„Diabeł Urubu” trafił do mnie chyba z jakiejś przeceny; byłam ciekawa tej powieści przez wzgląd na pochodzenie jej autora. Jak podobał mi się ten jamajski realizm magiczny? Sprawdź recenzję, aby zorientować się, czy to może być odpowiednia lektura dla Ciebie!

Sprawdź recenzje innych książek wydanych przez Literackie: „Marilyn na Mantattanie” | „Woda na sicie” | „Czterdzieści i cztery”
Apostoł przybywa na wieś
Do niewielkiej wsi na Jamajce przybywa Apostoł. Szybko rości swoje miejsce w kościele, wyrzucając poprzedniego duchownego na bruk. Między mężczyznami rozpoczyna się walka o wpływy. Pastor Hector Blight, uznawany przez mieszkańców za rozpustnego alkoholika, zdaje się być jednak na przegranej pozycji.
Ciekawość kontra preferencje czytelnicze
Są takie książki, które chodzą za mną miesiącami. I choć wiedziałam, że „Diabeł urubu” Marlona Jamesa może być złym wyborem lektury, to od kiedy dowiedziałam się o jej premierze, cały czas miałam ją z tyłu głowy. W końcu autor tej książki pochodzi z Jamajki i chociaż pisał powieść w języku angielskim, to ciekawiło mnie, co fantastycznego może zrobić osoba z takim pochodzeniem (które pozwala na czerpanie unikatowych inspiracji ze swojej kultury). Ale nie ma co się oszukiwać – nie pomyliłam się. Wymęczyła mnie ta książka i okazało się, że jest lekturą kompletnie nie dla mnie.
Z czym kojarzy mi się „Diabeł Urubu”?
W pewnym sensie klimatem kojarzy mi się z „Baśnią o wężowym sercu” Raka. Akcja także rozgrywa się na wiejskim terenie i też uznałabym, że jednak bliżej jej do realizmu magicznego niż fantasy (choć w przypadku Raka byłam pouczana, że to jednak fantasy… ale przyznaję po czasie: nie czuję tego). Z tym że nie ma go tutaj jakoś szczególnie wiele. Ot, mamy trochę dziwności, trochę dziwnego klimatu, ale w moim odczuciu bez jakiegoś większego wpływu na fabułę.
Poetyckość i wulgarność
Styl autora łączy poetyckość z wulgarnością. To pierwsze lubię, jeśli jest stosowane odpowiednio, to drugie raczej mnie odrzuca. To połączenie w tym przypadku mogłoby wyjść i jest właściwie całkiem ciekawe samo w sobie, gdyby nie to, że sama fabuła i ogólny temat „Diabła urubu” w ogóle do mnie nie przemawiają.
Apostoł kontra pastor, czyli nieco o bohaterach
W trakcie fabuły obserwujemy głównie Apostoła i pastora, którzy regularnie ścierają się ze sobą. Walczą o władzę, mówiąc o swojej wierze, Biblii, obowiązujących zasadach itd. Obaj są mętami, trudnymi do polubienia dla czytelnika, acz ten pierwszy po prostu ma w sobie charyzmę, która przyciąga prostych, wiejskich ludzi. Samo starcie duchownych mogłoby wyjść, gdyby dało się ich w jakikolwiek sposób polubić bądź gdyby same ich dyskusje były w jakiś sposób błyskotliwe, ale to się tu po prostu nie dzieje. W tej formie to po prostu dość obleśne puszenie się dwóch nieprzyjemnych kolesi.
Na drugim planie mamy dwie kobiece postacie, dość mocno różniące się od siebie. Każda z nich orbituje wokół jednego z głównych bohaterów, każda ma jakąś swoją przeszłość, traumy. Łączą je też wspólne wspomnienia. Ich historie wydają mi się ciekawsze, bardziej ludzkie i łatwiejsze do zrozumienia, ale trzeba czegoś więcej, abym mogła uznać, że książka po prostu mi się podobała.

Co z fabułą „Diabeła Urubu”?
Bohaterowie nieszczególnie więc działają… ale co z fabułą traktowaną w oderwaniu od nich? Właściwie to… nic. Nie ma tu żadnej ciekawej tajemnicy, niczego, co by mnie w jakiś sposób chwyciło czy zafascynowało. „Diabeł urubu” próbuje być powieścią pięknie napisaną, ale w gruncie rzeczy nie ma w nim ciekawej treści. Gdyby był chociaż jakąś filozoficzną analizą! Ale nie. Niestety.
Nie wiem, dla kogo to powieść
Warto poznawać książki z różnych stron świata, więc przeczytania powieści Marlona Jamesa nie żałuję. Jednak gdyby „Diabeł urubu” był choć odrobinę dłuższy (ma ok. 250 stron), to prawdopodobnie po prostu nie skończyłabym tej lektury. Nawet trudno mi powiedzieć, komu tego typu powieść mogłaby na pewno się spodobać. Komuś zafascynowanemu kulturą Karaibów? Może tym, którzy za realizmem magicznym po prostu przepadają? Naprawdę nie wiem, bo nawet w tych dwóch ewentualnych przypadkach widzę sporo powodów, dla których powieść Jamesa mogłaby jedynie nudzić i irytować.

Tytuł: Diabeł Urubu
Autor: Marlon James
Tłumaczenie: Robert Sudół
Liczba stron: 260
Gatunek: realizm magiczny
Wydanie: Wydawnictwo Literackie, 2019