„Wojna Kalibana” to moje drugie już spotkaniem z cyklem „Ekspansja”. To amerykańska space opera, która doczekała się adaptacji serialowej. Jak podobała mi się ta powieść i czy warto zapoznać się z kontynuacją?

Recenzje innych książek z cyklu: „Przebudzenie Lewiatana”
Co dzieje się w Układzie Słonecznym?
Sojusz Ziemi i Marsa legł w gruzach. Jim Holden i jego załoga lecą na Ganimedesa, aby sprawdzić, co jest przyczyną obecnego tam zamieszania. W tym czasie polityk Chrisjen Avasarala próbuje zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w Układzie Słonecznym.
Książkowa „Ekspansja” naprawdę stała się jedną z moich ulubionych oper kosmicznych w ogóle. Bardzo lubię ten gatunek i ta seria ma w sobie właściwie wszystko to, za co przypadł mi do gustu. „Wojna Kalibana” to druga część serii, która niczym nie odstaje od pierwszej, cały czas dostarczając naprawdę przyjemnej rozrywki.
„Wojna Kalibana” różni się od pierwszej części
Nie ma jednak co ukrywać: ta część różni się nieco od pierwszej. W „Przebudzeniu Lewiatana” dostaliśmy od autorów dwie perspektywy: jedna należała do Jima Holdena, a druga do Joe Millera. Tym razem obserwujemy świat oczami kilku nowych postaci: Avasarali, marsjańskiej marine o imieniu Bobby oraz biologa Praksa.
Całość poprowadzona jest jednak na tyle klarownie, że postacie łatwo się rozróżnia, a przeskoki perspektywy są tylko zaletą „Wojny Kalibana”. Szczególnie polubiłam niewystępującą w części pierwszej Avasaralę. O ile bardzo lubię jej serialową wersję (Shohreh Aghdashloo w tej roli wypada cudownie), o tyle uwielbiam tę postać w wersji książkowej. To silna i inteligentna kobieta, ale jednocześnie mająca w sobie sporo rodzinnego ciepła, ukrywanego pod pełną pozorów maską.
Polityczne rozgrywki
Avasarala, jako polityk, wprowadza do cyklu trochę politycznych rozgrywek. Są one jednak poprowadzone z naprawdę dużym wyczuciem. Nie sprawiają, że „Wojna Kalibana” zmienia się w coś monotonnego. Przeciwnie. Myślę, że nawet osoby niezainteresowane tematem powinny się w tym świecie intryg odnaleźć. Szczególnie że te w żadnym razie nie odchodzą od głównego tematu powieści.

Załoga znaczy rodzina
Co jeszcze odróżnia tę część od poprzedniej? Na pewno relacje postaci. W „Przebudzeniu Lewiatana” załoga Holdena dopiero się docierała. Jedni członkowie znali się lepiej, inni gorzej, ale jednak wszyscy byli dopiero na początku swojej wspólnej drogi. Poza tym w natłoku wydarzeń praktycznie nie mieli chwili, aby usiąść i po prostu porozmawiać. „Wojna Kalibana” daje im taką możliwość, dzięki czemu ich relacje po prostu mają szansę się rozwinąć. I rozwijają się w bardzo przyjemny dla czytelnika sposób. Załoga „Rosynanta” staje się rodziną, a przecież właśnie to jest kluczowe dla oper kosmicznych. To jeden z głównych powodów, przez które sięga się po tego typu historie. A przynajmniej… przez które ja po tego typu historie sięgam.
Styl autorów właściwie nie uległ zmianie od części pierwszej. Cały czas jest dość dynamiczny i bardzo prosty w odbiorze, ale nie infantylny. „Wojna Kalibana” nie jest może literackim dziełem sztuki, jednak nie jest to w jej przypadku konieczne. To po prostu całkiem porządnie napisana pozycja, w której czytelnik wie, kiedy coś się dzieje, w jaki sposób i z jakim skutkiem, nie musząc się nad tym szczególnie głowić.
„Wojna Kalibana” sprawiła mi naprawdę wiele radości i frajdy, dlatego na pewno będę polecać ją wszystkim, którzy też szukają takiej literatury. Kontynuacja, „Wrota Abaddona”, już czeka na mojej półce i na pewno prędko po nią sięgnę.
– Jules?
Gdy obracał się, aby zerknąć przez ramię, wyglądał jak pojedyncza klatka z filmu.
– Jeśli dowiem się, że wiedziałeś o czymś i mi o tym nie powiedziałeś, nie przyjmę tego zbyt dobrze – stwierdziła. – Nie jestem osobą, z którą chciałbyś zadzierać.
– Gdybym nie wiedział tego, gdy tu przyszedłem, teraz już wiem – stwierdził Mao. Było to równie dobre pożegnanie, jak każde inne. Zamknął za sobą drzwi.
Fragment „Wojny Kalibana” Jamesa S. A. Coreya

Tytuł: Wojna Kalibana
Tytuł serii: Expanse/Ekspansja
Numer tomu: 2
Autor: James S. A. Corey
Tłumaczenie: Marek Pawlec
Liczba stron: 596
Gatunek: space opera
Wydanie: Mag, Warszawa 2018