W 2017 roku moja kolekcja książek gwałtownie się rozrastała. Miałam ich więcej i więcej, i wydawało mi się, że trudno mieć aż tyle. Dziś ja z 2026 roku patrzę na siebie z tamtego czasu trochę pobłażliwie. Książki, które kolekcjonuje od dzieciństwa powoli zajmują coraz więcej mojej przestrzeni, ale nie narzekam! Sprawdźcie, co w tamtym czasie miałam na półce.
Książki, ktróre kolekcjonuje, bo lubię ich autorów
Miałam ostatnio trochę czasu i postanowiłam, że przygotuję dla Was trochę luźniejszy post. Mianowicie wybrałam niektóre z książek od autorów, których mam w nieco większej ilości, i chociaż kilka słów dla Was o nich napiszę 🙂 Bo taka chwalipięta ze mnie, że chcę pokazać innym swoje małe kolekcje. Chociaż szczerze mówiąc, nie posiadam żadnego z autorów „w całości”.

Moja kolekcja książek Jarosława Grzędowicza
Na pierwszy ogień – Grzędowicz! Od tego pana brakuje mi tylko dwóch książek: „Księgi jesiennych demonów” oraz „Popiół i kurz”. Poza tym wszystkie posiadam, aczkolwiek w chwili, w której zamawiałam części 2–4 „Pana Lodowego Ogrodu”, wersja z okładką zintegrowaną nie była dostępna, dlatego moja kolekcja wygląda nieco kulawo.

Rosyjski pisarz i jego cztery książki
Glukhovsky na mojej półce to cztery pozycje i każdą z nich szczerze uwielbiam 🙂 Co ciekawe, żadnej z nich nie kupiłam sama. Szczerze mówiąc, bardzo chętnie przygarnęłabym zbiory opowiadań tego autora, choćby po to, by mieć u siebie wszystkie jego książki.

Krzysztof Piskorski jest mi znany od 2016 roku
Jeśli się nie mylę, tylko te dwie pozycje tego autora są obecnie dostępne w księgarniach. Piskorski to autor, którego poznałam pod koniec 2016 roku i bardzo polubiłam jego twórczość. Mam nadzieję, że uda mi się poznać jeszcze inne jego dzieła 😀

A co z polskim „Wiedźminem”?
Och, oczywiście, że mam książki o Wiedźminie w całości! I do tego przypadkiem kupioną „Maladie”. Na ten moment marzy mi się posiadanie Trylogii husyckiej, ale jakoś nie potrafię zmusić się do jej kupna. W każdym razie choć nie posiadam najładniejszego wydania książek tegoż pana, to seria o Wiedźminie w komplecie wygląda naprawdę dobrze.

Moje książki Jacka Piekary
„Mój Piekara” to kompletny misz-masz. „Necrosis” i „Ani słowa prawdy” uwielbiam, książkę z „cyklu inkwizytorskiego” mam aż jedną, a „Szubienicznik” pojawił się u mnie zupełnie przypadkowo i szczerze mówiąc, nie przepadam za nim. Nie miałabym nic przeciwko większej ilości książek tego pana na półce, chociaż jak na razie nie planuję jakichś zakupów.

Książki, które kolekcjonuje od J. R. R. Tolkiena
To nie jest mój cały Tolkien 🙂 Posiadam jeszcze „Silmarillion”. Myślę, że powinnam jeszcze upolować gdzieś „Hobbita” i wtedy z mojej kolekcji tego klasyka będę zadowolona. W końcu choć go szanuję, wielką fanką nie jestem i te jego podstawowe dzieła po prostu mi wystarczają.

Nie mogło zabraknąć Ursuli Le Guin!
No i na koniec – Le Guin! „Ziemiomorze” i „Ekumena” razem. Niestety, choć z posiadania tych dwóch książek jestem zadowolona, to na razie nie planuję poszerzać kolekcji. Cudownie wyglądają na półce, ale twórczością tej pani jestem na razie zmęczona, a te książki do poręcznych po prostu nie należą.