„Kształt wody” to film, ktory zdobył Oscara za 2017 rok. Obejrzałam go trochę po premierze, w 2018 roku. Jak wówczas podał mi się ten romans paranormalny pomiędzy niemą kobietą a dziwnym, morskim stworzeniem? Sprawdź moją opinię i dowiedz się, czy to film dla Ciebie!

Sprawdź też tę recenzję filmu: „Piękna i Bestia”
Więź między potworem a niemą woźną
Lata 50. Elisa Esposito (Sally Hawkins) jest niemą woźną w tajnej jednostce badawczej. Pewnego dnia trafia do niej dziwne morskie stworzenie (Doug Jones). Kobieta odkrywa, że jest ono inteligentne. Między nimi rodzi się więź.
Moja relacja z Guillermo del Toro, reżyserem „Kształtu wody”, nie była do tej pory zbyt udana. Oglądałam jedynie jego „Labirynt fauna”, który w jakiś sposób po prostu mnie od siebie odrzucił. Czemu? Trudno powiedzieć. Po prostu nie przepadam za tym filmem, mimo że mniej więcej rozumiem jego znaczenie. Na całe szczęście „Kształt wody” okazał się dziełem, które jak najbardziej „kupuję” – to naprawdę ciekawa fantastyka, będąca właściwie baśnią dla dorosłych.
„Kształt wody” jest mistycznym i tajemniczym filmem
Baśnią, bo… to przede wszystkim film mistyczny i tajemniczy, skupiony na emocjach i wydarzeniach, a nie na w pełni spójnej linii fabularnej. W jego przypadku jest to jednak cecha, a nie wada. Nie oznacza to, że nie mamy tu konkretnej historii – ta jak najbardziej jest, choć bazuje na raczej znanych schematach i często nie wyjaśnia istotnych kwestii fabularnych. Choćby tego, dlaczego nikt nie pilnuje najważniejszego dla badań egzemplarza i pozwala woźnym wchodzić do pomieszczenia, kiedy tylko mają na to ochotę.
To jednak klimatem ten film stoi. Całość osadzona jest w nieco przerysowanej rzeczywistości zimnej wojny, w której źli są źli do szpiku kości, a każdy Rosjanin to szpieg. Stroje i charakteryzacje wypadają przepięknie, a całość utrzymana jest w niebiesko-zielono-brązowych tonach.

Ta zabawa wodą w różnych odsłonach!
Ciekawie wypada też zabawa wodą. Ta pojawia się tu w przeróżnych odsłonach – na szybach, podczas deszczu spadającego na różne powierzchnie czy w jakiejkolwiek innej formie. To drobne elementy, które dodają „Kształtowi wody” wyjątkowego klimatu.
To romans dla dorosłego widza
Przy tym jest to naprawdę baśń dla dorosłych. Historia, którą obserwujemy, jest w gruncie rzeczy romansem i nie brakuje tu seksualnych treści. Jest ich naprawdę niemało i choć raczej nie bazują na wulgarnych określeniach, dobrze wiem, że osoby wrażliwe na tym punkcie mogą mieć z tym filmem problem. Zwłaszcza że kochankiem w tej opowieści jest pół ryba, pół człowiek.
Zastanawia mnie tylko, czy film słusznie zdobył Oscara. Nie żebym narzekała – w końcu doceniono dzieło fantastyczne, które nie jest częścią wielkiej sagi. To autorska twórczość meksykańskiego reżysera. Niemniej, biorąc pod uwagę dziury fabularne i właściwie niekoniecznie istotną tematykę, zastanawiam się, czy inne dzieła nie wypadły lepiej. Ale nie mnie wydawać tu sądy, bo nie oszukujmy się – większości nominowanych do głównej nagrody filmów nie oglądałam.
„Kształt wody” to piękny film
„Kształt wody” to film, który naprawdę warto obejrzeć, bo… jest po prostu piękny. Zachwyca tym, jak wygląda. Zachwyca klimatem. To nie jest dzieło stworzone z myślą o wielbicielach fantastyki, lecz o tych, którzy po prostu uwielbiają baśnie i mieliby ochotę na jedną z nich w nieco bardziej dojrzałym wydaniu.

„Kształt wody” (2017)
ang. „The Shape of Water”
reż. Guillermo del Toro
film fantastyczny, romans