Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Miecz rodu Bedwyrów: Powrót do lat 90. [recenzja] [archiwum]

Posted on 3 lipca, 2018

„Miecz rodu Bedwyrów” trafił do mnie chyba z jakiejś wyprzedaży bibliotecznej. Po tę starszą książkę fantasy sięgnęłam w 2018 roku. Jak podobała mi się wówczas ta niezbyt popularna w Polsce powieść? Sprawdź, czy warto wziąć ją pod uwagę, jeśli szukasz książki fantasy do przeczytania.

Spis treści:

Toggle
  • Despotyczne rządy doprowadzają do nieszczęścia
  • „Miecz rodu Bedwyrów” to sporo prostego uroku
  • Złodziejaszki ze złotym sercem
  • Przesadzony patetyzm ociera się o kicz
Miecz rodu Bedwyrów

Sprawdź więcej powieści high fantasy!


Despotyczne rządy doprowadzają do nieszczęścia

Od kiedy Greensparrow rządzi Eriadorem, jego despotyczne rządy doprowadziły do wielu nieszczęść. Luthien, syn jednego z książąt, ma dość ojca ślepo podporządkowanego złemu tyranowi i wyrusza w podróż pełną przygód. Wkrótce tworzy kompanię wraz z niziołkiem Olivierem deBurrowsem oraz czarodziejem Brind’Amourem.

„Miecz rodu Bedwyrów” to sporo prostego uroku

Ta tańsza i mniej znana fantastyka tworzona w latach 90. miała swoją specyfikę, sprawiającą, że większość powieści wyglądała bardzo podobnie. „Miecz rodu Bedwyrów”, czyli pierwszy tom trylogii „Karmazynowy cień” R. A. Salvatore’a, nie jest tu wyjątkiem. To książka, która natychmiast kojarzy mi się z takimi powieściami fantasy jak „Orkowie” Stana Nichollsa czy „Bursztyn i popiół” Margaret Weis z serii „Dragonlance”. Czy to dobre skojarzenia? Cóż… zależy, kto co lubi. Mnie tego typu literatura nie sprawia największej frajdy, ale jednocześnie stanowi ciekawe spojrzenie na to, jak pod koniec XX wieku tworzono właśnie takie książki.

Jeśli znacie wcześniej wymienione przeze mnie pozycje, dobrze wiecie, w jakim klimacie utrzymany jest „Miecz rodu Bedwyrów”. To bardzo klasyczne high fantasy. Mamy świat, złego ciemięzcę i młodego rycerza, który wraz z przyjaciółmi przeżywa kolejne przygody. Nie jest to nic odkrywczego ani nowego, choć jednocześnie… ma w sobie sporo kiczowatego uroku.

Miecz rodu Bedwyrów

Złodziejaszki ze złotym sercem

W tym świecie wszyscy dobrzy bohaterowie są „prawi” i „honorowi”. Nawet złodziejaszki mają dobre serce. Źli są oczywiście okrutni do szpiku kości i absolutnie nic nie przeszkodzi im w dążeniu do niecnych celów… oczywiście poza głównymi bohaterami. Tak wyraźny podział na dobro i zło, połączony z narracją, która nawet nie próbuje tego ukrywać, potrafi jednocześnie bawić i budzić nostalgiczne uczucia.

Nie ma sensu rozdrabniać się nad fabułą czy bohaterami. Opowieść Salvatore’a to po prostu zbiór motywów wielokrotnie przemielonych przez popkulturę. Wydarzenia bez trudu można przewidzieć, a postacie są tak sztampowe, jak tylko się da. Mamy tu nawet smoka pilnującego skarbów niczym Smaug w tolkienowskim „Hobbicie”!

Przesadzony patetyzm ociera się o kicz

Jak już wspominałam, styl autora od razu mówi nam, co jest dobre, a co złe. Jest w nim sporo „epickości”, która momentami staje się wręcz przesadnie patetyczna i ociera się o kicz. Jednocześnie książkę czyta się szybko i lekko, bo trudno oczekiwać czegoś innego od fantasy tego pokroju.

„Miecz rodu Bedwyrów” to bardzo typowe fantasy z lat 90., które warto poznać przede wszystkim po to, by zobaczyć, co wówczas pisano i czytano. To dobra książka do poszerzenia czytelniczych horyzontów, mogąca sprawić sporo frajdy wyjadaczom fantastyki. Zdecydowanie nie polecałabym jej jednak jako pierwszego kontaktu z tym gatunkiem. Dla mnie taka nostalgiczna przygoda od czasu do czasu jest po prostu miłą odskocznią, ale na pewno nie jest to powieść, która zostanie ze mną na dłużej.


Co mogłoby się stać, gdyby rodzice króla nigdy się nie poznali? Co mogłoby się stać, gdyby jakiś heros został w kwiecie wieku powalony strzałą, która ze świstem przecięła powietrze zaledwie kilka centymetrów dalej? Zaiste, najzwyklejszy przypadek może nieraz wpłynąć na historię narodów, i tak też było tej sierpniowej nocy, kiedy Luthien opuścił dom Bedwyrów i udał się do stajni, w której Ethan właśnie siodłał konia i napełniał torby prowiantem.

Fragment „Miecza rodu Bedwyrów” R. A. Salvatore’a


Miecz rodu Bedwyrów

Tytuł: Miecz rodu Bedwyrów

Tytuł serii: Karmazynowy cień

Numer tomu: 1

Autor: R. A. Salvatore

Tłumaczenie: Anna Krawczyk-Łaskarzewska

Liczba stron: 270

Gatunek: epic fantasy

Wydanie: Zysk i S-ka, Poznań 2000

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme