„Ujarzmienie” to drugi tom z cyklu Jeffa VanderMeera, który rozpoczęło „Unicestwienie”. Jak podobała mi się kontynuacja tej przygody? Sprawdź, czy to może być coś dla Ciebie!

Sprawdź recenzję innych książek z serii „The Southern Reach”: „Unicestwienie”
Tajemnice Strefy X i przesłuchania w Southern Reach
Tajemnic Strefy X nie da się w pełni zgłębić. To jednak nie oznacza, że nikt nie próbuje. Po dwunastej wyprawie do siedziby Southern Reach, organizacji zajmującej się tym miejscem, zostaje wysłany Kontroler. Mężczyzna zajmuje miejsce dyrektora, jednak to nie zarządzanie jest jego głównym zadaniem. John Rodriguez – bo tak w rzeczywistości się nazywa – ma odkryć, co wydarzyło się w trakcie ostatniej misji, przesłuchując zamkniętą w celi Biolożkę.
Zmiana konwencji: od horroru ekologicznego do thrillera korporacyjnego
Trylogia „Southern Reach” jest doprawdy wyjątkowa. „Ujarzmienie”, tak samo jak tom poprzedni, to wprawdzie niedługa, ale przeładowana treścią powieść, która przede wszystkim wzbudza niepokój. Tym razem jednak, w przeciwieństwie do „Unicestwienia”, autor trzyma czytelnika z dala od samej Strefy, skupiając się na działaniu równie tajemniczej instytucji.
„Ujarzmienie” to książka utrzymana gdzieś poza czasem i rzeczywistością. Nie wszyscy mają w niej imiona. Strefa X gdzieś istnieje, ale gdzie dokładnie? To nie jest w pełni wypowiedziane. Bohaterowie niby istnieją, mają swoje charaktery i przeszłość… ale przez klimat niepewności kreowany przez VanderMeera właściwie nie wiemy, w co do końca wierzyć. To sprawia, że powieść naprawdę może fascynować. Warto jednak zwrócić uwagę, że to absolutnie nie jest seria dla każdego – książki tego autora mają dość wysoki próg wejścia.
W „Unicestwieniu” dostaliśmy horror ekologiczny. W „Ujarzmieniu” zaś autor serwuje nam coś bliższego thrillerowi korporacyjnemu. To na organizacji i ludziach w niej pracujących skupia się nasza uwaga, choć oczywiście Strefa X cały czas majaczy w tle jako źródło tajemnic i niepewności. Gdyby jej nie było, nie byłoby w końcu Southern Reach.
Prosta forma i psychodeliczny klimat weird fiction
Ponownie autor serwuje nam stosunkowo trudną treść w sposób bardzo prosty. Zdania Jeffa VanderMeera są raczej krótkie i klarowne. Na dodatek wydanie Wydawnictwa Otwartego poszczycić się może dość dużą czcionką. Dlatego jeśli czytelnik po prostu do książki przysiądzie, powinien być w stanie szybko ją pochłonąć. Czy jednak w pełni zrozumie całość i czy podejście autora do kreowania świata będzie mu odpowiadać? Na to odpowiedzieć nie sposób – wszak to weird fiction. Taką literaturę po prostu trzeba lubić, nie bojąc się tego, że czasem autor wyprowadzi nas na manowce dziwności.
Dodać muszę, że uwielbiam oprawę graficzną całej trylogii. Jest psychodeliczna, pasująca do treści i skutecznie skupia uwagę. Wbrew pozorom obecne na ilustracji króliki naprawdę mają znaczenie – więcej jednak zdradzać nie będę, bo ich tajemnicę najlepiej odkryć samodzielnie.

„Ujarzmienie” było mi trochę bliższe
Nie wiem, który z tych dwóch tomów lubię bardziej. „Unicestwienie” było mi w pewnym sensie bliższe, bo anomalie przyrodnicze silniej przemawiają do moich emocji. Niemniej pod względem charakteru postaci chyba wolę Kontrolera od Biolożki. John to konkretny facet po przejściach, który dostał do wykonania naprawdę niewdzięczną robotę i, chcąc nie chcąc, musi ją doprowadzić do końca.
Trzeci tom „Southern Reach” już na mnie czeka. Choć podejrzewam, że autor zostawi mi więcej pytań niż odpowiedzi, to niewątpliwie wkrótce się za niego zabiorę. Tę książkę gorąco polecam odważnym, którym do gustu przypadła pierwsza część.
– O co chodzi z tą myszą, z tą rośliną? – spytał surowo Kontroler, żeby sprawdzić, jaką wywoła reakcję. – Czy to też pomnik?
Roślina i mysz nadal znajdowały się w doniczce, jeszcze nie wyskoczyły, żeby rzucić im się do gardeł, mimo że Haysu przez całe spotkanie nie spuszczała ich z oka. Za to Whitby nie zaszczycił ich nawet spojrzeniem, wyglądał jak kot gotów skoczyć w przeciwną stronę przy najmniejszej oznace nieuchronnego zagrożenia stwarzanego przez tę doniczkę.
– Nie, niezupełnie – przyznała po chwili Grace. – Dyrektorka próbowała ją zabić.
– Co?
– Roślina nie chciała umrzeć. Powiedziała to z pogardą, jakby złamanie naturalnej kolei rzeczy nie było cudem, lecz afrontem.
Fragment powieści „Ujarzmienie” Jeffa VanderMeera

Tytuł: Ujarzmienie
Tytuł serii: The Southern Reach
Numer tomu: 2
Autor: Jeff VanderMeer
Tłumaczenie: Anna Gralak
Liczba stron: 400
Gatunek: weird fiction
Wydanie: Otwarte, Kraków 2014