„Vatran Auraio” Marka S. Huberatha przeczytałam w 2021 roku, chcąc bliżej zapoznać się z twórczością tego autora. To książka o niezwykle intrygującej wizji przyszłości, w której ludzkość podbiła obce planety, ale na jednej z nich coś poszło nie tak. Sprawdź recenzję i dowiedz się, czy to odpowiednia lektura dla Ciebie!

Sprawdź recenzje innych polskich książek SF: „Nowi ludzie” | „Openminder. Tom 1. Koty” | „Trzeci najazd Marsjan”
Ludzkość zaczyna wymierać
Ludzkość wyruszyła podbijać obce planety. Nie wszystko jednak poszło tak, jak planowała. Ajfrid mieszka w jednym z takich miejsc. Ludzka osada zmniejsza się z roku na rok, zabijana przez wodę, klimat i różnorodne choroby oraz pasożyty. On sam, pełniąc rolę odzianego w pióra vatran auraio, ma im przewodzić i dopilnować, aby ludzkość dotrwała do kolejnego roku.
Kim jest Marek S. Huberath?
Marek S. Huberath to nie tylko pisarz, ale również człowiek nauki: od 2021 roku jest profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych. Gdy więc taka osoba bierze się za pisanie fantastyki naukowej, to nie ma co ukrywać – ma naprawdę duże szanse na powodzenie, zwłaszcza jeśli ma sprawne pióro. A że ma, przekonałam się już, czytając jego opowiadanie, które w 1985 roku wygrało konkurs „Fantastyki”. „Wrócieeś Sneogg, wiedziaam…” to naprawdę dobry tekst. Dlatego po „Vatran Auraio” spodziewałam się czegoś dobrego… choć jednocześnie czegoś innego, niż ostatecznie dostałam. Ale muszę przyznać, że po kilku naprawdę kiepskich bądź średnich książkach coś takiego było mi właśnie potrzebne.

„Vatran Auraio” nie jest łatwą lekturą
To nie jest książka z tych łatwych. Autor od razu wrzuca czytelnika w świat przedstawiony pełny specyficznych nazw, których znaczenia niekoniecznie wyjaśnia od razu. To sprawia, że czytając, trzeba wytężyć trochę umysł i zastanowić się, co dokładnie autor ma na myśli, lub uzbroić się w cierpliwość, czekając, aż przynajmniej z kontekstu wyjaśni się, o co tu w ogóle chodzi. Mimo to od pierwszych zdań czuć, że Huberath wie, co robi. Operuje słowem bardzo sprawnie, jak na doświadczonego i naprawdę dobrego pisarza przystało.
Tu nie chodzi o wartką akcję
„Vatran Auraio” właściwie nie skupia się na fabule jako takiej. To opis jednego „roku” w życiu ludzi, którzy znaleźli się w bardzo niesprzyjających warunkach. Ajfrid jest ich przewodnikiem i głównym bohaterem, ale w pewnym sensie ta książka przypomina trochę fantastykę obyczajową: opisuje życie i zwyczaje osadników, ich problemy, choroby czy dramaty. Muszę też przyznać, że to właśnie element światotworzenia wychodzi tutaj Huberathowi najlepiej. Jest najciekawszy i najbardziej fascynujący.
Bo oczywiście w tym czasie Ajfrid również dostaje swój prywatny wątek, skupiający się na relacji z kobietami (z czego jedna jest najważniejsza), ale przyznaję, że go nie do końca czułam. Przydał się do odkrycia kolejnych warstw w świecie i pokazania innych problemów mieszkańców planety, ale same relacje postaci mnie „nie chwyciły”. Przy okazji odnoszę wrażenie, że o ile główny bohater jest dobrze wykreowaną postacią, o tyle z bohaterkami jest już nieco większy problem.
To naprawdę dobrze się czyta
Mimo to jednak to dalej po prostu porządna powieść fantastycznonaukowa, którą bardzo dobrze mi się czytało i której lektura była dla mnie przyjemnością. Warto dodać, że w wydaniu Wydawnictwa Literackiego można znaleźć także dwa opowiadania, osadzone prawdopodobnie w tym samym świecie, lecz na innych planetach. Te jednak raczej po prostu mnie „nie ruszyły” – mogło to wynikać z mojego nastroju czy powoli narastającego już zmęczenia, niemniej fajnie, że się tu znalazły.
Żałuję, że „Vatran Auraio” jest obecnie dostępne jedynie z drugiej ręki. To naprawdę dobra powieść i choć wyraźnie nie dla każdego, to osobiście szukam książek właśnie na podobnym poziomie, a w księgarniach naprawdę trudno mi na takowe trafić, bo zbyt często spotyka mnie rozczarowanie. Jak już jednak wspominałam, nie jest to książka dla każdego i jeśli miałabym ją komuś polecić, to tylko i wyłącznie tym, którzy są nie tylko oczytani w literaturze fantastycznej, ale także takim, którzy nie mają nic przeciwko nieco wolniejszej, „obyczajowej” fabule oraz którzy lubią czasem „podomyślać się”, o co dokładnie autorowi chodzi.

Tytuł: Vatran Auraio
Autor: Marek S. Huberath
Liczba stron: 515
Gatunek: fantastyka naukowa
Wydanie: Literackie, 2011