Gdyby ktoś trzy lata temu powiedział mi, że pokocham polskie książki i będę chciała mieć ich na swojej półce jak najwięcej, chyba bym go wyśmiała — nie chciałam sięgać po naszą rodowitą literaturę, uznając, że każda taka książka jest z góry skazana na porażkę. Jak dobrze, że zmieniłam zdanie! Oj, ominęłoby mnie wiele. A więc dziś czas na naszą rodowitą książkę, jednego z pierwszych polskich autorów, po którego odważyłam się sięgnąć.
Opowiadania fantastyczne to moje nowe odkrycie
Muszę przyznać, że bardzo, bardzo długo nie sięgałam po żadne zbiory opowiadań — książka to powieść, nijak opowiadania mi się z tym kojarzyły. Sięgając po Przebudzenie, byłam wprawdzie już po dwóch tomach z opowiadaniami Sapkowskiego oraz po dziesięciu opowiadaniach Piekary o Arivaldzie z Wybrzeża, które naprawdę mi się podobały, ale dalej byłam do tego typu tekstów dość sceptycznie nastawiona. Mimo to, zaciekawiona naprawdę piękną okładką i samym nazwiskiem autora, którego już przecież zdołałam polubić, Przebudzenie trafiło w moje rączki.
Na cały tom składa się pięć opowiadań, dlatego aby nie omawiać całej książki zbyt ogólnikowo, pozwolę sobie przytoczyć wszystkie po kolei, starając się unikać spojlerów i o każdym z nich pisząc kilka słów.
Opowiadanie o opętaniu
Pierwsze nosi tytuł Opętanie, który zresztą powinien nam naprawdę dużo o treści powiedzieć. I choć owszem, mamy tu taki motyw, autor dość długo utrzymuje nas w napięciu, nie chcąc nam zdradzić, o co dokładnie chodzi. Mamy ciekawych bohaterów, do których przynajmniej ja zbytnio się nie przywiązałam, ciekawe cytaty i schemat, który teoretycznie nie powinien być zbyt ciekawy… ale dzięki napięciu oraz ostatniemu dialogowi w całym opowiadaniu Opętanie tylko zachęciło mnie, aby czytać kolejne.
Jak wyglądają kolejne opowiadania Piekary?
Kolejne opowiadanie, zatytułowane Kolejny piękny dzień, zaczyna się znacznie niewinniej niż poprzednie: mamy małego chłopca buszującego po zaroślach i myślącego o tym, jakie lanie dostanie od ojca po powrocie do domu. Nic takiego, prawda? I mimo że to opowiadanie wydaje się być prostą sielanką, zwroty akcji sprawiają, że również trzyma w napięciu i nie da się od niego oderwać.
Księżniczka i Wiedźma… czy jest jakiś bardziej znany schemat dotyczący małych szlachcianek? No, OK, jest — żyli długo i szczęśliwie. Tyle że by mogli tak żyć, najpierw wiedźma musiała się pojawić, czyż nie? Ale i tym razem Piekara zaskakuje: wprawdzie wykorzystuje ten schemat, jednak robi to niemal zupełnie na opak… przy okazji dalej trzymając czytelników w napięciu. Oj tak, „Przebudzenie” bardziej przypomina horror niż typowe fantasy.
Z ostatnimi opowiadaniami mam jednak problem…
O ile te trzy opowiadania są dla mnie wręcz genialne, to do ostatnich dwóch mogę się trochę przyczepić. Do przedostatniego, zatytułowanego Krew, Śmierć i Świt, z powodu całkowicie indywidualnego: choć w poprzednich częściach główni bohaterowie nie zapadali w pamięć, byli jak najbardziej ciekawymi postaciami, których ciężko było w pełni nie lubić. Niestety, w tym opowiadaniu jednym z głównych bohaterów jest mężczyzna zdający się pragnąć tylko władzy oraz kobiet… Czyli typ, którego punkt widzenia w żadnym razie mi nie odpowiada. Na całe szczęście chyba właśnie takie było zamierzenie autora, bo znów po części odnosi się to na korzyść opowiadania. Oczywiście po tym, jak musiałam taką narrację znosić. Choć nie powiem, opłacało się. Raziło mnie tu jeszcze jedno: nadmierna ilość przemocy, niekoniecznie potrzebnej. Ale z racji na głównego bohatera przymknęłam na to oko.
I ostatnie… Czerwona Mgła… mam wrażenie, że najwięcej osób ma właśnie temu opowiadaniu najwięcej do zarzucenia. I nic w tym dziwnego: jest dość wulgarne — główny wątek opiera się właśnie na seksie, może to przez to, że jestem kobietą, ale cóż, nie odpowiadało mi to w żadnym razie — pełne przemocy… na dodatek nudnawe i choć dalej chwilami trzyma w napięciu, nie dorównuje poprzednim czterem tekstom.
To dobre teksty dla fanów horroru i mocnej fantastyki
Podsumowując: Przebudzenie to jak najbardziej kawałek dobrego materiału, który warto poznać, ale na pewno nie będzie odpowiadał wszystkim. Fani horroru oraz mocnej fantastyki (Pieśń Lodu i Ognia, Wiedźmin) powinni być usatysfakcjonowani, jednak jeśli jesteś fanem lekkich powieści w bajkowych, kolorowych światach, przy okazji niezbyt odpornym na przemoc, seks i przekleństwa… Cóż, jestem niemal w pełni pewna, że po tej lekturze poczujesz tylko zniesmaczenie, dlatego takim osobom z czystym sercem nie polecam!

Cykl: Necrosis
Tytuł: Przebudzenie
Autor: Jacek Piekara (współpraca z Damianem Kucharskim)
Liczba stron: 346
Gatunek: fantastyka
Tekst został przeniesiony z bloga Drewniany Most z niewielkimi zmianami.
3 thoughts on “Necrosis: Przebudzenie [recenzja] [archiwum]”