Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Mamma Mia! Here We Go Again (2018): Przydługi, ale radosny teledysk [recenzja] [archiwum]

Posted on 3 kwietnia, 2019

„Mamma Mia! Here We Go Again” obejrzałam w 2019 roku, czyli już jakiś czas po premierze. Jak podobała mi się ta kontynuacja kultowego filmu musicalowego z muzyką Abby? Sprawdź, czy warto ją obejrzeć!

Spis treści:

Toggle
  • Sophie otwiera hotel
  • „Mamma Mia! Here We Go Again” to w miarę sensowna całość
  • Dwa wątki fabularne
  • Nie chodzi o logiczny sens
  • Na ten film dobrze się patrzy
 Mamma Mia! Here We Go Again

Sprawdź więcej recenzji filmowych musicali: „Król rozrywki” | „La La Land”


Sophie otwiera hotel

Matka Sophie (Amanda Seyfried) odeszła rok temu. Młoda kobieta, aby uhonorować swoją rodzicielkę, postanawia otworzyć hotel, o którym ta zawsze marzyła. Rozpoczyna więc wielkie przygotowania.

Nigdy nie byłam wielką fanką Abby, ale musical „Mamma Mia!” oglądałam przynajmniej kilkukrotnie przy różnych okazjach. Mam do niego pewną słabość, choć trudno mi obecnie oceniać go pod względem technicznym: po prostu za dobrze go znam, by to zrobić. Sięgając po kontynuację, właściwie nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego. Muszę też przyznać, że ostatecznie nic takiego nie dostałam. „Mamma Mia! Here We Go Again” to jednak sympatyczne i miłe dla oka dzieło.

„Mamma Mia! Here We Go Again” to w miarę sensowna całość

Tak jak i poprzednia część, tak i ta została stworzona tak, aby piosenki Abby zamknęły ten film w miarę sensowną całość. „W miarę” jest tu słowem kluczem. „Mamma Mia! Here We Go Again” przypomina swoją konstrukcją bardzo długi teledysk, którego historię należy traktować z olbrzymim przymrużeniem oka.

Mamy więc tu masę romansów (w końcu zespoły tak mają, że śpiewają o miłości!) przeplatanych bardziej dramatycznymi scenkami. Należy jednak pamiętać, że „dramatyczne” sceny w tej sytuacji na pewno nie byłyby „dramatycznymi” scenami w naszym życiu. Naprawdę, chciałabym mieć takie problemy, jakie dręczą Sophie, gdy ta organizuje całe to otwarcie hotelu! Te istotniejsze tematy wprawdzie gdzieś tu też się pojawiają, ale raczej prędko spychane są na dalszy plan.

 Mamma Mia! Here We Go Again

Dwa wątki fabularne

W przeciwieństwie do poprzedniej części w tej odsłonie mamy dwa wątki fabularne. Wiodący – ten z Sophią i jej problemami związanymi z otwarciem hotelu – oraz drugi, dotyczący jej matki. Twórcy opowiadają nam, jak młoda Donna (Lily James) postanowiła wyruszyć w świat. Szczerze mówiąc, gdybym miała wybierać, wybrałabym ten drugi, jednak nie oszukujmy się: obydwa nie należą do najbardziej sensownych.

Nie chodzi o logiczny sens

Jednak nie o sens w tym filmie chodzi, a o dobrą zabawę przy hitach Abby, i to… wydaje mi się, że swobodnie można tu zrobić. Po prostu widać, że aktorom sprawia radość sama gra aktorska, taniec i śpiew, w związku z czym atmosfera filmu ma szansę łatwo udzielić się także widzom.

Na ten film dobrze się patrzy

Ponadto na „Mamma Mia! Here…” po prostu dobrze się patrzy. Film ma mocno nasycone, wakacyjne kolory, przez co zdjęcia mocno przyciągają wzrok. To wszystko naprawdę pięknie wygląda w kadrze, szczególnie że twórcy naprawdę mocno zadbali o spójność kolorystyczną, kontrastując ciepłe mury z przyjemnym dla oka błękitem.

Ten film to świetne dzieło na dni, kiedy nie chcemy się szczególnie wysilać umysłowo, woląc po prostu popatrzeć na coś radosnego i kolorowego – coś, co poprawi nam nastrój. Jednocześnie myślę, że dobrze sprawdzi się na spotkanie ze znajomymi, zwłaszcza jeśli wszyscy lubicie Abbę. Ta produkcja ma szansę dostarczyć wam dobrej, ale przy tym stosunkowo niewinnej rozrywki.

Czy jednak „Mamma Mia! Here We Go Again” jest dobrym filmem samym w sobie? Raczej nie. Ale czy to jest tak naprawdę istotne przy obrazie, który po prostu ma szansę sprawić komuś trochę frajdy i radości?


Mamma Mia! Here We Go Again

„Mamma Mia! Here We Go Again” (2018)

reż. Ol Parker

musical, komedia

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Wrota Abaddona: Tajemnica protomolekuły [recenzja] [archiwum]
  • Vaiana (2016): Tam, gdzie pragnie być [recenzja] [archiwum]
  • Cena szczęścia: Powieść pozbawiona warstwy fabularnej? [recenzja] [archiwum]
  • Wiedźma: Pozornie urban fantasy, w praktyce – romans [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska poradnik powieść historyczna przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme