„Jasnowidz na policyjnym etacie” to książka o człowieku, który zasłynął jako najbardziej znany polski jasnowidz pomagający policji. To nie są klimaty, które są mi szczególnie bliskie i tak było też w 2018 roku, kiedy powstała poniższa recenzja. Co jednak sądziłam wówczas o tej książce, która ukazała się nakładem wydawnictwa SQN?

Poznaj inne książki wydane przez SQN: „Mechaniczny” | „Piąta pora roku” | „Drobinki nieśmiertelności” | „Zakazane życzenie”
Jakim cudem to się udaje?
Krzysztof Jackowski to obecnie najbardziej znany polski jasnowidz. Na czym jednak polega jego dar? Jakim cudem odnajduje zwłoki zaginionych, nie mając pojęcia o sprawie? W poszukiwanie prawdy wyrusza młody policjant Krzysztof Janoszka.
Od jakiegoś czasu czułam potrzebę przeczytania czegoś opartego na faktach, niekoniecznie fabularnego. Jako że w takiej literaturze raczej „nie siedzę”, wybrałam dość przypadkowo i postanowiłam zapoznać się z „Jasnowidzem na policyjnym etacie” – książką Krzysztofa Janoszki, w pewnym sensie napisaną w duecie z Krzysztofem Jackowskim.
„Jasnowidzem na policyjnym etacie” to książka Janoszki
W pewnym sensie, bo choć Jackowskiego tu nie brakuje, ba – całość kręci się wokół jego postaci – to jednak idea i zamysł należą do Janoszki. Dostajemy książkę pełną krótkich rozdziałów, które możemy podzielić na trzy rodzaje: wywiady z Jackowskim, rozmowy z policjantami oraz opisy zbrodni, które jasnowidz pomagał rozwiązywać. Chcę też zauważyć, że chociaż teoretycznie dostajemy ponad 300 stron książki, w praktyce do czytania mamy około 250, a może i mniej: blisko czterdzieści stron końcowych to zdjęcia dokumentów, a przez dużą liczbę rozdziałów bardzo często jedna czy dwie strony nie są zapisane. „Jasnowidz na policyjnym etacie” jest więc naprawdę krótką książką.
A moim zdaniem… mógłby być bez problemu jeszcze krótszy. Czytając, miałam wrażenie, że każdy wypowiadający się policjant właściwie mówi to samo co poprzednik. Jackowski też często się powtarza, zresztą: jego rozmowa z Janoszką schodzi często na tematy dotyczące polityki, dziennikarstwa czy tego, jak świat powinien funkcjonować, a wypowiada się na tematy, w których specjalistą nie jest. To sprawia, że w pewnym momencie te rozmowy ma się po prostu ochotę pomijać, bo nic nowego nie wnoszą.
Brakuje mi naukowego spojrzenia na temat
Brakuje mi tu za to jakiegoś naukowego spojrzenia na temat: rozmów z psychologiem czy osobą profesjonalnie zajmującą się parapsychologią. Bo niestety, choć Janoszka próbuje pogłębić temat, to właściwie nie dowiadujemy się wiele ponad to, że policja wstydzi się przyznawać do współpracy z jasnowidzem, ale jakimś cudem Jackowskiemu zdarza się doprowadzić ich do rozwiązania zagadki. W jaki sposób? Nikt nie próbuje tego konkretnie wyjaśnić, nawet sam Jackowski.
Najciekawsze są tu więc krótkie, ale wystarczające opisy zbrodni, w których rozwiązaniu pomagał jasnowidz. Właściwie wydaje mi się, że na ich bazie można byłoby stworzyć niejedną dobrą powieść kryminalną, gdyby tylko zabrała się za to odpowiednia osoba. Czy Janoszka taką jest? Trudno stwierdzić: nie dość, że to literatura faktu, to jego tekstu nie dostajemy tu zbyt wiele, bo pojawia się on tylko właśnie w krótkich opisach kryminalnych zagadek.

Dyskusja na tematy związane z parapsychologią?
Autor książki twierdzi, że chciałby, by jego praca wzbudziła dyskusję na tematy związane z parapsychologią. Niestety, ja osobiście nie widzę ku temu powodów: nie dostałam niczego więcej, czego nie mogłabym się domyślić o działaniu jasnowidza w policji. Gdy nie mam zatrważających dowodów, nie mam ochoty rozważać, czy coś jest prawdą, czy nie. Równie dobrze mogłabym zastanawiać się nad tym, czy mój laptop, na którym właśnie piszę, faktycznie istnieje, dorabiając do tego teorie dotyczące alternatywnej rzeczywistości i innych takich spraw.
Po prostu uważam to za niezdrowe: dopóki nie ma jednoznacznych dowodów na działalność Jackowskiego, nie ma powodu ani go nienawidzić, ani uwielbiać. Jeśli czasem pomaga znaleźć ciała zmarłych – to wspaniale. Ale rozważania dotyczące tego, jak to robi, wolę zostawić komuś innemu. Niestety, jak już wspominałam wyżej, kimś innym nie okazał się tu Janoszka, bo zabrakło w tym wszystkim naukowego spojrzenia na sprawę.
„Jasnowidzem na policyjnym etacie” to przyjemna w odbiorze książka
Nie jest to jednak książka zła. Absolutnie nie. Tekst czyta się naprawdę przyjemnie. Dodatkowo mamy okazję poznać Jackowskiego, który jest zdecydowanie ciekawą postacią. Opisy zbrodni z naszego podwórka też wydają mi się czymś wartym poznania. Jak na debiutanta, Janoszka w moim mniemaniu poradził sobie naprawdę nieźle. Zabrakło mu jednak umiejętności selekcji materiału i doboru rozmówców.
Mam wrażenie, że to lektura, po którą sięgną osoby czytające o Jackowskim oraz te po prostu zainteresowane parapsychologią. I właśnie u takich osób ta książka sprawdzi się najlepiej. A u innych? Cóż, wydaje mi się, że to po prostu coś, po co można sięgnąć, jeśli czuje się taką potrzebę. I tyle.

Tytuł: Jasnowidz na policyjnym etacie
Autor: Krzysztof Janoszka, Krzysztof Jackowski
Liczba stron: 304
Gatunek: literatura faktu
Wydanie: SQN, Kraków 2018