„Czas mroku” to film, który obejrzałam głównie przez wzgląd na głośną wówczas rolę Gary’ego Oldmana. Jak podobała mi się ta produkcja w 2019 roku? Sprawdź, czy to może być odpowiedni film dla Ciebie.

Sprawdź recenzję innych filmów historycznych: „Pokuta” | „Most Szpiegów”
Kiedy przypadkiem zostajesz premierem…
Winston Churchill (Gary Oldman) jest ekscentrycznym alkoholikiem, któremu do tej pory niewiele wychodziło. Gdy wybucha II wojna światowa, właściwie przez przypadek zostaje premierem… i ku zdziwieniu wszystkich zaczyna prowadzić Anglię ku zwycięstwu.
Filmy o wielkich bohaterach potrafią być zdradliwe: mają dar do oczyszczania ich ze wszelkich zarzutów i pokazywania ich w bardzo jasnym świetle. Nie zmienia to faktu, że zwykle mają naprawdę podniosły klimat, który ja sama po prostu bardzo lubię. „Czas mroku”, film, który zdobył dwa Oscary za rok 2017, niewątpliwie jest dziełem, które potrafi wynieść postać Churchilla na piedestał, choć jednocześnie właśnie dzięki wspomnianemu klimatowi oraz grze aktorskiej Oldmana dostarczył mi naprawdę dobrą dawkę rozrywki.
Gary Oldman doskonale sprawdza się w tej roli
Zacznijmy może od najjaśniejszej strony tego filmu. Nie wiem, czego spodziewałam się po postaci Churchilla, ale na pewno nie tego, co dostałam. Jednocześnie było to zdecydowanie miłe zaskoczenie. Główna postać właściwie nie znika z ekranu i, jeśli o mnie chodzi, nie mam zamiaru na to narzekać. Gary Oldman naprawdę zasłużenie dostał Oscara za swoją rolę. Mimo olbrzymiej ilości charakteryzacji (przez co wygląda w tej roli fenomenalnie) w jego aktorstwie jest ogromna ilość mimiki oraz emocji, a także – humoru. Premier Wielkiej Brytanii w tym wydaniu zdecydowanie nie jest nudnym staruszkiem i obserwowanie go jest bardzo, bardzo satysfakcjonujące.
„Czas mroku” ma ładne zdjęcia
Sam film wygląda naprawdę ładnie. Zdjęcia w „Czasie mroku” to zabawa światłem. Całość prezentuje się pod względem wizualnym naprawdę dobrze. Ponadto, choć zabrakło mi w nim odrobiny ujęć pokazujących front II wojny światowej, całość ogląda się naprawdę dobrze: film mija szybciej, niż można byłoby się tego spodziewać, mimo że właściwie cały czas przebywamy w Londynie, w którym w gruncie rzeczy nie dzieje się nic widowiskowego.

Myślałam, że film skupi się na czymś innym
No bo właśnie… byłam przekonana, że „Czas mroku” będzie poruszał temat bombardowania Anglii. Twórcy wybrali jednak na temat swojego filmu nieco inny okres II wojny światowej: objęcie stanowiska premiera przez Churchilla oraz operację „Dynamo”. Czułam się tym nieco zaskoczona, jednak nie mam zamiaru narzekać na samą linię fabularną. Zwłaszcza że w gruncie rzeczy „Czas mroku” ma pod tym względem bardzo prostą konstrukcję.
Zdecydowanie nie rozumiem jednej kwestii dotyczącej tego filmu. Co robiła w nim Lily James w roli Elizabeth Layton? Choć aktorka wypada absolutnie uroczo, to jej wątek właściwie nic nie wnosi do całości. Bohaterka cały czas się pojawia, ale w gruncie rzeczy nie wpływa w żaden konkretny sposób na fabułę. Nie jest też w jakikolwiek sposób pogłębiona. A szkoda.
Churchill jako bohater
Na pewno jest to też film, który z Churchilla robi bohatera: jego klimat jest naprawdę podniosły, a przynajmniej kilka scen powstało po to, by zaakcentować, jak genialnym był przywódcą. Chwilami wypada to nieco sztucznie, ale szczerze mówiąc, fakt ten niespecjalnie przeszkadzał mi w oglądaniu. Gary Oldman jest w swojej roli po prostu za dobry.
„Czas mroku” to film, który naprawdę warto obejrzeć, choćby ze względu na aktora grającego główną rolę i naprawdę piękne zdjęcia. Nie uważam, aby było to dzieło nadzwyczaj dobre i ponadczasowe, ale jednocześnie nie jest to nudny i ciągnący się film historyczny.

„Czas mroku” (2017)
ang. „Darkest Hour”
reż. Joe Wright
biograficzny, dramat wojenny