczna i konkretna historia.
Gdy spojrzę na tę posadzkę, widzę jej rysy odbijające się w płytach.
Widzę ją w każdym obłoku, w każdym drzewie, napełnia sobą mroki nocy, objawia mi się dniem wszędzie, gdzie spojrzę.
Obraz jej otacza mnie bezustannie!
W każdej najpospolitszej twarzy, męskiej czy kobiecej, nawet w mojej własnej, widzę rysy jej twarzy.
Fragment „Wichrowych Wzgórz” Emily Brontë.

Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Autor: Emily Bronte
Tłumaczenie: Janina Sujkowska
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść gotycka
Wydanie: Świat Książki, Warszawa 2015