Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Zmierzch (cykl) [recenzja] [archowum]

Posted on 21 czerwca, 2015

Już kiedy pisałam ten tekst w 2015 roku, „Zmierzch” był dla mnie nostalgiczną serią. Poznałam ten cykl o błyszczących wampirach jeszcze w szkole podstawowej i został ze mna na lata, choć szybko zorientowałam się, że wcale nie był szczególnie dobry. Co sądziłam o książkach Meyer jako 18-letnia uczennica liceum?

Spis treści:

Toggle
  • „Zmierzch” jest dla mnie bardzo nostalgiczny
  • Bella Swan trafia do Forks
  • „Zmierzch” nie ma dobrych bohaterów. I dlatego jest tak znany
  • To prosta powieść fantasy z pierwszoosobową narracją
  • Czy „Zmierzch” to horror?

„Zmierzch” jest dla mnie bardzo nostalgiczny

„Zmierzch”… seria dla mnie aż nadzwyczaj nostalgiczna: będąc w podstawówce, jechałam na obóz. Jakaś dziewczyna w pociągu czytała „Zaćmienie”. Oczywiście dopytywałam się, co to za książka, a po wzięciu jej do ręki i przeczytaniu paru zdań uznałam, że nie dla mnie, bo nie lubię narracji pierwszoosobowej. Ale… po powrocie do domu i przeczytaniu gdzieś o „Zmierzchu” uznałam, że obejrzę film. Miałam wtedy 11 lat i coś takiego było dla mnie zupełną nowością, nic dziwnego więc, że szybko sięgnęłam po książkę i zaczęłam ją uwielbiać. Od tego czasu minęło jednak parę lat i mój sposób patrzenia na świat zupełnie się zmienił… i dlatego też, choć o twórczości Meyer było dużo i dalej – jest niemało – uznałam, że napiszę tę recenzję.

Bella Swan trafia do Forks

„Zmierzch” opowiada o losach Belli Swan, która przeprowadza się ze słonecznego Phoenix do niewielkiego miasteczka Forks, leżącego w stanie Waszyngton. Tam, w nowej szkole poznaje tajemniczego Edwarda Cullena, który wyraźnie skrywa jakąś tajemnicę i choć początkowo trzyma się od Belli z daleka, coś zdaje się ich do siebie przyciągać. W tym samym czasie nasza bohaterka poznaje na nowo znajomego z dzieciństwa – Indianina Jacoba.

Opis brzmi wręcz typowo, czyż nie? Fabuła w końcu taka właśnie jest – zwyczajna. Niemniej, przynajmniej w pierwszej części wszystko trzyma się jako tako kupy: mamy zakochaną parę, jakieś niebezpieczeństwo i szczęśliwe zakończenie. Później… cóż, jest coraz gorzej. Autorka wpycha niepotrzebnie nadmiar bohaterów, na siłę zmuszając ich do wykonania ruchów, do których niekoniecznie są stworzeni, a zakończenie całości, jeśli nawet jest zaskakujące, to w bardzo negatywny sposób. Nie chcę spoilerować zbyt wiele, ponieważ wiem, że są osoby, które serii nie czytały, ale chyba jeśli napiszę, że wielkie przygotowania przez całą część „Przed świtem” zakończyły się fiaskiem pozbawionym jakiegokolwiek dramatyzmu, to nic się nie stanie, prawda?

