„Jak uszczęśliwić psa” to kolejny już poradnik o psach, który przeczytałam i zrecenzowałam. Ten konkrety został jednak napisany przez trenera-celebrytę. Jak moim zdaniem wypada ta książka? Sprawdź, na co warto zwrócić uwagę.

Inne poradniki o psach: „Cocker spaniel angielski” | „Pies” | „Z psem przez stulecia”
Imigrant Cesar Millan
Cesar Millan niegdyś był nielegalnym imigrantem bez grosza przy duszy. Obecnie jest znanym na całym świecie zaklinaczem psów. W swojej książce daje praktyczne rady dotyczące podstawowego wychowania czworonogów.
Jako dziecko naprawdę często oglądałam programy przyrodnicze. Cesar Millan pojawił się jednak w okresie, w którym odchodziłam już od oglądania telewizji, dlatego choć kojarzę jego program, to nigdy nie śledziłam go regularnie. Dzięki temu do „Jak uszczęśliwić psa” mogłam podejść stosunkowo neutralnie.
„Jak uszczęśliwić psa” to książka, którą dobrze się czyta
Ostatecznie… to nie jest zła książka, szczególnie jeśli chodzi o to, jak się ją czyta. Millan pisze bardzo lekko, choć muszę przyznać, że zdarza mu się często zapętlać i powtarzać to samo. Poradnik jest jednak naprawdę dobrze przygotowany pod kątem graficznym i bardzo łatwo się w nim odnaleźć, znajdując odpowiedzi na nurtujące nas pytania.
Nie podoba mi się to wydanie
Trochę żałuję, że wydawca zdecydował się na niskiej jakości papier i tak brzydką okładkę. Przez liczbę grafik oraz zastosowanych rozwiązań wewnątrz „Jak uszczęśliwić psa” wręcz prosi się o ładne wydanie z kolorowymi zdjęciami. Szczególnie że cena okładkowa – 39,90 zł – jest stosunkowo wysoka jak na tak cieniutką książkę.
Trudno mi ocenić względy merytorycznie
Wróćmy jednak do treści książki. Trudno jest mi ją profesjonalnie ocenić: choć mam duży kontakt z psami, to nie jestem behawiorystką. Niemniej na pewno nie zgadzam się ze wszystkim, co autor przytacza, mimo że Millan co najmniej jedną rzecz robi tu zdecydowanie dobrze. Mianowicie tłumaczy, że pies to nie człowiek i nie wolno go tak traktować.
Naprawdę wiele „bitew” stoczyłam z miłośnikami psów pozbawionymi jakiegokolwiek zaplecza pod względem wiedzy, próbując wyjaśnić ludziom tę – dla mnie oczywistą – kwestię. Millan stara się to robić z taktem, ale jednocześnie dosadnie, dlatego mam nadzieję, że choćby pod tym względem otworzy niektórym oczy. Szczególnie że profesjonaliście łatwiej zaufać niż osobie, która nigdy zawodowo nie pracowała z psami.

Po co tak kategorycznie?
Czytając rady Millana, czasami zadawałam sobie pytanie: po co? Czemu tak kategorycznie? Rozumiem, że pies wymaga innego podejścia niż człowiek, ale jeśli np. zwierzę idzie grzecznie na smyczy, nie ciągnie, ale czasem wyjdzie przede mnie, nie sądzę, aby było to coś, za co należy je od razu karać. Choćby odnosząc się do analogii wilczego stada, którą autor często przywołuje: w takim stadzie mamy oczywiście przywódców, ale stado funkcjonuje jako jeden organizm. To zwierzę z lepszym węchem wyjdzie na przód, by tropić. A nie ma co ukrywać – nasze psy są w tropieniu lepsze.
Na pewno „Jak uszczęśliwić psa” wymaga od czytelnika aktywnego zaangażowania w tekst. Każdy pies jest inny i każdy wymaga indywidualnego podejścia. Tego typu książka ma szansę pomóc nam się rozwinąć i stać się lepszym właścicielem, ale na pewno nie rozwiąże wszystkich naszych problemów z pupilem. Niemniej, jeśli ktoś szuka literatury na temat psich zachowań i chce zrobić porządny research w tym temacie, to myślę, że po pozycję tak popularnego behawiorysty warto sięgnąć. Choćby po to, aby wyrobić sobie własną opinię i próbować być lepszym człowiekiem dla swojego psa.

Tytuł: Jak uszczęśliwić psa
Autor: Ceasar Millan
Tłumaczenie: Maciej Lorenc
Liczba stron: 224
Gatunek: poradnik
Wydanie: National Geographic, Warszawa 2014