Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Wonder Woman (2017): Superbohaterskie kino z dobrą bohaterką [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 27 lutego, 2018

Nigdy nie przepadałam za DC. A może raczej: nigdy go dobrze nie poznałam i czułam do tych bohaterów pewien dystans. Dlatego „Wonder Woman” zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, gdy obejrzałam ją, a następnie zrecenzowałam w 2018 roku. Co wówczas pisałam o tym filmie?

Spis treści:

Toggle
  • Czy Ares jest winny wybuchowi wojny?
  • Nie chce tu szukać błędów na siłę
  • „Wonder Woman” ma uroczą bohaterkę
  • Miło spędziłam czas przy tym filmie
Wonder Woman

Inne historie z superbohaterami: „Herosi” | „Logan”


Czy Ares jest winny wybuchowi wojny?

U zarania dziejów bogowie stworzyli ludzi. Gdy jeden z nich, Ares, zbuntował się i zaczął planować wymordowanie ich, rozpętała się wojna. Bogowie zostali pokonani: w trakcie swojego ostatniego tchnienia Zeus stworzył Amazonki, mające chronić ludzkość przed zagładą. Wśród nich jest Diana (Gal Gadot): młoda i odważna kobieta, która wyrusza odnaleźć Aresa, wierząc, że to on odpowiada za wybuch I wojny światowej.

Jak już kiedyś pisałam na blogu, filmy o superbohaterach oglądam raczej z doskoku. Nie inaczej było z „Wonder Woman”. Przed seansem słyszałam, że to pierwszy film z uniwersum DC, który w miarę się udał. Obecnie mogę to potwierdzić: jako coś, co ma nam po prostu dostarczyć rozrywki, naprawdę nieźle się sprawdza.

Nie chce tu szukać błędów na siłę

To ten typ filmu, w którym nie chcę na siłę szukać błędów produkcyjnych i logicznych: komiksowym dziełom jestem w stanie sporo wybaczyć i choć podejrzewam, że znalazłoby się ich tu sporo, wybaczcie — nie będę robiła takiej analizy. Zwłaszcza że nic nie rzuciło mi się w oczy na tyle, by zepsuć mi przyjemność płynącą z seansu.

Przed obejrzeniem „Wonder Woman” słyszałam wiele opinii odnośnie wszechobecnego slow motion i najpierw chciałabym się z tym rozprawić. Nagłe spowolnienia pojawiają się właściwie w trakcie każdej walki (których w filmie nie brakuje), co wrażliwszych widzów może zaboleć, ale jeśli ogląda się to przy okazji, może nawet trochę „w tle”, to choć wygląda to nieco kiczowato, nie psuje samej struktury opowieści i nie przeszkadza w odbiorze.

Wonder Woman

„Wonder Woman” ma uroczą bohaterkę

Poza tym… to po prostu typowy, zwykły film superbohaterski z uroczą główną postacią. Bo tak, Diana to kochana bohaterka, która zachowuje się jak dziecko powoli odkrywające świat. Poznaje go i stopniowo zaczyna rozumieć, jak działa, ale to wcale nie przeszkadza jej się obrazić i tupnąć nóżką, gdy coś nie idzie po jej myśli.

Drugi główny bohater, Steve Trevor (Chris Pine), nieźle z Dianą współgra: jest sympatyczny i po prostu miło się na niego patrzy. David Thewlis w roli sir Patricka Morgana także wypada dobrze, a dr Maru (Robin Wright) to po prostu negatywna postać, która faktycznie ciekawi.

Amazonki, których w pierwszym akcie nie brakuje, to piękne, wojownicze kobiety; może nieco przerysowane, ale hej — taki jest urok tego typu kina. Poza tym obserwując „ich” świat czułam się chwilami jak w greckiej wersji „Władcy Pierścieni”, zwłaszcza w przypadku szerokich kadrów.

Obawiałam się, że nie będę w stanie znieść bohaterki w obcisłym kostiumie biegającej po froncie I wojny światowej. Na całe szczęście mamy tylko jedną taką scenę, która wyglądała na swój sposób „epicko”.

Miło spędziłam czas przy tym filmie

Nie zakochałam się w tym filmie, ale miło spędziłam przy nim czas, tak po prostu. Raczej prędko do niego nie wrócę, jeśli w ogóle, ale jeśli zastanawiacie się, czy w ogóle jest po co go oglądać, to myślę, że musicie przekonać się sami i po prostu go włączyć.


Wonder Woman

„Wonder Woman” (2017

reż. Patty Jenkins

akcja, fantastyka

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: superbohaterowie

3 thoughts on “Wonder Woman (2017): Superbohaterskie kino z dobrą bohaterką [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Venom (2018): Problemy produkcyjne odbijają się na filmie [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Doom Patrol. Sezon 1: Ludzie, nie superbohaterowie [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: The Umbrella Academy: Rodzina, która musi się dogadać [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme