„Dobry piesek! Jak wychować niesfornego szczeniaka” to poradnik wydawnictwa SQN, który postanowiłam sprawdzić w 2020 roku. Jak podobała mi się ta książka o wychowaniu psów? Sprawdź, czy może Ci ona pomóc w nowej drodze z Twoim młodym pupilem.

Inne poradniki o psach: „Cocker spaniel angielski” | „Pies” | „Z psem przez stulecia” | „Jak uszczęśliwić psa” | „Zasady chowu i hodowli psów rasowych”
Pozytywne podejście i jego ograniczenia
Jak wychować szczeniaka na szczęśliwego psa? Steven Mann, treser z wieloletnim doświadczeniem, przedstawia swoją filozofię szkolenia tych zwierząt, skupioną na pozytywnej interakcji. To książka dla przyjaciół psów – nie ich posiadaczy.
SQN to wydawnictwo, od którego mam naprawdę wiele książek i z różnych powodów mam do ich wydań słabość. A że poradnik „Dobry piesek! Jak wychować niesfornego szczeniaka” Stevena Manna ma na okładce psa dość bliskiej mi rasy, po prostu zdecydowałam, że sprawdzę, co można znaleźć wewnątrz. Bardziej z ciekawości i chęci analizy takiej książki, niż z potrzeby faktycznego wychowania małego psiaka.
„Dobry piesek!” napisany w blogowym stylu
Zacznijmy więc od kwestii wcale nie najważniejszej w przypadku tego typu lektury, ale dość istotnej dla mnie samej – od stylu autora. Nie czytam nadmiernej ilości poradników, ale i tak zauważyłam tendencję do tego, aby tego typu książki upraszczać pod tym względem do wręcz blogowej formy. „Dobry piesek!” jest właśnie przykładem tego „nurtu”. Autor posługuje się wybitnie uproszczonym i potocznym językiem. W tekście można znaleźć emotikony, a coś takiego jak źródła czy przypisy w przypadku tej pozycji nie istnieje.
Rozumiem trochę, z czego to po części wynika. Grupa docelowa tej książki to nie typowy czytelnik, a nowy właściciel psa – osoba, która niekoniecznie czyta, a powinna przez tę pozycję przebrnąć bez bólu i z przyjemnością. Niemniej jednak wolałabym, aby ta książka została poddana dokładniejszej redakcji.
Dodatkowo sam autor przynajmniej próbuje się kreować na wielkiego przyjaciela psów, który jest wybitnie wręcz entuzjastyczny. Rozumiem, że stare metody szkoleń potrafią być bardzo okrutne i Mann próbuje stworzyć dla nich przeciwwagę, ale przynajmniej dla mnie jego entuzjazm był momentami męczący. Ponadto autor często porównuje zachowania psów do ludzkich, co może tworzyć złudzenie, że psia psychika jest bardzo podobna do naszej. A to właśnie uznanie, że pies to po prostu mniejszy człowiek, tworzy wiele problemów wychowawczych.

Praktyczne porady i dyskusyjne rekomendacje
Skoro zaczęłam od narzekań, omówię też pozostałe rzeczy, które niekoniecznie mi się podobały lub z którymi się nie zgadzam. Tej książce przydałyby się jakieś ilustracje. Nie ma ich wewnątrz, a cała pozycja aż się o to prosi, choć rozumiem, że podniosłoby to cenę wydania.
Jeśli chodzi o treść, mam wrażenie, że porady dotyczące samej tresury są lepsze niż te z pierwszych rozdziałów, odnoszące się do zabierania szczeniaka do domu. Autor chwilami jest dość nierealistyczny w swoim podejściu, proponując na przykład, aby nowy właściciel psa zostawił u hodowcy kocyk lub najlepiej całe legowisko, by przesiąknęło zapachem znanego miejsca. Nie twierdzę, że to zła rada sama w sobie, ale kompletnie nierealistyczna. Jeśli hodowca ma siedem szczeniąt, to gdzie ma te wszystkie legowiska pomieścić? Poza tym nikt nie odda przecież kupującemu szczenię brudnego koca, a szczenięta załatwiają się naprawdę wszędzie. Taki przedmiot już po chwili będzie nadawał się do prania, a nie widzę sensu w przekazywaniu właścicielowi rzeczy pachnącej proszkiem.
Kolejną z tego typu rad jest polecanie przez Manna szelek (w książce błędnie nazywanych uprzężą). Autor zdaje się nie wiedzieć, że źle dobrane szelki mogą szczenię po prostu skrzywdzić, blokując mu ruchy łopatki. Z kolei dobrze dobrane szelki to model szyty na miarę, którego nie opłaca się kupować rosnącemu maluchowi.
Czy warto sięgnąć po poradnik „Dobry piesek!”?
Poza takimi elementami sama treść jest… po prostu w porządku, zwłaszcza gdy pozbawimy ją tej wręcz sztucznie pozytywnej otoczki. Nie zgadzam się idealnie ze wszystkim, ale Mann zwraca uwagę na kilka spraw, które nawet mi gdzieś umknęły. Na ile znam zachowanie psów, na tyle mogę stwierdzić, że te rady i sposoby powinny zadziałać przy szczenięciu, które dopiero poznaje świat.
Pamiętajcie jednak, że autor skupia się tu na psiakach będących czystymi kartami: nieskrzywdzonych, dobrze socjalizowanych od wieku szczenięcego i mających typowe dla takich psów wyzwania. Jeśli posiadacie psiaka z poważniejszymi problemami behawioralnymi, ta książka raczej nie pomoże Wam ich rozwiązać.
Koniec końców… to nieidealna książka, którą mimo wszystko można polecić osobom zaczynającym swoją przygodę z psem. Jest dość łatwo dostępna, skupia się na najbardziej problematycznych kwestiach wychowania szczenięcia i naprawdę może być pomocna. Nie można jednak przy niej zapominać, że każdą z rad warto najpierw przefiltrować i usunąć z niej tonę nieco sztucznego, pozytywnego podejścia autora, bo przez nie niektóre treści stają się po prostu zbyt naiwne.

Tytuł: Dobry piesek! Jak wychować niesfornego szczeniaka
Autor: Steven Mann
Liczba stron: 267
Gatunek: poradnik
Wydanie: SQN, 2020