„Zmierzch” nie ma dobrych bohaterów. I dlatego jest tak znany

Główni bohaterowie serii są co najmniej puści. Naprawdę, oni nie mają charakteru! Bella ciągle się potyka, ale poza tym jest strasznie przezroczysta: niby lubi czytać, ale nie ma nawet konkretnych książek, które lubi (no, poza „Romeo i Julią” oraz „Wichrowymi Wzgórzami”). Jej sposób myślenia jest często pozbawiony logiki i nie ma w niej nic nadzwyczaj ciekawego. Edward, poza tym, że jest przystojny i gra na pianinie, również nie ma jakichś mocnych cech charakteru. Nieco ciekawsza i bardziej wyraźna jest jego rodzina, jednak ponieważ skupiamy się raczej na tej dwójce, nie jest to najlepsze rozwiązanie. Ale… we wszystkim istnieje pewien mały haczyk. To właśnie brak charakteru Belli i Edwarda sprawił, że seria odniosła tak duży sukces! Dlaczego? A no dlatego, że nie ma najmniejszego problemu z wcieleniem się w te postaci podczas czytania i zrobieniem z nich bohaterów, jakich chce się widzieć. Mi to nie odpowiada, ale jednak ogół w tym przypadku zadecydował.

To prosta powieść fantasy z pierwszoosobową narracją

Narracja jest pierwszoosobowa, a styl autorki bardzo prosty i sprzyjający szybkiemu czytaniu, dlatego muszę przyznać, że sama sięgam czasem (czyli raz na parę lat) po pierwszą część dla odmóżdżenia. To sprawia, że choć fabuła jest bardzo słaba (a jest…), to da się przez to przebrnąć.

Samo przedstawienie wampirów przez Meyer jest bardzo… nieciekawe. Przepraszam, ale świecące wampiry to zdecydowanie nie moja bajka. Nie ma w nich ani grama grozy – są po prostu zwykłymi, skrzywdzonymi ludźmi, którzy ładnie wyglądają. Tyle. Nic więcej.

Jak już pisałam wcześniej, uważam, że poza pierwszą częścią kolejne nie powinny mieć prawa do zaistnienia. Są w pełni zbędne i naciągane, nie trzymają się kupy. Ale… co ciekawe, uważam, że pierwszy tom miał niezły potencjał – gdyby Meyer lepiej poprowadziła bohaterów, na bazie takiego pomysłu można by zrobić coś całkiem fajnego. Szczerze mówiąc, sama miałam ochotę to przerobić, ale nie wiem, czy ktoś miałby ochotę to czytać. Co Wy na to, żebym spróbowała i wrzuciła tu kiedyś moje próby?

Czy „Zmierzch” to horror?

To, co zawsze mnie zastanawiało, to fakt, że w wielu miejscach można znaleźć „Zmierzch” nazwany horrorem. Długo się z tym nie zgadzałam i nie rozumiałam, dlaczego tak jest. Ale teraz rozumiem – i tak, ta seria to horror. Przynajmniej w pewnym sensie. Mamy wampiry, mamy mrok, nadzwyczajne zjawiska… a to właśnie charakteryzuje ten gatunek.

Jeśli chcecie przeczytać „Zmierzch” – idźcie, czytajcie. Dacie radę przez to przebrnąć, bo książka pisana jest bardzo lekko, ale jak większość serii pisanych dla mas, jest słaba, dlatego nie spodziewajcie się niczego wielkiego. No, chyba że lubicie puste i płytkie książki – wtedy raczej Wam się spodoba. Ja sama mam do niej dwojakie uczucia: z jednej strony widzę coś naprawdę złego… a z drugiej pierwszą książkę o miłości, jaką kiedykolwiek przeczytałam i o której plotkowałam z koleżankami godzinami.

„Zmierzch”
„Zmierzch”.
„Zmierzch”.
„Zmierzch”.

Tytuł serii: Zmierzch

Tytuły części: Zmierzch, Księżyc w Nowiu, Zaćmienie, Przed świtem

Autor: Stephenie Mayer

Liczba stron: 416 / 488 / 560 / 719

Gatunek: romans, horror

3 thoughts on “Zmierzch (cykl) [recenzja] [archowum]”

  1. Pingback: Nie ma to jak w domu! Biblioteczka w 2017 roku [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Nocarz: Bardzo spłaszczone, wampirze uniwersum [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Warkot: Fantastyczne morderstwa w powojennym Wrocławiu [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme